Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 10 czerwca 2012

Roztargnienie


-Witam pani Haniu, co pani taka zadumana?
Problem mam sąsiedzie no i wątpliwości mnie nękają.
- Co pani Hania znowu zmalowała?
A, tam znowu. Sąsiad to tak mówi jakbym codziennie wpadki miała.
Człowiekiem jestem, nie? A błądzić jest sprawą ludzką jak mawiają.
- No to niech Hania sobie ulży i powie co tym razem zbroiła.
Zaraz zbroiła! Roztargniona jestem sąsiedzie, panu się to nie zdarza?
- No, jak. Pewnie. Ostatni raz jak się z moją żeniłem.
Niech już pani Hania opowiada!
A bo to było sąsiedzie tak.
Rzadko wychodzę z domu, zasiedziałam się tak jakoś ale to lenistwa.
Nic tylko ogród i ogród. Jakoś do ludzi mnie nie ciągnie.
Mąż namówił mnie na wyjazd do miasteczka. No, dobrze. Poświęcę się , pomyślałam.
Jesteśmy w tym miasteczku, idziemy  spacerkiem i nagle zobaczyłam kieckę. Sąsiad chłop to nie rozumie ale to była miłość od pierwszego wejrzenia.
Stałam przed tą wystawą i stałam, gapiłam się dobrą chwilę i zadecydowałam. Kiecka MUSI być moja. Bez odwołania. Ruszyłam przed siebie , wzięłam męża pod ramię i wytoczyłam cały arsenał argumentów dlaczego kieckę tę powinnam mieć i lekkim słowem rzuciłam parę propozycji spędzenia miłych chwil kiedy już będę w nią ubrana lub wręcz przeciwnie.
-Też mi nowina. Moja żona co jakiś czas wyprawia takie sztuczki a ja głupi daję się na to nabrać. I co mąż na to?
No właśnie sąsiedzie- nic. Szedł ze mną, słowem się nie odezwał. Trochę mnie to zmartwiło, popatrzałam na niego i….
- No?
Obcego faceta trzymałam pod rękę, sąsiedzie! Mój mąż stał parę metrów od nas i śmiał się całą gębą. Myślałam, że szlag mnie trafi!
- No co też Hania , swojego męża nie poznała?
Widzi sąsiad, tak byłam zajęta tym oglądaniem kiecki, że nie zauważyłam jak mąż  poszedł sobie dalej. Złapałam co miałam pod ręką czyli obcego faceta, przyczepiłam się  do niego jak pijawka i składałam mu wielce nieprzyzwoite propozycje. Pewnie  trochę się  zdziwił  ale nie protestował. Musiał mieć niezły ubaw. Szarmancko podprowadził mnie do mojego kontraktowanego  i powiedział:
-Pan kupi żonie tę kieckę. Po tym co  obiecywała w geście wdzięczności, sam bym ją kupił i jeszcze buciki dorzucił.
I co?
-Jajco sąsiedzie! Kieckę dostałam, buciki też, nawet na waciki fundusze się znalazły ale nie wiem dlaczego mąż już ze mną do miasteczka nie chce jeździć.
Domator się z niego zrobił. Nic tylko ogród i ogród. Do ludzi go nie ciągnie.

47 komentarzy:

  1. Świetne, niesamowicie. Zdradziłaś kulisy swoich zakupów obcemu facetowi. Chyba dobrze, że Ci tej kiecki i bucików nie kupił:-) Teraz wyjazd do miasteczka możesz sobie odłożyć do czasu jak na nasi zdobędą mistrzostwo Euro.
    Pozdrawiam serdecznie. Grzegorz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli na "święte nigdy"? Mowy nie ma. Serdeczności Grzesiu

      Usuń
  2. ale mnie ubawilas. no biedny ten gosc, juz mial nadzieje, a tu maz za rogiem, no i biedny maz. atrakcyjna ma zone, to teraz sie miasta boi. widzial, jak szybko... ;-)))))) pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tak atrakcyjna jak "Atrakcyjny Kazimierz" czyli tylko z nazwy. A z mężami to wiesz jak jest. Jak z pieskiem ogrodnika. Serdeczności Kasiu.

      Usuń
  3. Ale przygoda :"):):) ale sie uśmiałam ha ha ha i wcale sie nie dziwie ze mężuś do miasta nie ciągnie ,jak ty od tak sobie ułaskawiasz obcego faceta hahahahahahahah pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze to jakaś odmiana Bogusiu chociaż nie zamierzona.Serdeczności!

      Usuń
    2. Wesoła ,a tak mało sie dzieje w naszym zyciu wesołości

      Usuń
  4. Zaraził się indukcyjnie?:))) Uśmiałam się, że hej!!! Ale numer:)))
    Pozdrówka:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czasu do czasu mam różne wpadki ale przeważnie na wesoło. Serdeczności Ozonko

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie Daab

      Usuń
  6. To je dobre ;)))

    Tego mi dzisiaj trzeba było - uśmiałam się, że ho ho...


    Pozdrawiam serdecznie :)


    be_jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ale po jakimś czasie.Za to mąż mi to co chwilkę przypomina. Serdeczności i uściski

      Usuń
  7. Noż tak się uśmiałam, że mi łezki po policzkach popłynęły :)))) Ale nie martw się, mój mąż też ma ze mną ciekawie :))) Całusy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem wypada współczuć naszym panom, byle nie za często bo się rozpanoszą.Buziaki

      Usuń
    2. Tak, ja współczuję z ukrycia i w tajemnicy :), co by mu woda sodowa do głowy nie uderzyła :)

      Usuń
  8. Masz farta, :))) trafiłaś na cierpliwego faceta, wysłuchał:))i może pozazdrościł, że nie On będzie miał przyjemność ulżyć ci w miłości do tej sukienki, że o obietnicach nie wspomnę:)))Męża rozumiem :))))
    w końcu "licho" nie śpi:))))Świetna historyjka:)))Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyż prowda Oleńko. Serdeczności.

      Usuń
  9. Coś z zegarem nie tak ? teraz jest dokładnie godzinę później:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Zasyłam uśmiech od ucha do ucha...nie, nie od ucha do ucha ! ...na około głowy:)

    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo mi miło Meg.Tego nigdy za wiele. Pozdrawiam Cię serdecznie

      Usuń
  11. He, he, he, świetna przygoda :)) Ale i mnie zdarzyło się w markecie, przy ogladaniu czegoś interesującego, do pana, który kucnął obok mnie /przypadek/ powiedziec: kochanie, a jak myślisz..... :) Buziaczki ślę, Haniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie czekałaś na odpowiedź? Serdeczności!

      Usuń
  12. Hanno, musisz prosić męża o zakup spódnicy? Jeśli on trzyma kasę, to trzeba to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie prośba,to była sugestia.Daleko idąca.Nic nie będę zmieniać bo to mój zawór bezpieczeństwa, żebym z torbami nie poszła.Serdeczności!

      Usuń
  13. Bardzo fajnie to opowiedziałaś a u Elizy znów chamstwo a Figa chora :((
    Marylka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i pozdrawiam choć Marylką nie jesteś.

      Usuń
  14. Rozmówka genialna:))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Basiu.Życie czasem pisze dziwne scenariusze. Serdeczności

      Usuń
  15. Cha, cha!!! Świetnie napisana dykteryjka. Pozdrowienia-:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Inez.Teraz też się z tego śmieję. Pozdrawiam Cię serdecznie

      Usuń
  16. Haniu,ja wróciłam do domu w kiepskim humorku,a tu klik na Twojego bloga i już czuję się lepiej. Super. Dziękuję i pozdrawiam.
    Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie cieszy Olu, buziaki przesyłam

      Usuń
  17. Najprawdopodobniej mąż jest potwornie zazdrosny:-))) i wcale się nie dziwię:-) Tak więc koniec z nowymi "szmatkami" na dłuższy okres:-)))Chyba, że wygramy mecz i wszystko, co było, pójdzie w zapomnienie. Ściskamy najserdeczniej:-*))) Barbara & ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wygramy Kochani to wszystkie grzechy będą mi wybaczone.Jutro nie ruszę się z przed ekranu.
      Serdeczności!

      Usuń
  18. :-)))*********************************************:-)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham Twoje poczucie humoru:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, żeby tak ono kochało mnie a tu tylko czasem mrugnie oczkiem. Serdeczności Edyto.

      Usuń
  20. Ani sąsiada, ani tej cudnej kiecki, ani nawet wspaniałego pewnie Twojego małżonka Ci nie zazdroszczę. To czego Ci szczerze zazdroszczę, to talentu pisarskiego hehe. Buziol serdeczny Ci za tą przyjemność czytania tu teraz posyłam-;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, Uleczka. Widzę, że Ty też masz poczucie humoru.Buziaka odwzajemniam.

      Usuń
  21. Ale fajnie piszesz :))) Hihi :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i również Cię serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  22. Allle sobie humor poprawiłam przed snem:))) Oczyma wyobraźni widzę tę scenkę. A niech mnie....:))))
    Pozdrawiam Haniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę Rodorku.Serdecznosci

      Usuń
  23. Witaj
    Jestem z rewizytą i tu taki przyjemny temat :)podziwiam owego osobnika za zachowanie powagi, a mężowi się dziwię, bo chyba każdy chciałby otrzymywać takie formy podziękowania, w szczegóły nie wnikam :) bo chyba "zapłaciłaś" za owe zakupy? :)
    Miłego popołudnia i spokojnego wieczorku :) gdzie tam- przecież mecz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowna jestem Morgano to i nie wypadało się uchylać.I tak sobie obiecujemy i dotrzymujemy 37 lat.Serdeczności.

      Usuń