Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 17 maja 2012

"Lot nad kukułczym gniazdem"

Tytuł świetnego filmu  jest adekwatny do tego o czym piszę.
Coraz głośniej słychać o aferach i skandalach w radomskim Szpitalu Psychiatrycznym.
Praca personelu medycznego w tego typu placówkach należy do jednej z najtrudniejszych jakie znam.
Pacjenci z ciężkimi przypadłościami psychicznymi wymagają stałej kurateli i opieki.
Ich zachowanie podczas leczenia pozostaje zawsze zagadką bo leki działają różnie na różne osoby. Jedni się po nich wyciszają a inni wręcz przeciwnie.
Personel lekarski szybko podlega wypaleniu zawodowemu a jego rotacja jest
raczej trudna bo nie ma zbyt wielu lekarzy tej specjalności.
Praca jest silnie stresująca a bywa też ,że niebezpieczna. To jedna strona medalu.
Drugą jest sam pacjent i jego traktowanie w takich placówkach. Na ogół wszystko co niewłaściwe w tej materii pozostaje w czterech ścianach szpitala. Nawet jeśli rodzina wie o jakiś niedociągnięciach to siedzi cicho bojąc się, że chory trafi szybko do domu i będzie sama musiała borykać  się z jego chorobą i zachowaniem.

Lekarze w takich szpitalach często uważają się za bogów.
Oprócz sposobu leczenia to oni decydują jak traktowany jest chory i jak długo będzie przebywał na oddziale. Odpowiadają za pacjentów i powinni ich bacznie obserwować. 
Nie zawsze tak się dzieje.
Prawdziwa tragedia ma miejsce na oddziałach dla nieletnich.
Przykładem właśnie radomski szpital.
Dzieci miały wyznaczony czas na korzystanie z WC, kąpiele odbywały się w wyznaczone dni tygodnia. Zamiast zajęć terapeutycznych kazano im sprzątać budynek. Krnąbrnych pacjentów karano brakiem kontaktu z rodziną.
Sygnały o nieprawidłowościach były już wcześniej. Przeprowadzono kontrolę,
wskazano niedociągnięcia. Brak reakcji  Marszałka bo dyrektor szpitala sporządził raport o wykonaniu zaleceń pokontrolnych.
Nie trzeba było długo czekać na następny skandal. Gwałty na dzieciach.
Dyrektor placówki  nadal nie czuje się winny.

Mam przekonanie, że radomski szpital nie jest jedynym w którym zdarzają się takie rzeczy. Nawet mnie to nie dziwi bo w 2010r podobna sytuacja była w Stargardzie Szczecińskim na oddziale dla nieletnich.
Wielogodzinne stanie na baczność, bezpodstawne zamykanie pacjentów na wiele tygodni w izolatce, lodowaty prysznic za niesubordynacje, odwiedziny bliskich skrócone do 15 minut, dręczenie i zastraszanie dzieci.
Problem zgłosiły anonimowo do prokuratury osoby z personelu medycznego.
Te , które nie mogły pogodzić się z tym, co tam się działo.
Prokuratura umorzyła sprawę.
Takich zdarzeń nie da się niczym wytłumaczyć. Nie ma na nie usprawiedliwienia. System opieki nad psychicznie chorymi sam jest ciężko chory. Nie pomoże mu kroplówka a ostre cięcie chirurgiczne. Tylko lekarza, który by tego dokonał wciąż brak.

40 komentarzy:

  1. W Polsce ciągle pokutuje przestarzałe pojęcie o chorobach psychicznych, przestarzałe też są metody ich leczenia. Pacjent traktowany jest jak przedmiot. W dodatku zbędny, uprzykrzający życie personelowi szpitala. Pisałaś o bitej przez zakonnicę dziewczynce z domu opieki nad osobami niepełnosprawnymi. Podobna sytuacja.
    To świadczy o tym, że mamy złe kryteria wybierania osób do tego zawodu.
    Znieczulica zdobyła pierwsze miejsce na podium!!! Huurraaaa, huraaa....
    Pa:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś było takie powiedzonko Ozonko. Pacjent nie jest od rozmowy, pacjent jest od leczenia. A teraz nawet z tym drugim są problemy.Pozdrowionka!

      Usuń
  2. jestem wyrokiem Sawickiej poruszony. Podkreślam: NEWGATYWNIE!
    Stanisław

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Hanno

    Widzę, że tez już miałaś dość Onetu.

    Powodzenia życzę w pisaniu tutaj :)

    Kwiatek ode mnie :)
    :

    http://wwx.pl/Nwz

    Co do szpitali psychiatrycznych- to niestety historie takie jak opisane w "Locie" nadal się zdarzają- chciałabym jednak wierzyć , ze nikogo nie można krzywdzić bezkarnie i wcześniej czy później - życie odda.

    Serdeczności:)

    Lulka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby ktoś, temu "życiu", dobrze rękę rozbujał:)
      Pozdrówka:)

      Usuń
    2. Dziękuję Lula.Nie zawsze do głosu dochodzi sprawiedliwość.Różnie z tym bywa.Serdeczności!

      Usuń
  4. O - jak bardzo dziękuję Tobie , że nie trzeba tu wpisywać tych okropnych haseł przeciwspamowych:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie z obawy przed takimi szpitalami niektórzy wybierają inny lot, pionowo w dół. Przykre to, ale prawdziwe. Jak czytałem o postępowaniu wobec chorych w takich placówkach to chyba im się nie dziwię.
    Pozdrawiam. Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie Grzesiu. Nie każdy jest w stanie wytrzymać takie traktowanie. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  6. Jedna z moich bliskich koleżanek pracuje w szpitalu psychiatrycznym jako pielęgniarka. Oj nasłuchałam się... Dyrektor radomskiego szpitala ewidentnie odpowiada za to co tam się działo i pewnie nadal dzieje. Powinien odpowiedzieć za ten burdel przed sądem!
    Pozdrawiam Haniu serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątpię aby tak się stało. Nie chce nawet podać się do dymisji Rodorku. Serdeczności!

      Usuń
  7. Nieprawidłowości były i pewnie będą, dopóki ludzie nie zechcę tego zmienić, a póki co... Jest jak jest. Psychoza. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ten przypadek to czubek góry lodowej. Strach się bać.Serdeczności!

      Usuń
  8. To straszne ,na takich sie wyżywać ,bezbronnych ,straszne ,kara powinna być największa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiło się trochę szumu i pewnie na tym sie skończy Bogusiu. jak zwykle.Pozdrowienia

      Usuń
  9. ...brakuje mi słów niecenzuralnych, aby to skomentować...:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczułam się podobnie gdy czytałam informację na ten temat.Serdeczności Meg!

      Usuń
  10. Dziwię się, że dyrektor jeszcze pracuje.To wszystko co się działo, musiało mieć (cichą?) akceptację jego.Wiem,że praca jest ciężka tam ,ale takie sadystyczne metody to ponoć w obozach były i w sierocińcach po wojnie pod skrzydłami siostrzyczek miłosierdzia.Jednym słowem dyrektor i trochę personelu do wymiany, niewątpliwie.O sprawiedliwości w osobach prokuratorów, to szkoda nawet epitetów wypowiadać.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udaje nieświadomego co już go dyskwalifikuje Oleńko.Idzie w zaparte. Serdeczności!

      Usuń
  11. niedawno słyszałam w radiu, że z powodu niewielkiej szkodliwości czynu sąd uniewinnił siostrę zakonną, która pobiła dziecko niepełnosprawne w domu opieki dla takich właśnie dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wobec znikomej szkodliwości czynu, a warunkowo sąd umorzył postępowanie. To jest różnica Ewo, wierz mi.
      Pozdrawiam. Grzegorz

      Usuń
    2. Miała siostra pecha bo ją na tym złapano.Serdeczności!

      Usuń
  12. XXI wiek, a czuję się jak w średniowieczu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Ty jedna. Często mam podobne odczucia Marysiu. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. Tytuł faktycznie adekwatny. Niestety, to jest tragiczną prawdą, że najłatwiej krzywdzić bezbronnych, są to zazwyczaj dzieci, bądź upośledzeni psychicznie. Zarówno praktyki w zakładach psychiatrycznych, jak i w domach dziecka, odbiegają od szczytnych haseł, mało tego, często oprawcy twierdzą, że to "dla dobra" ofiar, wykorzystują je (obojętne w jaki sposób). O chorych psychicznie rodziny się nie troszczą, bo ich unikają (często z poczucia bezsilności wobec choroby, powodem wcale nie musi być znieczulica), a dzieci z domów dziecka rodzin nie mają. Oznacza to absolutny brak kontroli, bo kontrole urzędowe można sobie wsadzić.
    Mam w rodzinie byłą pielęgniarkę specjalizującą się w opiece nad osobami psychicznie chorymi, czasem docierały do mnie historie z tych miejsc. Najbardziej utkwiło mi w pamięci przekupowanie pacjentów papierosami i robienie z nich takich oddziałowych KAPO. Zajmowali się donosicielstwem i nierzadko siłowym utrzymywaniem porządku. Podobno personel inaczej by nie był w stanie nad pacjentami zapanować. Takie przynajmniej jest tłumaczenie tych praktyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kontrole są ale zapowiedziane albo na papierze.Jak personel nie może zapanować nad chorymi to niech personel zmieni prace.Pozdrawiam Wolandzie

      Usuń
  15. Witaj Haniu! Haniu to jest bardzo bulwersujące.Najgorsza jest ta totalna zależność. Rodziny zapewne boja się odezwać, bo myślą, że może być jeszcze gorzej.Pozdrawiam Haniu

    OdpowiedzUsuń
  16. Na takie zachowania to szkoda słów. W Niemczech jest podobnie.
    Skandal goni skandal,a winni takim właśnie zachowaniom czują się bezkarnie.Często nie można udowodnić całkowitej winy z braku dowodów, bo Ci co są tak traktowani boją się, że będzie jeszcze gorzej.
    Podobne skandale były w internatach.
    Pozdrawiam Haniu.
    Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to prawda.Albo się boją albo nie są w stanie się poskarżyć. Serdeczności Olu!

      Usuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. Praca w szpitalach psychiatrycznych jest bardzo trudna, ale to nie usprawiedliwia znęcania się nad pacjentami. Czasem nerwy mogą puścić z bezsilności, ale specjaliści powinni mieć procedury zachowania w takich sytuacjach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak by się wydawało Deva ale praktyka pokazuje co innego. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  20. Niestety to są przypadłości kraju wiecznie niedofinansowanego. Dyrekcja czuje się bezkarna, bo część winy za to wszystko ponosi też system - jeśli pewnych problemów takich ośrodków państwo nie zauważa, to dyrekcja radzi sobie tak, aby był względny, codzienny spokój. Ja już nawet nie wspomnę o kłopotach z poprawnymi diagnozami, bo jeśli mamy je w przypadku zwykłych chorób fizycznych, to aż strach pomyśleć ile pola do popisu pozostawia lekarzom nieuchwytność bólu duszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nasz system jest chory a to powoduje pole do takich zachowań w przypadku ludzi z problemami psychicznymi.Obawiam się, że ten przypadek nie jest odosobniony.Pozdrawiam Cię serdecznie

      Usuń
  21. Witaj Haniu. Tak - praca w placówce psychiatrycznej obojętnie na jakim stanowisku wymaga odpowiednich predyspozycji. To jedno. W pełni odpowiedzialności za osoby niepełnosprawne psychiczne naprawdę trzeba wymagać od siebie samozaparcia, by być człowiekiem. A tego właśnie zabrakło personelowi.Jest sporo leków, które odpowiednio dobrane łagodzą zachowania chorych. Ale one kosztują.I sądzę, że tu poszli za daleko w tzw. oszczędzaniu. Szkoda tylko - że przy takim podejściu cierpią chorzy, a szczególnie boli, gdy są to dzieci.
    Byłam na onetowskim blogu, czytam jeden post, drugi i widzę, że nie ma możliwości *))) złożenia komentarza. Wtedy dopiero oświeciło mnie - że Hania - ma drugi"dom" Wiesz Haniu. Dobre by było, gdybyś dała stały odnośnik, który przekieruje na nowy blog.
    Miłej niedzieli , pełnej słońca i uśmiechu. Buziaki***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zablokowałam komentarze dopóki Onet nie przestanie szaleć.Tutaj jest bardzo miło.Leki i ich cena to jedno a bycie człowiekiem to całkiem inna bajka.Serdeczności Zolu!

      Usuń
  22. To skandaliczne, a najbardziej denerwuje ta zawodowa pseudo-lojalnoś. Obawiam się, że sprawa za czas jakiś ucichnie. Miałam trudności z wpisaniem w Twoim drugim blogu komentarza, po prostu brak rubryki !!! Przetrzymamy , mam nadzieję, że wkrótce się poprawi. A na tym blogu istniał dwa dni napis : is work !!! I brak mozliwości kontaktu,ufff... Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wytrwałość Gaju.Na Onecie zablokowałam komentarze.
      Nie miałam już siły do tych onetowych figli. serdeczności!

      Usuń