Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 16 lipca 2012

Nadzieja



Poranki skazujące na porażkę, wieczory pełne lęku i obaw, noce zamieniające się w koszmar.
Patrzysz w okno i nie widzisz promieni słońca, zwlekasz się z pościeli nie mając siły do walki z nadchodzącymi godzinami przynoszącymi kolejny ból.
Jesteś  zmęczona, chciałabyś  zasnąć i nigdy już się nie obudzić. Życie  a właściwie czekanie na zmianę, czasem na coś czego nie umiesz  sprecyzować, wysysa z ciebie resztę sił. Samotność zabija na raty. Niespiesznie ale nieustępliwie.
Zewsząd bombarduje  cię  obojętność, chamstwo i negowanie tego co jest ci bliskie. Okrutne  życie, które wlewa swój jad w głąb twojej duszy.
Chciałabyś postawić tamę chroniącą cię przed złem tego świata.
Odciąć się od negatywnych emocji i samotności, zacząć  żyć pełną piersią mając wokół siebie tego Kogoś, kto ma twarz nadziei.
Razem z nim wstawać rano rozkoszując się zapachem aromatycznej kawy, usiąść  i bez pośpiechu delektować  chwilą spokoju, powiewem świeżego powietrza i dźwiękami budzącej się do życia ulicy. Spojrzeć z uśmiechem na śpiące dziecko i otulić je troskliwie kołderką.
Przestać się bać.
Teraz wydaje się to niemożliwe a jednak nadejdzie taki dzień, w którym
spojrzysz w lustro z uśmiechem. Jeszcze trochę bojaźliwym i nieśmiałym ale to dopiero początek. Nowego rozdania, nowego dnia i nowej duszy wyzwolonej z letargu.
Nadzieja. Ludzie mówią matka głupich ale  to nieprawda. Bo to właśnie ona da ci siłę, nie jest złudzeniem , niesie ze sobą dotknięcie duszy. Nie pozwól jej odejść, jest jak  ziarno zasiane w glebie. Pielęgnuj ją troskliwie a wyda żniwo. Czasem to tylko ona pozwala ci  oddychać. Nie wierz tym, którzy mówią, że to nic, że to naiwność i głupota.
Nadzieja ma twarz dziecka, kobiety, mężczyzny, Boga. To dotyk ciepła i siła rozrywająca niewidzialną, uciskającą cię obręcz.
Jeśli pozwoliłaś jej odejść, zostaniesz naprawdę sama. W świecie pełnym takich ludzi jak TY. Niewidzialnych, niemych i zrywających ze smutkiem kolejne kartki z kalendarza. Czas to zmienić. Pora otworzyć następne drzwi...

30 komentarzy:

  1. A gdy nie masz nadziei świat i życie wydaje się bezsensowne. Trzeba jej szukać nawet wbrew sobie i innym, wtedy pomaga żyć. Nadzieja umiera ostatnia, gdy wyłączysz światło wszystko staje się obojętne, to co było, przeminione bezpowrotnie.
    Pozdrawiam. Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Samą nadzieją nie da rady żyć.
    Najpierw cel, a potem nadzieja.
    I jest ok .
    Samo nic się nie zrobi :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Eh.............
    Racja, samą nadzieją nie da się żyć.
    Buziaki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć od nadziei ważniejsza jest wiara.
      A niezwykle ważne jest, kiedy są ludzie, którzy starają się się podtrzymać kogoś na duchu.

      Nadzieja to jedynie światełko, a każdy chyba doświadczył wagi najmniejszego promyka w ciemności.

      Usuń
  4. swego czasu , gdy świat miał jedynie czarne barwy z niewielka domieszką szarego , umęczona do granicy możliwości powiedziałam STOP
    Natomiast to co we mnie spało , wybudziłam .Z NADZIEJĄ , każdego dnia zaczęłam samotnie walkę o siebie.stwierdziłam , że nikt za mnie tego nie zrobi.W momencie gdy zauważyłam efekty , walka stała się bardziej agresywna. Haniu od kilku dobrych lat , znając swoją wartość , odetchnęłam pełną piersią ( a mam czym oddychać) i zaczęłam spokojnie żyć . Nie oznacza to , że brakuje mi problemów , ale psychicznie potrafię dać sobie z nimi radę . Walka o samą siebie jest ciężka , ale gdy się tego bardzo chce....

    macham prawie słonecznie - Dośka zołza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dosiu, jesteś super :-) Świetnie, że tu napisałaś te słowa!!!

      Usuń
  5. Bez nadziei nie ma życia. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem jak to jest, kiedy żadne słowa Cię tak naprawdę nie pocieszają, kiedy nie wierzysz, że zły czas kiedyś się skończy, że serce się zaleczy po długotrwałym bólu, że przejdzie się do porządku dziennego nad trudną sprawą, by móc żyć dalej i jeszcze zaznać - jeśli nie spokoju - to chociaż spokoju... Ale wiem już, że to prawda... Że czasem - na przekór wszystkiemu, trzeba zagryźć wargi, wsłuchiwać się w słowa pociechy, oprzeć się o bliską osobę i trwać przez chwilę bez myśli o bólu.
    To, że dzisiaj są chmury i leje, nie znaczy, że tak będzie jutro czy za tydzień.
    Kiedy ktoś jest pogrążony w beznadziei, często można do niego mówić, powtarzać słowa pociechy i podtrzymywania na duchu - bez rezultatu; wtedy zastanawiam się, czego tak naprawdę oczekuje ten człowiek "wywnętrzniając" się przed innymi. Czasem mam wrażenie, że są ludzie, którzy po prostu lubują się w swoim bólu. Piszą o nim i nie zmienia niczego fakt, że przyjdzie kilka / kilkanaście czy więcej ludzi, pozostawiających promyki światła, czy czegoś, co pozwala się przytrzymać ostatków nadziei czy wiary, kiedy wydaje się komuś, że jest na środku oceanu rozpaczy.

    Trzeba chcieć trzymać się tego ostatka nadziei, a chyba nie każdemu o to chodzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przepraszam: zamiast "jeszcze zaznać - jeśli nie spokoju - to chociaż spokoju..." miało być "jeszcze zaznać - jeśli nie szczęścia - to chociaż spokoju..."

      Usuń
  7. Pięknie napisałaś o nadziei Haniu. Jak powiadał Lew Tołstoj, a ja się z nim zgadzam całkowicie- "żeby coś robić, trzeba mieć nadzieję, że się to zrobi".
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nadzieja jest najtrudniejszym uczuciem do utrzymania, gdy wszystko wokół wskazuje na jej bezsens, gdy inni nazywają ją naiwnością i głupotą, gdy myśli nie znajdują dla niej oparcia. W takiej chwili trzeba mieć jakąs "zapasową" myśl, trzymana specjalnie na takie okazje, myśł, która zablokuje drzwi i nie pozwoli im sie zamknąć lub scenę z filmu, czy cały film. Ja kocham dwa filmy Roberto Benigniego - Życie jest piękne i Tygrys i śnieg. W tym ostatnim bohater na widok ciała przyjaciela, który odebrał sobie zycie, nie zadaje pytania dlaczego to zrobiłeś, tylko co ty zrobniłeś i to jest dla mnie znamienne, w tym pytaniu, moim zdaniem, ukrywa sie ogromna nadzieja, że jutro zawsze może byc lepsze, jak nie jutro to pojutrze, ale że dobre przyjdzie, więc żadna przyczyna nie usprawiedliwia poddania się, on tak postępuje, wg. lekarza zostały tylko 4 godziny zycia dla jego ukochanej, wg. niego aż 4, w czasie których może cos zrobić. I robi. Film jest i może nierealny, ale jest pochwałą nadziei, ktora daje radość i życie (przyjaciel stracił ją, z nia sens zycia, ktore sobie w końcu odebrał)

    OdpowiedzUsuń
  9. i piękny post, i dzięki za niego
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. piękny post, dzięki za niego
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Nadzieja to też serca marzenia...
    Serdeczności i wyrazy uznania za piękny tekst!

    OdpowiedzUsuń
  12. Kochana Haniu, jesteś taką mądrą kobietą...
    Masz rację, nigdy nie wolno tracić nadziei. Czasem bywa gorzej, ale przecież przed każdym z nas jeszcze tyle pięknych dni...

    OdpowiedzUsuń
  13. I podobno umiera ostatnia

    OdpowiedzUsuń
  14. Jaki piekny post Haniu! To prawda, ze nadzieja umiera ostatnia, a dopoki ja mamy, dopoty wszystkie trudnosci mamy jeszcze szanse pokonac. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Myśle ze ndzieja nas nigdy nie opuści bo to jest motorem do zycia

    OdpowiedzUsuń
  16. Szczęście mi sprzyja i ciągle towarzyszy mi najlepszy przyjaciel, nadzieja!!!
    Pozdrawiam Hanno:)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Witaj
    Wczoraj u mnie "dołek", a dziś po. Przyciągam myślami dobre strony życia i jest ich sporo :)
    Pozdrawiam na miły tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Do tego pięknego postu pasuje bajka, którą wygrzebałam dawno temu w sieci.

    "
    Opowiadanie o czterech świecach
    Cztery świece spokojnie płonęły. Było tak cicho, że słychać było jak ze sobą rozmawiały.

    Pierwsza powiedziała: – Ja jestem POKÓJ. Niestety, ludzie nie potrafią mnie chronić. Myślę, że nie pozostaje mi nic innego jak tylko zgasnąć.
    I płomień tej świecy zgasł...

    Druga: Ja jestem WIARA. Niestety nie jestem nikomu potrzebna. Ludzie nie chcą o mnie wiedzieć, nie ma sensu, żebym dalej płonęła.
    Ledwie to powiedziała, lekki powiew wiatru zgasił ją...


    Trzecia: Ja jestem MIŁOŚĆ. Nie mam już siły płonąć. Ludziom nie zależy na mnie i nie chcą mnie rozumieć. Nienawidzą najbardziej tych, których kochają – swoich bliskich.
    I nie czekając długo i ta świeca zgasła...

    Nagle do pokoju weszło dziecko i zobaczyło trzy zgasłe świece. Przestraszone zawołało: Co robicie? Musicie płonąć! Boję się ciemności!
    I zapłakało...

    Wzruszona czwarta świeca powiedziała: Nie bój się! Dopóki ja płonę zawsze możemy zapalić tamte świece. Ja jestem NADZIEJA.
    Z błyszczącymi i pełnymi łez oczyma, dziecko wzięło świecę i zapaliło pozostałe świece.

    Niech nigdy w naszych sercach nie gaśnie Nadzieja i każdy z nas jak to dziecko, niech będzie narzędziem, gotowym swoją Nadzieją zawsze rozpalić Wiarę, Pokój i Miłość."

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ucieczka w samotność niczego nie załatwia. Przyjaciół dobieramy według zainteresowań, więc najlepszym sposobem jest szukanie takiego hobby, które pozwala nam spotykać ludzi o podobnych zainteresowaniach. To oczywiście kosztuje trochę czasu, wysiłku i (jak wszystko) pieniędzy, ale do przyjaciół trzeba wyjść z nory, poszukać ich.

    OdpowiedzUsuń
  20. Hanno, świetny tekst, brawo. Myślę, że komentarz jest zbędny.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak powiedziała Emily Dickinson:

    Nadzieja ma skrzydła, przysiada w duszy i śpiewa pieśń bez słów, która nigdy nie ustaje, a jej najsłodsze dźwięki słychać nawet podczas wichury.


    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nadzieja to tylko punkt wyjściowy. Nie da się dokonać zmian samą nadzieją. To tak jakby zamknąć się w domu i czekać z nadzieją, że ktoś zapuka i powie "otwórz, to ja - twoje szczęście". Potrzebne jest działanie, walka o zmianę, wychodzenie naprzeciw trudnościom i ludzkiej obojętności. Oczywiście, jeśli ktoś utraci nadzieję, nie przejdzie do czynu. Nadzieja jest takim początkiem zmian, ale nie można na niej poprzestać, bo zmiany nie staną się same z siebie i się w końcu ją utraci, a wtedy będzie jeszcze trudniej.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Witaj Haniu! Myślę, że sama nadzieja nie wystarczy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Mądry i wzruszający post. Bo nie darmo mówi się, że nadzieja umiera ostatnia. Potem już nic. Więc zawsze trzymac się nadziei, wierzyc, ze po zimie przychodzi lato, a po burzy słońce. Nie poddac się beznadziei i depresji. Pozdrawiam, Haniu :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękny tekst Haniu. Wszystko już zostało powiedziane w komentarzach, więc nie będę się powtarzała. Dodam tylko, że gdyby nie NADZIEJA, która towarzyszy mi przez całe życie, dzisiaj pewnie nie byłoby mi dane komentowanie tak pięknych postów. Dziękuję :)
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń