Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 14 maja 2012

Co Pani taka przewrażliwiona!


Puk, puk.. Proszę!
Wchodzę do środka gabinetu. Za biurkiem siedzi Ona. Moja kartoteka leży zamknięta na niewielkim stosie innych.
Słyszę szorstkie
- co jest?
Pokazuję skierowanie od lekarza prowadzącego. Lekarka powtarza pytanie. Odpowiadam.
 Pada stwierdzenie:
- nie pytam Panią o diagnozę, od tego jest lekarz. Pytam jak Pani się czuje!
No, przepraszam ale na pytanie „ co jest”, mogłam odpowiedzieć- koniec świata!
Odpowiadam w miarę krótko i rzeczowo.
- Jakie leki pani bierze?
W swojej naiwności wymieniam wszystkie.
Lekarka - Pytam o podstawowe leki!
- Ale pani doktor te pozostałe są powiązane z chorobą  główną!
- O tym ja zadecyduję!
Kartoteka nadal nie otwarta.
Kiedy była ostatnia wizyta u lekarza prowadzącego?
Nie wiem po co pyta. Ma przecież przed sobą skierowanie.
Podaję termin.
-I co?
- Pani doktor wszystko jest w  kartotece. Wyniki  badań i opis lekarza też..
Prycha wyraźnie zniesmaczona. Kartoteka nietknięta.
-Pani powinna schudnąć i dietę trzymać a nie stękać!.
 Spokojnie  odpowiedziałam:
- Pani doktor, ja nie przyszłam do Pani z powodu nadwagi.Ona jest skutkiem ubocznym. Przecież Pani wie , że te wszystkie leki , które muszę zażywać powodują przyrost masy ciała i zatrzymują płyny w organizmie. Nie mogę przerwać leczenia tylko dlatego, że mam 8kg za dużo. Nadwaga nie jest moim największym problemem. Proszę zerknąć do kartoteki. Oprócz choroby podstawowej mam dodatkowo poważne problemy z nadciśnieniem. Miałam je nawet wtedy gdy ważyłam 55kg.
Prowadzę aktywny tryb życia, biorę leki  i przestrzegam diety. To wszystko co mogę zrobić. Teraz jest lepiej ale muszę unikać stresu.  Po za tym nie stękam, odpowiadam na Pani pytania!
- Niech mnie Pani nie poucza, Pani jest bezczelna, nie życzę sobie takich uwag!   Pani zapomina ,że to ja jestem lekarzem! Najlepiej całą winę zrzucić na leki!

Jestem z natury spokojna ale nie tym razem. Lekarka wytrąciła mnie z równowagi.
Nie była zainteresowana moją kartoteką ani mną. Na dodatek sprawiała wrażenie jakby szukała powodów do ciągłej sprzeczki. Wstałam z krzesła bo ta wizyta była bez sensu a czekałam na nią 3 miesiące.
Spoglądam na babkę, jej postać  mi się rozmywa, czuję uderzenie gorąca.
Rzuciła na mnie okiem i postanowiła sprawdzić ciśnienie.
190/120!
I stał się cud.
-Proszę się nie denerwować, ma Pani przy sobie lekarstwo?
Proszę zostać na leżance i wziąć tabletkę pod język.
No i sobie poleżałam. Lekarka zaczęła czytać kartotekę.
Po 20 minutach zmierzyła mi ciśnienie powtórnie.
160/90.
- No i po co tyle emocji, co pani taka przewrażliwiona?
Nawet nie skomentowałam tego pytania.Wyszłam z gabinetu bez słowa.
Przy odrobinie szczęścia nie spotkam  już nigdy pani doktor. Może następnym razem trafię lepiej. Zostaje jeszcze wizyta prywatna. Tylko po co płacę składkę zdrowotną?
Pani "doktor" kończąc studia i składając przysięgę Hipokratesa zapomniała o jednym.
Primum non nocere – po pierwsze nie szkodzić. I wcale nie chodzi mi tu o leczenie.

45 komentarzy:

  1. Co za bezczelna baba!!! Aż mną zatrzęsło! Brakuje słów Haniu, a najgorsze jest to, że ci niby fachowcy od naszego zdrowia czują się bezkarni, bo właściwie kto i co im zrobi?
    Przykro mi, mam nadzieję, że już nigdy na nią nie trafisz...
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja mam taką nadzieję Rodorku. Wyjątkowo marudna kobieta.Serdeczności

      Usuń
  2. Haniu, współczuję.
    Niestety to tak jest. Małe to pocieszenie dla Ciebie, jak mniemam.
    Moja koleżanka była ostatnio u lekarza i też mi opowiadała:
    Lekarz mówi :" O co gardełko goli, gorączka jest, o niedobrze, a w kościach łamie?.. No nie łamie, to chociaż tyle dobrze. To ostatnio widzę, ze brała pani taki antybiotyk, to przepisze, bo pani pomógł". Koleżanka kaszle, a lekarz: " co pani mi tu kaszle, chce mnie pani zarazić, czy co? No dobrze, to jeszcze syropek damy, no i już, może pani iść.
    Haniu, on nawet nie wstał, żeby ją zgadać i diagnozę postawił.
    lekarka , u której byłaś podniosła 4 litery, ze strachu.
    jedyne wyjście, unikać jak ognia.
    Pozdrawiam dor.baj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego będę się trzymać.Myślę, że każde z nas ma na koncie podobne historie.Serdeczności

      Usuń
  3. Witaj Haniu!Pewnie coś jej nie poszło i się wyżyła na Tobie Haniu. Przykre to wszystko w tej całej służbie zdrowia.Pozdrawiam Haniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoje gorsze dni ale takie zachowanie jest niedopuszczalne.Kobieta się wyżyła a ja dwa dni nie mogłam przyjść do siebie.Serdeczności Teresko!

      Usuń
  4. ...ha, skąd ja to znam, tylko, że ja odpłaciłam się ...zapytałam ją wprost " czy ja jestem tu dla niej czy ona dla mnie", no i kobiecinkę zatkało...tyle tylko, że nie wiem na jak długo, po prostu opuściłam ten gabinet i tą panią "doktor"...na zawsze:)

    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co też uczyniłam z ulgą ale zupełnie rozsypana. Co się dzieje z tymi lekarzami? Serdeczności Meg!

      Usuń
    2. ...zapomnieli, że to nie tylko zawód, że przede wszystkim to powołanie...

      Usuń
  5. Haniu, to musiała być "pani" nie lekarz, ale orzecznik. Ty, jej zakłóciłaś spokój. Nie spodziewałem się, że jesteś taka bez -szczelna. hi hi hi.
    Miałem parę razy do "czynienia" z jaśnie orzecznikiem.Jak po 11 m-cach wygrałem w sądzie pracy - byłem co rok wzywany, a cholerna noga nie odrastała. Też bezszczelna. Buźka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam wrażenie Heniu, że jestem intruzem. Dawno tak się nie zdenerwowałam. O ZUS można by napisać opasłe tomiska. Buziaki serdeczne

      Usuń
  6. Pani doktor z przerośniętym ego? Oraz wszechmocna, wszechwładna i wszystkowiedząca, aż wstyd normalnie.
    I tak długo wytrzymałaś, mnie by ciśnienie skoczyło już po pierwszej uwadze tej mistrzyni sztuk medycznych!
    Serdeczności Haniu i jak najmniej takich pań "doktor" w Twoim otoczeniu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Akularku. Jak wspomniałam , jestem spokojna ale do czasu.Takie odgrywanie się na chorym za swój nieudany dzień jest wyjątkowo paskudne. Serdeczności!

      Usuń
  7. Nie chcem ale muszem to skomentować. Nie wiem dlaczego lekarze tak się zachowują, w ogromnej większości z nielicznymi wyjątkami. Czują się władcami naszego życia i zdrowia co niestety często jest prawdą. Całkowicie inaczej to wygląda podczas prywatnych wizyt, Dr Jekyll and Mr Hyde czy co?
    Na razie moje zdrowie pozwala mi omijać ich szerokim łukiem i niech tak może zostanie.
    Pozdrawiam. Grzegorz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I omijaj jak najdłużej Grzesiu. Lekarze tak się zachowują bo ..mogą. Wiedzą, że zdrowie jest dla wszystkich najważniejsze a chory pacjent jest z reguły bezbronny wobec takich zachowań. Jedyne co może zrobić to zmienić lekarza. Nie zawsze jest to możliwe, niestety. Serdeczności Grzesiu!

      Usuń
  8. Rozumiem Twoją reakcję. Skandalioczne , pełne arogancji i buty zachowanie pańci. Jestem spokojną osobą, ale pewnie podziękowałabym z miejsca za trudy. Cieplutko pozdrawiam, Haniu, życzę dużo zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Gaja.Nie zawsze pacjent jest w stanie wykrzesać w sobie iskierkę buntu i trafiając na taką lekarkę ma małe szanse na powstrzymanie takiego zachowania. Serdeczności Gaja!

      Usuń
  9. Po moich ostatnich sensacjach ze zdrowiem(stres) wiem jakie miałam szczęście prawie 8 lat temu jak mi uratowano życie(zawał) . Teraz po tym że czekałam na karetkę pół godz.Potem zawieźli do szpitala bez oddziału kardiologii, 20 min. czekałam aż jakiś lekarz się pojawił i był podobnie arogancki jak ta lekarka o której piszesz.Na całe szczęście to tylko był silny stres który spowodował podobne objawy do zawału,a gdyby to był zawał.? ( trafne określenie to z tym Dr Jekyll and Mr Hyde w naszej służbie zdrowia. To wszystko przerażające. Co to są za ludzie.Kto ich na takich wychował?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Władza nad chorymi i kasa tak ich wychowała Uleczko. W prywatnych przychodniach ci sami lekarze zmieniają się nie do poznania. Oczywiście, nie można wszystkich wrzucać do jednego wora ale takich przypadków lekceważenia pacjentów jest mnóstwo. Serdeczności Ulka!

      Usuń
  10. Błędne koło Służby Zdrowia. Na szczęście z takim lekarzem nie miałam do czynienia. Napisałam to zdanie i już wiem, że to nieprawda. Miałam. Z podobnym. Najlepiej gdy się człowiek sam zdiagnozuje i sam sobie zaordynuje leki. Na ten temat można tomy napisać. Nie często pojawia się na lekarskim krzesełku również człowiek. Zmienić lekarza i złożyć skargę gdzie trzeba.Ja tak zrobiłam;) I pomyśleć, że za studia tych bezmózgowców płaci państwo, czyli my. Więcej nie napiszę, bo będę pluła.
    Pozdrawiam, Hanno:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będziesz pluła Ozonko. Jesteś za dobrze wychowana. Do tej lekarki na pewno już nie pójdę.Powinnam się zorientować, że coś nie tak bo miała bardzo mało pacjentów a pod drzwiami innych czekały tłumy.Szkoda słów. Serdeczności!

      Usuń
    2. Muszę dodać, że lekarz na którego naskarżyłam jest jedynym w mojej dzielnicy tej specjalności, nie wiem czy nie w całym mieście? Nawet w prywatnym gabinecie musiałabym na niego trafić. Zmienić nie mogłam lekarza, więc się poskarżyłam gdzie trzeba. Pomogło:)

      Usuń
  11. Oj, Haniu! Kiedy byłam w ciąży,ginekolog swoimi głupimi uwagami i niekompetencją tak mnie wyprowadził z równowagi, że momentalnie skoczyło mi ciśnienie. Ale nie byłabym sobą, gdybym na niego nie nawrzeszczała. Jak mi zmierzył ciśnienie, to od razu zaczął inaczej gadać. Okazało się, że mam rację. Od tej pory facet się mnie boi.
    I po co my te składki płacimy? Skoro opieka na niskim poziomie? Szkoda gadać. Tobie, Haniu życzę zdrowia i silnych nerwów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.Sposób dobry ale nie każdy pacjent jest w stanie zrugać lekarza.Mogę zagłosować nogami i poszukać innego z lepszym mam nadzieję skutkiem.Serdeczności!

      Usuń
    2. No nie każdy... Ja tego też nie praktykuję tak często, jakby się niektórym należało i w dużej mierze zależy to od nastroju, w jakim jestem :). Nie mniej jednak - trzeba walczyć o siebie i szukać dla siebie najlepszych rozwiązań i lekarzy :)

      Usuń
  12. No wiesz? Żeby tak się odnosić do kogokolwiek? Ręce opadają. Czasami mam wrażenie, że niektórzy wielce cierpią wykonując swój zawód. Tylko po co się tam pchali? Powinni całą służbę zdrowia sprywatyzować, wtedy każdy by się starał, bo do takiej nikt nie przyszedł by drugi raz z własnego wyboru.
    Pozdrawiam i życzę spokoju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby przyjmowała prywatnie to podejrzewam, że byłabym odpowiednio potraktowana. Lekarz nie musi przyjmować mnie w ukłonach bo nie po to jest ale powinien szanować pacjenta a o to trudno.Pozdrawiam serdecznie Tygrysku.

      Usuń
  13. Wstyd, pani doktor zapomniała, ze to ona jest dla pacjentów a nie odwrotnie. Zawsze można zmienić lekarza, napisać skargę i myślę, ze warto to robić by dać do zrozumienia, że takie zachowanie ma swoje konsekwencje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem nie odpuszczę.Byłam za bardzo wystraszona tym ciśnieniem.Serdecznosci!

      Usuń
  14. Pomijam przysięgi (Hipokratesa), powołania (każdy zawód tego wymaga, no prawie każdy). Tu był całkowity brak kultury osobistej i zwykłej ludzkiej życzliwości. A tego studia nie uczą, to wynosi się z domu. Wiele jest takich postaw, traktowania innych z wyższością, a wręcz jak idiotów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety masz rację Ewo.Naprawdę wkurzyłam się jak już byłam w domu. Mam nadzieję nigdy już nie trafić na taka lekarkę. Serdeczności!

      Usuń
    2. Ale zawsze masz prawo wyrazić swoje niezadowolenie i zmienić lekarza. W końcu jeśli wszyscy to zrobią, da to może szefom do myślenia

      Usuń
  15. A nie powiedziała ,przepraszam za to ze cie wnerwiłą ,o rany o co ja pytam?/przecież przez nią musiałaś zażyć lek ,
    Jeszcze raz cie pomęcze ,chodzi mi o to ze pod blogami czyli linkami pokazuje się że ktoś napisał nowy post ,jak to ustawić ? tych obserwatorów już ustawiłam dzięki twojej wskazówce ,dzięki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tym nawet nie było mowy Bogusiu. Wysłałam Ci wiadomość. Serdeczności!

      Usuń
  16. A co na to przemądrzały dr Woland.
    Wysławiał niedawno system NFZ.
    dziadek z Warmii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie, głupcze, gdzie wysławiałem NFZ??? Moje blogi są dostępne, wklej link.

      Usuń
  17. System to jedno a postępowania lekarzy to drugie. Każdy ma prawo do własnego zdania.Twojego nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Hanno, ja chyba zbyt długo mieszkam w kraju, gdzie szacunek dla drugiego człowieka jest normą i po prostu w głowie mi się nie mieści, by taki lekarz mógł pracować. Z miejsca by stracił pracę i w życiu by nie dostał rekomendacji, którymi by się chciał pochwalić. W takich miejscach jak szpital, zarówno portier, jak sprzątaczka, nie mówiąc już o pielęgniarkach i lekarzach, MAJĄ NIENAGANNE MANIERY, jeśli ich nie mają, to wkrótce tam nie pracują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety Wolandzie u nas wygląda to zupełnie inaczej.Nie twierdzę, że wszędzie ale z reguły pacjenci mają pod górkę. Pozdrawiam.

      Usuń
  19. Tak , tak , mieszkałam w Irlandii 9 lat , taki szacunek , że jak mój kot wchodził na działke obok to wiedziało pół Hrabstwa a pijatyki do 2 w nocy do norma o donoszeniu nie wspomnę.. Po prostu lekarze maja sie za wyższą klase spoleczną a artykuł Hani jest tego potwierdzeniem.
    Jadzia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Decydują o zdrowiu i życiu człowieka czyli o tym co dla niego jest najważniejsze. Nie usprawiedliwia to jednak takich zachowań. Serdeczności Jadziu

      Usuń
  20. Hanno, :) dziękuję za podanie nowego namiaru, będę zaglądać! Dzisiaj tylko ślad mojej pierwszej wizyty...
    Bulwersuje brak odpowiedzialności u wyżej opisanej lekarki. Taka, jak ona, przyczyniają się do wątpliwej opinii o polskiej służbie zdrowia. Współczuję przykrego doświadczenia.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Cała służba zdrowia ma coraz gorszą opinię Reniu.Jesteśmy w ogonie Europy. Inną kwestią jest stosunek pomiędzy pacjentem i lekarzem a z tym też bywa paskudnie. Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  22. Życzę zdrówka i jak najmniej takich spotkań, prawda lekarze coraz bardziej przypominają złych urzędników niż...lekarzy z powołania i chcących służyć ludziom....za nasze pieniądze. Smutne ale prawdziwe...Pozdrawiam serdecznie dziękuję za wszystkie wizyty na moim blogu. Jola

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam. Nie przy wszystkich schorzeniach - rolę odgrywa maksyma: Dobrą radę Tobie dam! Człowieku, lecz się sam!
    Przykro mi, że czekając 3 miesiące na pomoc - doczekałaś się ignoranta konowała, a nie lekarza.
    Życzę zdrowia Haniu, a na drodze w leczeniu Człowieka, który w odpowiedzialności przysięgi Hipokratesa - zastosuje swoją wiedzę w leczeniu.
    Duża Buźka.***

    OdpowiedzUsuń