Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 10 lipca 2012

BURZA



Burza - niedziela
Za oknem gromadzą się czarne chmury.
Siedzę w pokoju a piesek kręci się nerwowo po domu.
Po chwili ukrywa się w swoim kąciku pod komodą.
Nie mam już złudzeń. Burza u progu.
Boję się burz. Mam tak od dziecka i na nic próby aby to zmienić.
Przywołuję  Lejkę ale zerka tylko na mnie  i jej pyszczek zdaje się mówić
-daj spokój, za nic stąd nie wyjdę. Lepiej schowaj się obok mnie, popatrz ile tu miejsca.
Za oknem słychać już pierwsze grzmoty, nagle nadchodzi potężna ulewa.
Woda leje się z nieba całymi kubłami. Robi się ciemno a deszcze bębni po dachu jak wściekły. Kanonada trwa dobrych kilkanaście minut. Pokój rozświetla światło błyskawic. Z oddali dobiega zawodzący sygnał wozów strażackich.
Lejka zwinęła się w kłębek i cała drży. Poddaję się.
Kładę się obok niej, liże moją rękę.
- nie bądź takim tchórzem, usiłuję ją przekonać. Ją czy siebie?
Ulewa cichnie. Podchodzę do okna. Z lasku wychodzą sarenki, dwie dorosłe i dwa maluszki. Spokojnie zaczynają skubać trawkę. Działa to na mnie kojąco.
Niebo jeszcze pochmurne ale burza minęła. Wychodzę na balkon, powietrze nadal gęste, ani śladu ochłodzenia.
Podchodzę do komputerka, piesek siada obok na kanapie. Odpalam sprzęt
i …..nic. No tak. Nie ma to jak radiowy Internet. Dzwonię do operatora.
Mają zwarcie w serwerach. Trzeba  wymienić parę rzeczy. Przerwa do wtorku popołudnia.
Nie jest mi wesoło. Blog leży odłogiem, nie mogę komentować ani odbierać poczty, nie mogę wejść na skypa. Jednym słowem masakra. 

 
Poniedziałek
Od rana parno ale deszcz nie pada. Wychodzę z Lejką do ogrodu, po wczorajszej burzy  w powietrzu unosi się zapach świerków i sosen. Obok moich nóg skacze parka kosów. Liczą na to, ze otworzę im darmową spiżarnię grzebiąc w ziemi przy wyrywaniu chwastów. Lejka jak zwykle je ignoruje.
Zbliża się pora obiadowa, poszłam do warzywnika po fasolkę i ogórki. Ulewa im nie zaszkodziła i zbiór był udany.  Zza siatki płotu obserwuję kolejne stadko saren. Tym razem dołączył do nich jelonek. Rozgląda się uważnie. Lejka, która szczeka na wszystko co się porusza, tym razem nie reaguje. Stoi nieruchomo węsząc w powietrzu. Nagle rzuca się w kierunku furtki i już stoi pod drzwiami domu. Weszłyśmy do środka a psina hyc pod komodę. Jak nic , będzie powtórka z rozrywki. I była. Na szczęście już nie tak groźna.

Wtorek
Świeci słońce, wieje lekki wiatr. Zapowiada się nieźle. Nie załączam nawet telewizora, jakoś nie ciekawi mnie co się dzieje na świecie. Idziemy z pieskiem na spacerek. Polne drogi zasłane są złamanymi gałęziami i konarami.  Lejka biega pomiędzy nimi i słowo wam daję, ma uśmiech na pyszczku. Ogonek kręci się w lewo i w prawo, jednym słowem okaz psiego szczęścia. Wracamy do domu. Z rezerwą załączam komputer i Yes, yes, yes.  Operator dotrzymał słowa.
Wchodzę na blog, zerkam na Wasze notki i na pocztę. O matko!
Sporo nowych postów, skrzynka pocztowa zapełniona mailami. Czeka mnie
nadrabianie zaległości. A zatem do dzieła!

49 komentarzy:

  1. Do dzieła, do dzieła Haniu. Może dziwakiem jestem ale lubię burze, lubię błyskawice i deszcz podczas burzy jednak gdy jestem w domu.
    Pozdrawiam. Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mieszkałam w bloku to mi nie przeszkadzały ale teraz w domu to inna historia.Wystarczy popatrzeć co zrobiły w Bisztynku.Serdeczności Grzesiu.

      Usuń
  2. Ja dziękuję to wszystko nadrobić :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Burze nie dotknęły miejsca gdzie mieszkam. Przemykały obok. Piękna sarenka!!! Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Daab.Miałaś szczęście, chociaż ja też w pewnym sensie bo nie narobiły szkód.Pozdrawiam Cię serdecznie

      Usuń
  4. No, do dzieła! Masz "niewielkie" zaległości ;)

    A Lejka przynajmniej miała swoją Hanię na wyłączność, więc nie ma tego złego itd.:) Widoku saren i jelonków to Ci zazdroszczę...ja po ZOO muszę buszować, albo lesie...ehhh

    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przychodzą z tyłu domu, czasem podchodzą pod sam płot.Ty masz za to istne perełki w okolicy. Serdeczności Meg.

      Usuń
    2. ...mam, ale to ja muszę do "perełek" bieżyć, a nie odwrotnie:)

      Pa:)

      Usuń
  5. Musiałaś zdjęcie sarenki robić z dość daleka. Nie mogę mieć tak wspaniałego barometru , lub czujnika burzowego;)
    Świetnie napisane, jak zwykle.
    Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sarenka była blisko, tylko nie potrafiłam zmniejszyć zdjęcia i przedobrzyłam. Serdeczności Ozonko.

      Usuń
  6. Witaj
    Burzę taką okropną przeżyłam w dzieciństwie na otwartej przestrzeni, w polu z młodszą siostrą. Wracałyśmy od Babci ze wsi do wsi. Dzięki mądrym słowom Babuni i jej nauce umiałyśmy się zachować, bez paniki dotarłyśmy do pierwszego domu, kompletnie przemoknięte,
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja Babunia była mądrą kobietą.Popatrz jak długo człowiek pamięta takie zdarzenie.Pozdrawiam Morgano.

      Usuń
  7. Klik dobry:)

    To raj, widzieć z okna sarenki. Zazdroszczę takiego miejsca...

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miły widok, przyznaję. Serdeczności Ella

      Usuń
  8. Burzy to też się ogromnie boję,a co do sarenek to moja córa ma takie szczęście, bo u niej też podchodzą pod dom.
    Pozdrawiam serdecznie.Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo ludzi boi się burzy, szczególnie po tym jak zobaczą co takie burze ze sobą niosą.Buziaki Olu

      Usuń
  9. Mam wielki respekt przed siłą przyrody,a burzy boję się poza domem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, to widzę, że coraz nas więcej. Pozdrowienia Uleczko

      Usuń
  10. I ja bardzo boję się burzy. Piesek moich wnuków jest z wyglądu niemal identyczny, jak Twoja Lejka . Moja Kama także boi się burzy, wystrzałów, itp. też cała drży , ale nie zwiastuje zachowaniem nadchodzącej burzy. Musisz miec pieknie w sąsiedztwie saren. Pozdrawiam ślicznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest pięknie.Miałam sąsiada, którego piesek w czasie burzy chował się w wannie.I ja Cię pozdrawiam Gaju.

      Usuń
  11. :)W twojej lejce jestem zakochana od dawna, to wiesz :)Burzę prawdziwą przeżyłam kiedyś w stodole jak byłam na wakacjach i adrenalinka była bardzo konkretna:)schowałam się z dzieciakami głęboko w sianie :))Teraz się boję średnio ale muszę być w domu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Lejka to super piesek. Ja nawet w domu mam tęgiego stracha.Serdeczności Oleńko

      Usuń
  12. Widzę Hanno, że pod jednym względem Irlandia by Ci odpowiadała: tu praktycznie wcale nie ma burz z wyładowaniami elektrycznymi. Zdarzyło mi się może dwa, może trzy razy w ciągu prawie ośmiu już lat widzieć wyładowanie, a i tak było to gdzieś na horyzoncie, na morzu, a nie nad lądem. Respekt przed burzą trzeba czuć dla własnego bezpieczeństwa. Bo to nie film, tylko żywioł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak właśnie traktuję burze. Co do Irlandii to faktycznie by mi odpowiadała, z różnych względów.Pozdrawiam Wolandzie

      Usuń
  13. No to tak jak ja ,też sie boje burzy ,brrrrrrr ,a psiak mądry ,wie co będzie ,my tak nie potrafimy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma jakiś dodatkowy zmysł. To często spotykane u zwierząt.Serdeczności Bogusiu

      Usuń
  14. Haniu:) Mam podobnie jak Ty, od dziecka boję się burzy...Ostatnie burze dużo szkód narobiły. Mam nadzieję, że to już koniec z anomaliami pogodowymi o tej porze roku.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna bo dziś też była burza ale łagodna na szczęście. Serdeczności Rodorku.

      Usuń
  15. Przez burzowa pogodę źle się czuję i boje się strasznie burz. Fajnie, że jesteś. Pozdrawiam-:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się cieszę, że Ty jesteś.W czasie burzy łapię dołek. Serdeczności Dario.

      Usuń
  16. Lejka i tak dzielnie zniosła burze. Ja swojemu psu musiałam dawać tabletki na uspokojenie ;)) Jak raz spóźniłam się, to byłam bliska demontażu całej łazienki - psina ze strachu schowała się pod wanną a potem sama nie mogła wyjść i wyciągną jej nie było można...Aż trudno było uwierzyć, że tam się zmieściła ;))

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To instynkt działa.Moja pierwsza suczka wcale się nie bała ani burz ani wystrzałów.Lejka już nie jest taka odważna. Buziaki przesyłam be_jotko.

      Usuń
  17. U nas było całkiem podobnie. Najbardziej przerażają błyskawice i grzmoty. Był też grad. Dobrze, że nie taki duży, jak pokazywali w telewizji i nie narobił szkód. Podczas tych duchot prawie nie wychodzę z domu. Jest mi zbyt słabo. Wolę przeczekać w pomieszczeniu na jakieś ochłodzenie. Chociaż malutkie. Podobno dzisiaj ma być lepiej, ale jeszcze tego nie czujemy.
    Ściskamy mocno i serdecznie. Przytul Lejkę:-)B & S

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gradu mi natura oszczędziła a z domu nawet nie wychylałam nosa. Dziś tez zagrzmiało, spadł mały deszczyk i po strachu. Serdeczności Kochani.

      Usuń
  18. No fajnie, że już jesteś.
    Ja tam lubię burzę (ale tylko wtedy, gdy jestem w bezpiecznym miejscu, a nie na otwartej przestrzeni), obserwuję wtedy błyskawice rozdzierające niebo. I gdyby nie to, że po burzy też często pada mi Internet, to byłoby zupełnie OK
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skaranie z tym internetem.Kiedyś patrzałam na błyskawice bo czułam się bezpieczna w bloku a teraz w domku to już nie to. Serdeczności.

      Usuń
  19. Pani na włościach, tylko pozazdrościć. Wobec przyrody jestem pokorny i czuję respekt. Jednak chciałbym tam mieszkać, gdzie sarenki i Lejka, ostrzegają przed burzami. Pozdrawiam Włościankę. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie włościankę. Markizą mogę zostać bo takową posiadam nad tarasem.Załącz motorek i przybywaj.Serdeczności.

      Usuń
  20. Ja mam również psa, który wyczuwa burzę już wtedy, gdy my jeszcze nie słyszym nawet jej pomruków. Wtedy szuka opieki u nas i pakuje się do mieszkania. Mamy z tym ubaw, bo normalnie wystarcza mu podwórko i jego własne mieszkanie.
    Coś wyjątkowego dzieje się z tymi psami. Dlaczego koty nie wykazują lęku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem tego ciekawa. Synowie mają kotki a te ze stoickim spokojem znoszą burze.Pozdrawiam serdecznie Tatulu.

      Usuń
  21. Witaj Haniu! U nas też przechodziły burze, ale nie takie straszne i nie takie ulewne. Haniu, jak mieliśmy psa /owczarek niemiecki/ to też bał się burzy i najczęściej uciekał do łazienki. Tak bardzo się bał, że aż mi go szkoda było. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem pieski właśnie tak reagują.Po co mi prognoza pogody, na Lejkę popatrzę i już wiem co się szykuje.Serdeczności Teresko

      Usuń
  22. Witaj Haniu, ja dokładnie tak samo od małego dziecka panicznie boję się burzy. A moja sunia chowa się pod kołdrę i ani drgnie.
    Buziole.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w Klubie. I pewnie to się nie zmieni.Serdeczności.

      Usuń
  23. I ja powoli nadrabiam, spojrzałam w kalendarz i nie było mnie ponad tydzień ;) Burz się nie boję, ale mam dość, szczególnie, że przestały już nas nawiedzać tylko nocą i bywa że przejdą dwie albo trzy...No i ochłodziło się! Pies jednak sie boi i zawsze do domu wraca by się schronić, no i wie dużo wcześniej niż ja, ze burza nadchodzi;) Uściski serdeczne :)
    P.S, U nas prądu nie było przez cały jeden dzień i nie z powodu burzy, ale wymiany transformatora- planowanej!

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja rowniez boje sie burzy, a tutaj wali grzmotami i blyskawicami bardzo czesto latem. Widze niestety, ze moje dziecko tez ten strach odziedziczylo, ale jak tu sie nie bac jak rabie zaraz nad nami az dom wibruje? Nasza psina rowniez spedza czas podczas burzy albo pod jadalnym stolem, albo doslownie przyklejona do czyjejs nogi. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. po burzy ale za to jest pieknie, swierzo, pachnaco... haniu, czy ty przypadkiem nie jestes blogomanka ;-))))))) ale pozwalam, badz, pisz i ciesz sie - sciskam

    OdpowiedzUsuń
  26. Od czasu gdy nad moja mieściną przewaliła się nawała po ,której trudno było się pozbierać ,czuję niepokój przed każdą burzą i ulgę gdy mija ,okazując swoje normalne oblicze ,zwykłego zjawiska atmosferycznego . :)

    Pozdrawiam .
    ferdydurke55.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń