Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 3 lipca 2012

Monolog


Widziała Pani tę Kowalską?
Wieczne taka zadowolona z życia.
Dziwna jakaś, bo kto to widział tak się cieszyć z niczego.
Nie powiem, dobra kobieta, znam ją parę lat.
Widziała pani jej chałupkę? Ledwo stoi, jeszcze po dziadkach ją  ma.
Jak matka zmarła  to została ze starym Kowalskim. On już do niczego się nie nadawał. Jak mu się zmarło to nawet stypy z tej biedy nie zrobiła. Oj, gadali ludzie, gadali. Sama w polu harowała . Ziemia licha, mało jej ale jakoś sobie radziła. Pomocy nie chciała żadnej, taka honorowa była.
Człowiek by maszynami jej pomógł, mogła odrobić w gospodarstwie ale nie!
Potem poznała tego Staszka. Robotny, nie powiem, taka złota rączka jak to mówią ale też w biedzie wyrósł. Zakochała się głupia a mogła lepiej wybrać. Taki  Jarek co za nią latał. Pani, on bogacz jakich mało. Rodzina się sprzeciwiała bo Kowalska biedna ale ten się zaparł. Chodził za nią, kwiaty kupował a ta nie i nie. Staszka wolała. I co? Razem biedę klepią! Robotę ma, nie powiem ale mało kto za takie grosze haruje ten się cieszy!
A te ich dzieci! Niby się  uczą się , pomagają rodzicom
ale luksusu to nie uświadczą. Na wczasy nie wyjeżdżają , w ogródku posiedzą i tyle tego. Nie to co moje. Bo u mnie  komputery, komórki, wczasy jak się patrzy  i plazma, wszystko jak się należy. Samochód starszemu kupiłem . Niech ma.
Szkoły pokończył ale z robotą krucho a on byle czego nie weźmie, nie po to licencjat robił. Do roboty w polu niestworzony, córka też się nie garnie ale póki co, moje dzieci robić nie muszą, bo chwalić Boga dajemy sobie z żoną radę a one niech korzystają z młodości. Stać nas. Jeszcze się w życiu narobią.
Patrzę tak na te dzieci Kowalskiej, jak w polu pomagają, córka w domu i przy obrządzaniu zwierząt, synek też pomaga jak potrafi. Na dyskoteki nie chodzą, czasem jak grosz wpadnie do kieszeni to do kina jadą a nawet trzy razy w teatrze byli. Na to nie żałują a przecież jakby porządny telewizor kupili tak jak my, to im ten teatr niepotrzebny. Ot, takie fanaberie.
Kiedyś córka Kowalskiej robiła u mnie przy zbieraniu jabłek. Dobra dziewczyna ale taka sama jak matka. Bez pomyślunku. Naharowała się uczciwie, pieniądze wypłaciłem jak trzeba i pytam ją co z nimi zrobi. Roześmiała się i powiedziała, że odda matce a sobie zostawi trochę na książki bo lubi czytać a w bibliotece żadnych nowości nie ma. Dziwna dziewczyna. Jakąś olimpiadę wygrała i pisze w gazetach ale pani, co to za zajęcie. Męża sobie dziewczyna nie znajdzie jak tylko w książkach  będzie siedziała. Wczoraj słyszałem, że na studia się dostała. Mogła przebierać a wybrała szkołę blisko domu bo rodziców bez pomocy nie chce zostawić a brat małoletni jeszcze .
Stypendium jakieś dostała, chce dorobić korepetycjami z angielskiego żeby rodzicom pomagać.
Lepiej by sobie jakieś sukienki kupiła. Moja córa  jej doradzała a ta tylko ręką machnęła. Córa proszę pani, zna się na modzie i sama wygląda jak należy. No, nie powiem, trochę grosza to mnie kosztuje bo byle czego nie założy, tylko markowe szmatki ale gust ma, nie będę jej żałował. Jak idzie przez wieś to wszyscy się za nią oglądają. Na szczęście ona to nie Kowalska i swój pomyślunek ma. Jej taki Staszek niepisany bo ona wysoko mierzy. Maturę zrobiła ale  nie ma głowy do nauki. Biedna nie będzie, moja w tym głowa.
Ja to mam z czego się cieszyć  ale oni? Dziwna rodzina tej Kowalskiej , powiem pani. Mało co mają a tacy ciągle zadowoleni.
Ciekawym z czego?

30 komentarzy:

  1. Ludzi zadowolonych pomino ciężkiego życia cenię i szanuję!

    OdpowiedzUsuń
  2. Haniu,cieszyć można się z niczego,a nikomu nic do tego.
    Takich właśnie ludzi cenię, uczciwą pracą dochodzą do czegoś w życiu,a tacy co im wszystko samo z nieba kapie mają tylko wymagania i pretensje do innych nie widząc swoich błędów.
    Notka super jak zwykle.Pozdrawiam cieplutko.Ola.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kowalscy podobni są do nas :-)))))))))))) Właśnie o to chodzi, żeby cieszyć się z życia. Nie marząc o luksusach też nożna być szczęśliwym. Z uśmiechem łatwiej przejść przez życie:-)
    Ściskamy serdecznie:-*) Barbara & Sylen

    OdpowiedzUsuń
  4. No wlasnie, strasznie "dziwna" rodzina. No jak to tak, uczyc sie pilnie, rodzicom pomagac, nie do pomyslenia! ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post, Hanno:) Napisałaś go, bo taka jest mentalność wielu ludzi. Liczy się wyłącznie pieniądz. Ciekawe jak długo szanowny małżonek będzie tę córunię kochał? Może tylko do wyczerpania jej posagu?
    Wolę żeby jako posag wnosić wykształcenie i pracowitość:)
    P.S. Upał mnie męczy. Polot gdzieś mnie odleciał. Przestaję myśleć;(
    Pa:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. "Cieszmy się z małych rzeczy
    Bo wzór na szczęście w nich zapisany jest" - SYLWIA GRZESZCZAK :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Cóż każdy żyje na własny rachunek i co zbierze to będzie miał.
    A pracowite dzieci to skarb...

    OdpowiedzUsuń
  8. Wniosek jest taki: niech każdy żyje jak chce. Rodzina Kowalskiej jest zadowolona z życia, sąsiada też, więc nie oceniajmy, bo każdy ma swoje pojęcie szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
  9. ..."Kowalska" się kłania...z rodziną włącznie :)Być, nie mieć! ...i to jest TO!
    Serdeczności zasyłam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. faktycznie "dziwna" ta rodzina Kowalskiej ... i tylko szkoda, że większość z nas tak nie szanuje życia i siebie jak oni... miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Najwidoczniej tacy Kowalscy potrafią cieszyc sie z niczego:)to wielka sztuka w czasach napedzanych pieniędzmi.
    Milego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hahahaha moja dziewczyna z takiej wsi pochodzi. Uwielbiam chodzić z nią raz na jakiś czas do kościoła bo wtedy zawsze do następnego razu mają baby o czym gadać.Chłopy może też ale o tym nic mi nie wiadomo.

    OdpowiedzUsuń
  13. Z siebie zadowoleni, z siebie !! Bo mają powód. Świetni ci Kowalscy, nie mają pasożytów na głowie, a mądre i wrażliwe dzieci wychowali :)))) Pozdrawiam, Haniu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. No to od dzisiaj mów mi "Kowalska" :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Haha- no jak to z czego- z normalnego, zdrowego podejścia do rzeczywistości...
    podoba mi się ten tekst:)
    buziaki
    Agnieszka
    cafetime.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Z tego, że żyją uczciwie, z pracy rąk są zadowoleni...:) Ale faktem jest, że coraz mniej takich rodzin.
    Pozdrawiam Haniu serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Rzeczywiście dziwni ludzie, czytają?, pracują?, uczą się?. Jacyś tacy nie ma dzisiejszą miarę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj Haniu! Tu Kowalska...... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Kowalskich wiele ale na co dzień jest różnie. Każdy rodzic chce żeby ich dzieci były szczęśliwe. Drogi do szczęścia są jednak różne i kręte. Wszędzie rozdroża:-)
    Pozdrawiam. Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
  20. Są ludzie, którzy patrzą na innych i sami są źli, że albo tamtym wiedzie się lepiej, niż im samym albo nawet i gorzej, a mimo to tamci potrafią się cieszyć z każdego dnia. To bardzo cenna umiejętność jeśli chodzi o podejście do życia. Fantastyczny temat do plotek i utyskiwania dla niektórych - eh...

    OdpowiedzUsuń
  21. Różnie ludzie pojmują szczęście i drogi do niego. Podoba mi się bardzo rodzina Kowalskich... jednak :))Milutkiego dnia, chłodnego jednak dla złapania oddechu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Najwazniejsze, zeby każdy cieszył się z tego co ma, bez wytykania niczego innym, bo dla kazdego inne są wartosci. Dla Kowalskich inne, dla szczodrego tatusia też. I niech każdy będzie sobie szczęśliwy na swój sposób :))
    serdeczności Haniu, jak zwykle świetnie napisany post :))

    OdpowiedzUsuń
  23. Witaj
    Ten, który to opowiadał na pogardę tylko zasługuje :( pieniądze człowieka niszczą, a bieda- ubogaca wewnętrznie.
    A opowieść, jak jedna z wielu, moja szefowa także ma podobne zdanie i pewnie identycznie powiedziałaby o Kowalskich- jest mi żal takich "głupich", niby bogatych ludzi :(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Napisałam kiedyś taki wiersz:

    Stara kobieta na zadupiu

    Daleko gdzieś od gwaru miasta,
    Gdzie polna droga wyboista,
    Gdzie stara wierzba w pejzaż wrasta,
    Znalazła swą życiową przystań.
    Nic to, że ręce spracowane,
    Że chusta siwe włosy skryła,
    Że twarz bruzdami poorana
    Jak ziemia ta, dla której żyła.

    Siedzi na progu swojej chaty
    I w niebo wdowi wzrok wpatruje.
    Wie, że prawdziwie ten bogaty,
    Który niewiele potrzebuje.
    Bo jej bogactwem ptaszek mały,
    Który co rano słodko śpiewał,
    Kłosy, co w polu dojrzewały,
    Kwiaty w ogródku, łąki, drzewa.

    Bogactwem jej są teraz dzieci,
    Których gromadkę wychowała.
    Choć rozjechały się po świecie,
    Wciąż o nią dba rodzina cała.
    Bo sztuką jest, by przeżyć życie
    Godnie, spokojnie i uczciwie,
    I w codzienności, pracowicie
    Budować szczęście, kochać tkliwie.

    Cicha i skromna siedzi w progu
    Z dala od zgiełku tego świata
    Co dzień dziękując Panu Bogu,
    Że w zdrowiu żyła długie lata.
    Niedługo dom zatętni gwarem,
    Znowu przytuli swe wnuczęta -
    - Są dla niej najcenniejszym darem,
    Gdy przyjeżdżają tu na święta.

    "Zadupie" - powie ktoś światowy -
    - Głupia, że życia nie użyła".
    Ona ku niebu wznosi głowę
    I jest szczęśliwa. Zawsze była

    w podobnym tonie też:
    "o subiektywnym poczuciu szczęścia i nieszczęścia"

    http://czarownica-z-bagien.blog.onet.pl/O-subiektywnym-poczuciu-szczes,2,ID446359243,n

    mamy podobne spostrzeżenia
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Czy ja ten wpis mogę dodać do mojej blogowej listy wpisów, które każdy powinien przeczytać? Proste a jaki przekaz? Gratuluje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Usunęłam poprzedni post, bo się trochę zagalopowałam, nie mam bowiem pewności, czy to mój wiersz tak Ci przypadł do gustu, czy po prostu wpis Hanny. Jeśli masz na myśli mój wiersz, to będzie mi miło, jeśli go polecisz. Jest on opublikowany na moim blogu "Zapisane w Locie" - znajdziesz go na liście blogów Hanny. A jeśli nie to miałaś na myśli, to przepraszam za nieporozumienie.
      Pozdrawiam, Damo Kier :)

      Usuń
  26. Mnie sie lezka zakrecila podczas czytania. Mam tak wiele,lecz szczesliwa nie jestem. Ach, byc taka Kowalska...

    OdpowiedzUsuń
  27. Witaj Haniu!!
    Smutna historia. Ludzi są strasznie obłudni. Ubodzy - bogaci posiadacze rzeczy martwych. Dzieci Kowalskiej przynajmniej będą szanować to co od życia dostaną.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  28. Haniu, nie mogłaś lepiej tego przekazać. Gratuluję. Trafia do wszystkich.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń