Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 19 sierpnia 2012

Niedzielnie


To był piękny dzień. Skuszona ładną pogoda zwinęłam się do ogrodu. Mąż zawsze twierdził, że  w kopaniu ziemi jestem lepsza niż glebogryzarka . Grzebię w grządkach w najlepsze a tu pojawia się wiatr. Suchy i bardzo gorący. Nie przepadam za takimi atrakcjami ale co mi tam wiatr. Nie ze mną takie numery, pomyślałam.
Błąd. Duży błąd. Powiało i sypnęło mi ziemią w cudne oczęta. Wściekłam się i na wpół oślepła ruszyłam do domu. Oczka przepłukałam i tyle. Cały dzień czułam dyskomfort ale twarda dziewczyna jestem i byle gleba mnie nie pokona. Następny błąd.
Rano obudziłam się nawet dziarsko ale co z tego. Zamiast oczu zobaczyłam dwie szparki.
Białka  zaczerwienione, wyglądałam jak  zombie.
Lekarz popatrzał w oczęta, pokiwał głową. Zrobił płukanko tym i owym, dostałam mazidła i rygorystyczne zalecenie: żadnego kompa, żadnej telewizji. Masakra.
Jak przeżyłam sama nie wiem ale jakoś mi się to udało. Filmy oglądałam uszami a laptopa mąż mi schował. I tyle było mojego.
W piątek kontrola, lekarz zadowolony a ja jeszcze bardziej, bo mogłam mu się dobrze przyjrzeć. A było na co!
Jestem niestety wyrywna kobietka więc wyrwało mi się
-OOOO! Ale z pana kawał  przystojniaka!
Chłopię roześmiało się w głos i stwierdziło, że  z moim wzrokiem jest już ok.
No, myślę! Kogo jak kogo ale tego faceta nie można było nie zauważyć.
W niedzielę nareszcie odpaliłam komputerek, weszłam na net.
Witaj, mamusia wróciła!
Skrzynka pocztowa pęka w szwach, blog  zasypało kurzem, zaległości w odwiedzinach Waszych blogów sięgają zenitu.
I niech mi kto powie, że biednemu wiatr w oczy nie wieje to uduszę. Powoli i namiętnie, że tak powiem. Bez litości.
Siedzę na tarasie, świeci słoneczko, na stoliku kubek parującej kawy a ja zaczynam czytać Wasze notki.
Od poniedziałku czeka mnie okres małych wypadów w górki. Brenna, Wisła, Ustroń, Koniaków, Istebna. Blisko i cudnie tam jest.
Powłóczymy się trochę, bo nareszcie mąż ma urlop. Koniec z obiadkami i siedzeniem w kuchni. Natura mnie wzywa a , że w przeciwieństwie do oczu uszy mam OK. to  wołanie to słyszę.
Pozdrawiam Was słonecznie .

29 komentarzy:

  1. ...no, to Cię pył codzienności nieźle urządził;)
    Czeka Cię moc wspaniałych wypraw...mam nadzieję, że opowiesz o nich.
    Kreślę pozdrowienia1

    OdpowiedzUsuń
  2. Nareszcie:) Myślałam, że gdzieś Cibie wywiało, a tu "siurpryza";(
    Dobrze, że "oczka i uszka" w porządku.
    Buziaczki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. O rany, ale przygoda. Ale dzięki temu, Twoje oczy odpoczęły od laptopa, telewizora i tak dalej... wszystko ma swoje plusy:)
    pozdrawiam serdecznie

    cafetime.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Współczuję, bo sama mam ciągłe problemy alergiczne z oczami i wiem, jaki to dyskomfort, gdy jest jakieś podrażnienie. Życzę pięknej pogody i wspaniałych wrażeń turystyczno-wypoczynkowych. Buziaczki ślę :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze sie skończyło i niech wycieczki będą udane ,niech wam nie leje w górach bo to ważne ,jak mnie wycieczki pod parasolem to nieciekawe zjawisko ,jutro do pracy po urlopie ide to ma byc 40 st ciepła :):):) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Haniu:) Najważniejsze, że już jest dobrze, z oczami nie ma żartów...
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. HANIU-najwidoczniej,ktos za Ciebie zadecydował,że potrzebujesz urlopu od wirtualnego świata:),choć troche brutanie to zrobił.
    ściskam zdrowo:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Haniu cieszę się,ze wszystko z oczkami w porządku.Życzę miłych i udanych wypraw.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kto by pomyślał,że taki głupi wiatr a tak Ci oczy załatwi...
    Mam nadzieję,ze już zupełnie dobrze z oczętami...

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak lekko i żartobliwie napisane ,a jednak ze wzrokiem i oczami żartów nie ma. współczuję tego co przeszłaś. zdrowia i pogody w czasie urlopu i wyprawy w te piękne tereny górskie życzę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Miłego szwendania po górach życzę Ci Haniu. Dobrze że z oczami już ok. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. Nauka jak widzę nie poszła w las*,/wyciągnięte wnioski/,
    a teraz Haniu pora na górki czas.
    Pokonywać szlaki i trasy,
    poczuć jakiej jest się turystą klasy.
    Nacieszyć oczy widokami,
    a na koniec podzielić się wrażeniami.
    Buziole na drogę. O rety i Hania z domu daje nogę.
    Słodkie cmoki. Uważaj Hanuś na strome stoki.
    Na wądoły i urwiska. Niechaj sama radość z rekonesansu tryska.


    OdpowiedzUsuń
  13. Troszkę się uśmiałam chociaż nie było z czego. Post napisany w żartobliwym tonie... Dobrze, że potrafisz wszystko obrócić w żart:-). Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. jednak komputer to nałóg jest :))) dobrze, ze wróciłaś :))
    z wycieczek proszę o relację ze zdjęciami, chociaż w ten sposób popodróżuję z Tobą

    OdpowiedzUsuń
  15. taka duza, a takie bledy, z wiatrem sie drazni! dobrze , ze juz wszystko w porzadku. brenna, znam bylam ze sto razy. na blatnia wchodzilismy tez ;-) zycze wspanialych przezyc lesno -lakowych - pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Ty to potrafisz pisać:-*))))))))) Przeżycia nie byle jakie, ale za to jeszcze w jakim tonie napisane:-)))Niby to nie śmieszne a jednak uśmialiśmy się serdecznie:-)))
    Miłego wojażowania w towarzystwie Ukochanego:-)
    Ściskamy najserdeczniej:-*) B & S

    OdpowiedzUsuń
  17. To skoro wszystko już jest w normie, to udanego wędrowania po górkach. Ja tam na przystojnych doktorach się nie znam, za to na doktorkach, to i owszem, podobnie jak na pielęgniarkach i pomocy medyczne :-)))
    To zwiedzaj te swoje górki, a ja tam pojadę Cię poszukać, gdzieś w okolicach 22 września będę się pilnie rozglądał za słynnym psem obronnym o wdzięcznym imieniu "Lejka"- łowcy burz i piorunów, oraz za uleczoną przystojnym doktorem jej Panią.

    OdpowiedzUsuń
  18. trzeba z humorem podchodzić do codzienności, choć nie zawsze jest różowo... Ty to potrafisz... udanego wypadu urlopowego :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Udanych wypadów w góry i miłego urlopowania :))

    OdpowiedzUsuń
  20. Oczęta w plenerze wypoczywają najlepiej :)
    Gap się w to zielone i kolorowe dookoła Ciebie do utraty tchu!
    Wypoczywajcie :))

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiadomo czy to był wiatr, który oczęta przewiał "piaskowo"/ Może to gajowy zmykał przed mężem aż się kurzyło, co? Nieważne. Grunt, ze oczęta dostrzegają przystojniaków - hi hi hi. Wypocznij. Przyrodę zobaczysz inną. Buźka :-)))*

    OdpowiedzUsuń
  22. Życzę, zdrowia Haniu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Witaj Haniu! Fajna perspektywa przed Tobą. Haniu życzę Ci w takim razie miłych wrażeń ze spotkań z Naturą.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Przykre doświadczenie. Znam ten ból i współczuję. Widzę, że po kuracji pięknie wyglądasz z tym kompresikiem na twarzy

    OdpowiedzUsuń
  25. Uff .. wprawdzie z góry zawsze lepiej widać, ale dobrze, że już ze wzrokiem ok!
    Och, mam taką nadzieję, że też w tym roku jakieś górki obaczę, a na razie za tydzień pakuje się w przeciwną stronę, czyli nad morze :)
    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Miłego wypoczynku życzę :)
    A ja niestety do pracusi, laba się skończyła :(
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  27. Witaj Haniu! Wchodząc tu na blogi, zatęskniłam za swoim dziennikiem. Zapraszam Cię więc do odwiedzania.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Haniu witam Cię po przerwie urlopowej i pozdrawiam słonecznie :)

    OdpowiedzUsuń