Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 22 maja 2012

Perypetii pacjenta ciąg dalszy


Nie, tym razem póki co nie będzie to post o moich kontaktach ze służbą zdrowia.
Rozleniwiona słońcem postanowiłam zerknąć do „Angory”. Słoneczko straciło blask i zapadłam w czerń.
Co roku 30.000tys pacjentów bierze udział w badaniach klinicznych nad nowymi lekami. Chorzy chwytają się każdej nadziei. Wielu z nich jednak nie ma pojęcia o tym, że bierze udział w Eksperymencie medycznym.
Wcale mnie to nie dziwi  jeśli klinika postępuje tak jak z mężem Pani Z. Przedstawiła choremu arkusz informacyjny w języku polskim i angielskim.
W wersji angielskiej pacjent jest informowany, że będzie poddany Testowanej nowej terapii . W przetłumaczonej część ta została pominięta a napisano,  że będzie poddany nowej metodzie terapii.
Pan Z się zgodził. Nie poinformowano go tylko, że za jego zgodę lekarz dostał 3500 euro od firmy farmaceutycznej + odpowiednie stawki za każdą sekwencje podawania leku. Uczciwość nakazywałaby podanie takiej informacji choremu.
Żona Pana Z złożyła doniesienie do prokuratury. Inspekcja wykazała wiele uchybień. Ciekawe co dalej?
Pamiętacie może głośną sprawę bezdomnych z Grudziądza?
W 2007roku w prywatnej przychodni testowano na nich szczepionkę przeciwko grypie. Zapomniano tylko im wspomnieć, że to szczepionka przeciwko PTASIEJ  grypie.
Zmarło 21 osób. Pracownicy przychodni stanęli przed sądem oskarżeni o „wykonywania zabiegów leczniczych bez zgody pacjentów, poświadczenia nieprawdy w dokumentach i niekorzystnego rozporządzenia mieniem sponsora badania klinicznego”. Nie oskarżono ich o narażenie zdrowia i życia bo biegli nie byli w stanie ustalić  jakie zgony bezdomnych  mogły być wynikiem podawania tej szczepionki. Proces ruszył w 2009 roku . Mamy 2012 rok a o ewentualnym wyroku cicho.
A teraz przypadek Pani Grażyny -
Chorowała na hipoglikemię. Gdy ataki nasiliły się , kobieta zgłosiła się do lekarza z profesorskim tytułem.  Pan profesor w prywatnym gabinecie zaproponował położenie pacjentki na oddziale i przeprowadzenie szerokiej diagnostyki. Pani Grażyna wyraziła zgodę. Wynik badań- zespół rakowiaka. Choroba ciężka i rzadko uleczalna.
Załamaną kobietę podbudowała wiadomość, że zostanie objęta nieodpłatnie niestandardowym leczeniem. Wyraziła zgodę.
Terapię określonym lekiem znosiła fatalnie. Został z niej cień człowieka. Na swoje skargi słyszała tylko –„tak ma być”.
Zdesperowana weszła na forum dla chorych na tę chorobę . Napisała do kliniki na Śląsku i została przyjęta. Po długiej diagnostyce słowa lekarki- nie ma i nigdy nie miała rakowiaka.
Wróciła do Poznania i zrezygnowała z leczenia. Podzieliła się swoimi przeżyciami  na forum. W odpowiedzi odebrała maila od znanego profesora z Warszawy. Ponieważ zajmował się takimi schorzeniami, zaprosił ją na bezpłatne badania. Diagnoza-rakowiak. Leczenie zalecono w Poznaniu. Dawkę leku zwiększono.
Wróciła i wznowiła terapię. Skutki uboczne stosowania leku były tragiczne. Na jej żądanie wykonano  w końcu scany - guza brak. Przeprowadzono otwarcie jamy brzucha, nic nie znaleziono więc wycięto przy okazji wyrostek robaczkowy.
W wypisie szpitalnym napisano – Zespół rakowiaka z wywiadu. Potwierdzono,
że pani Grażyna nie miała nigdy rakowiaka.
Lecząc się straciła pracę i pieniądze. Napisała doniesienie do prokuratury.
W międzyczasie była jeszcze diagnozowana w Szczecinie i w Gliwicach. Wyniki te same. Nie miała raka.
Wytoczyła proces o odszkodowanie. Jej przeciwnikiem procesowym została firma ubezpieczeniowa, w której był ubezpieczony od odpowiedzialności lekarz. Przed sądami staje sama we własnej sprawie. Duży błąd. Nie ma szans w starciu z korporacją.
Przegrywa. Sąd kieruje upierdliwą petentkę na badania psychiatryczne. To mnie nie dziwi, bo trzeba mieć pomieszanie zmysłów, żeby wierzyć w sprawiedliwość.
Okazuje się, że byłam w błędzie. Pani Grażyna jest zdrowa na umyśle.
Najlepsze jest to, że pani Grażyna wywiodła iż lek, który jej fundowano był objęty refundacją ale tylko w zakresie leczenia guza przysadki. Refundacja wygasła w 2008r i pani Grażyna podejrzewa, że wypróbowywano ten lek na jej schorzenie aby po to, aby był objęty refundacją przez kolejne lata przy leczeniu rakowiaka.
Wskazała, że firma farmaceutyczna produkująca lek, który jej podawano , została skazana w USA za łapówki i niezgodną z przeznaczeniem dystrybucję.
Nikogo to nie obchodzi bo polska „córka” firmy jest osobnym podmiotem. Pani Grażyna jest na przegranej pozycji. Służba zdrowia działa idealnie a lekarze nie są pazerni na wziątki z firm farmaceutycznych. Czepia się kobieta i tyle.
A to, że badania psychiatryczne wykazały, że jest zdrowa na umyśle  nie ma żadnego znaczenia. Powiązania pomiędzy lekarzami i firmami farmaceutycznymi  to na pewno tylko  jej imaginacja. I nie myślcie inaczej bo i Was wyślą na badania psychiatryczne.

Źródła: Angora, „Nie”

13 komentarzy:

  1. Ile jest podobnych przypadków, tylko Stwórca wie.
    Sam byłem "uczestnikiem" (czyt. królikiem) w stosowaniu leków ,"które pomogły wielu". Zrezygnowałem. Wolę cierpienie, niż "zamulenie " psychotropami. Lekarz nie "wierzył", że słabszy lek p/bólowy, działa trochę, a silny "matrifen" (fentanyl) wcale. Dokładał do tego leki psychotropowe -i......... Pięć lat minęło od amputacji nogi. Bóle są nadal. Już się poddałem. Nie szukam uparcie innej poradni. Biorę słabsze leki i nie chcę czwarty raz - zostać "królikiem". Przestałem wierzyć w uczciwą pomoc , większości lekarzom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie jest Hanno. Wiele przypadków nie ujrzy światła dziennego bo lekarze chronią się nawzajem i zawsze wpiszą co chcą w kartotekę. PRZEMYSŁ FARMACEUTYCZNY TO JEDNA WIELKA MAFIA. Zawsze to mówiłam... Pozdrawiam .

      Usuń
  2. A ci wszyscy lekarze myślą że są zdrowi psychicznie i ze nie jednemu przypadnie brac te leki ,chyba ze dla siebie maja leki odpowiednie co do danej choroby.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciągle mam dziwne wrażenie, że nie żyję w Europie, ale na jakimś... no na wsi, która przez przypadek leży w Europie. Ile jeszcze tego będzie? Po drugiej wojnie , za takie czyny w czasie okupacji w obozach koncentracyjnych , osądzano całkiem sprawiedliwie. Skazywano na śmierć.
    Życzę tym wszystkim igrającym z naszym życiem, tego samego.
    Pozdrawiam, Hanno:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Strach ma wielkie oczy. Szczególnie jeżeli o nasze zdrowie idzie. Ja powinnam się od jakiegoś czasu poddać pod opiekę okulisty z powodu mojego chorego oka, ale strach,i jest blokada ciągle u mnie dlatego, bo przez jakiś zły zakraplany w oko lek, moja babcia dziesiątki lat bardzo cierpiała pomimo potem nawet troskliwego leczenia w prywatnym gabinecie u dobrego lekarza cierpiała bardzo i w końcu całkiem wzrok utraciła.

    OdpowiedzUsuń
  6. Klik dobry:)
    Z tego artykułu można wysnuć wniosek, że każdy kto udaje się do takiego lekarza czy kliniki po ratunek jest chory psychicznie. A sąd powinien orzekać: "normalny przecież by do tego lekarza nie poszedł".

    Straszne!

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. ...chciałoby się rzec - Josef Mengele żyje!...i coś mi się zdaje, że jak i on ci "lekarze" także nigdy nie staną przed sądem...

    Serdeczności Haniu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj Haniu! Następna bulwersująca sprawa ze służbą zdrowia w tle.Bezdomni to nie ludzie w takim razie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Matko! Pacjent ma nadzieje na wyleczenie a oni go jak królika doświdczalnego i jeszcze kasę biorą!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję Ci Hanno za ten wpis. Dzisiaj koleżanka zapalali się do jakiegoś " programu". Musiałam ją uświadomić, co kryje się pod tymi pięknymi nazwami.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdzie nie spojrzeć to coś nie tak . Błagam , napisz o czymś pozytywnym , bo zaczynam wątpić czy w naszym kraju są jeszcze uczciwi ludzie . O żabie przeczytałam i nieco lżej na duszy i uśmiałam się nieźle . Powodzenia Haniu . Aromatyczna

    OdpowiedzUsuń
  12. Horror jakiś... Co to się wyrabia, aż strach myśleć. Serdeczności, Haniu!

    OdpowiedzUsuń