Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 31 maja 2012

Ach, te dzieci.


-Mamo, mamusiu głodny jestem!
- Ja też, ja też!
- A Marcin powiedział, że….
- Bo on rusza moje zeszyty, pałę przez niego dostanę!
- Zbuduj   z nami  mamusiu  te tory kolejki i jeszcze drzewka i domy.
- Pójdziesz ze mną na rowerek?
- Ludzie, ratunku, na pomoc, ocka mnie  sczypiom ( przy myciu włosów)!
- Masz mnie słuchać mały bo jestem  starszy!
- Mamo, on się nie słucha!
- Zburzył mi fortecę, zaraz go zleję!
- A ty kochasz Kasię!
- Wcale nie, głupi jesteś !
- Kochasz, kochasz Adek mi powiedział!

Patrzałam na moje dwa smyki  i myślałam; Ach, żeby tak już dorośli.
Mówisz i masz!
Patrzę teraz na moich synów i tęsknię do czasów kiedy byli mali.
Fajni z nich mężczyźni choć tak  różni ,tyle tylko, że dorośli za szybko jak dla mnie.
31 i 36 lat. Matko, jak ten czas leci.
Mają swoje życie i problemy, swoje radości i nadzieje. Radzą sobie tak jak potrafią najlepiej.
A ja? Wstyd powiedzieć ale jestem jak ta włoska mamma tyle tylko, że kamufluję się i to z dobrym skutkiem.
Daliśmy im to co mogliśmy, wychowaliśmy tak jak potrafiliśmy najlepiej. Dzieciństwo minęło, okres  ich dojrzewanie przeżyliśmy bez groźby zejścia na zawał.
Myślałam, że teraz to już poleci z górki i będzie po mnie.
A tu kuku. Wyskoczyła niespodzianka. Dosłownie.
W Dzień Dziecka nasza wnuczka Gaja skończy roczek. A we mnie wstąpiły rok temu nowe siły.
Babcia to nie mama ale kurza kostka, zabawa na medal.
Przypomniały mi się wszystkie bajeczki, wierszyki i piosenki. Mam dla kogo nucić ” Na Wojtusia z popielnika iskiereczka mruga…”
Kiedy byłam w ciąży z drugim dzieckiem, byłam pewna, że urodzi się dziewczynka. Czasy były zgrzebne a ja w amoku kupowałam dziewczyńskie zabawki. Lalki, laleczki i pozytywki. Urodził się drugi syn. Jako, że jestem urodzoną optymistką odkładałam zabawki ze słowami: może kiedyś się przydadzą. I przydały się  po 31  latach. I niech kto powie, że nie jestem jasnowidzem!  Wprawdzie ze spóźnionym zapłonem ale zawsze!
Wesoły z tej naszej wnuczki duszek i co widać  bardzo charakterny.
We mnie się wdała jak nic.  Ma zadatki na niezłą zołzę.
Dzień Dziecka i urodziny Gajki. 
I znowu czuję się młodo, znowu mały człowieczek plącze się pod nogami.
Tym razem nie czekam tak niecierpliwie na to, żeby szybko dorosła. Ma czas.



15 komentarzy:

  1. :) A ja jestem na etapie "żeby już podrósł"... :) Najwyraźniej na wiele rzeczy inaczej patrzy się dopiero z wiekiem :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hanno, na Jowisza, czy Ty wiesz co to by było, gdyby Twoi synowie mieli 31 i 36 lat i jeszcze nie dorośli?! To już lepiej jest tak jak jest, zwłaszcza z Gajką :-)))
    Dużo zdróweczka dla małej, słodkiej i urodziwej Jubilatki :-)))
    -Woland.

    OdpowiedzUsuń
  3. ...oj, żal tamtych chwil, żal...23 lata minęły jak z bicza strzelił...na szczęście i u mnie również bezproblemowo :)
    Troszkę Ci zazdroszczę wnuczki, u mnie się nie zanosi:)
    Wyściskaj Solenizantkę podwójnie, wszak dwuświęto obchodzi:)

    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślałam podobnie jak Ty Haniu. Zwłaszcza jak byłam zmęczona marzyło mi się, żeby moje dzieci były już samodzielne, żeby prędko dorośli. No i dorośli...a ja czasami zachowuję się tak jakby byli mali. Ostatnio córka (26 lat) zwróciła mi uwagę, żebym nie łapała jej za rękę jak przechodzimy przez ulicę:) Ot, taki odruch mi pozostał...
    Pozdrawiam serdecznie i przesyłam dla Gajki najlepsze życzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja mam teraz luzik, dzieci poza domem, a wnuki jeszcze nie w planie ;-) troche sobie poodpoczywam, ale nie za dlugo, bo bedzie mnie nosic i bede wypatrywala kogo tu rozbestwic, no bo wnuki chyba mozna ;-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja mam maluszki. Dwa czorty i marzę o dniu kiedy dorosną :))
    Najlepsze życzenia dla wnusi:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzieci, ech! Gdy są małe chcemy aby były duże a gdy są duże chcemy aby były małe-:)
    Zdrowia i dużo radości życzę dla wnuczki-:)

    OdpowiedzUsuń
  8. taaaak, wuki to już można rozpieszczac bez groźby przymusu wychowywania :))))

    OdpowiedzUsuń
  9. To prawda, chcemy żeby szybciej dorastały a potem jesteśmy zdziwieni ,że to przybrało aż takie tempo:)))Jednak pewnie teraz jestem gotowa na babcię, bo córa już wszystko wie:)))(lepiej, oczywiście)dlatego czas mi wprowadzać(wkrótce) wnuczkę w tajniki gdzie sroczka kaszkę ważyła.:))dopóki pamiętam hi,hi :)Wszystkiego najlepszego dla Gajki:)Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie Hanno. Przecież byłybyśmy bardzo ubogie gdybyśmy nie miały dzieci ani wnuków. Dobrze że masz wnuczkę. Bo ja mam 2 synów i 2 wnuków. Marzę o Kasi czy też Marysi.....Wszystkiego dobrego :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Po naszych dzieciach widać jak czas szybko przemija. A wnuczki? powoduję, że ten czas zostaje cofnięty o ileś tam lat. Bardzo ciepło, serdecznie napisane. Pozdrowienia dla Ciebie i uściski dla Gajki.
    Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
  12. A co ja mogę, Hanno? Ja Ci po prostu zazdroszczę;)
    Ucałowania dla Gajki w dniu podwójnego jej święta !
    Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj Haniu! Wiem coś o tym. Mam już troje wnucząt. Haniu wyrzucić zawsze się zdąży. Już sobie wyobrażam jaka jesteś dumna z siebie.Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam już dwóch synów, chrzestna mojego młodszego z mojego rocznika spodziewała się pierwszego wnuka, a ja sobie w tym samym roku sama urodziłam moja córkę, a nie wnuczkę, i wstąpiła we mnie nowa niedotykana, jak na mój wiek, wcześniej, siła i energia,tak jakby mi odjęło 20 lat. Teraz mam już 6 wnuków; w tym już studenta, a od córki także dwójkę wnucząt. Pozdrawiam i gratulacje dla Babci i dla Galii. Wszystkiego co się szczęściem zwie-;))

    OdpowiedzUsuń
  15. Zawsze po dzieciach widać, jak czas umyka. Grunt, że my się nie starzejemy :) Nie ma co przyspieszać biegu czasu, bo co minie, już nie wróci. Cieszmy się chwilą.

    OdpowiedzUsuń