Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

piątek, 3 sierpnia 2012

Remont, remont i...ogórki


Zachciało się Zosi  jagódek a Hani remontu . Skromnego, bo to raptem parę pokoików ale jednak. Słodka godzino! Takiego pandemonium to nie pamiętam a swoje latka przecież już mam. Po tym kataklizmie z trudem dochodzę do siebie. Lejka znerwicowana tak jak i jej pańcia, spędzała całe dnie na tarasie. No ale już po wszystkim. W jednym z pokoików urządziłam mały gabinecik dla męża. Niech ma, zasłużył sobie a co mu będę żałować. Usiadłam  w foteliku i zbierałam siły do gruntownych porządków, puściłam płytkę na nagrywarce  a tu z ekranu patrzy na mnie Perfekcyjna Pani Domu. A gdzie mój film???? Piękna , zgrabna i niegłupia kobietka pogania te swoje 2 niewolnice. Czuję, że rusza mnie sumienie. Nie jestem fanką takich programów ale muszę przyznać, że niektóre pomysły są praktyczne i pomocne. Prawda jest taka, że jak coś robić to robić dobrze. Nie trzeba latać ze ścierą na okrągło, systematyczność to podstawa.
Ślicznotka zerka na mnie tymi pięknymi oczętami i wywija ścierą. No, żesz ty! Nawet taka laska nie  będzie mi  podskakiwać. A ja to co? Od macochy? Zapomniałam o zbieraniu sił, chwyciłam za mop, ścierki, przygotowałam wodę z sodą  i octem i do dzieła. Ruszyłam jak taran. Porządki przedświąteczne to była przy tym pestka. Pot leciał ze mnie ciurkiem, Lejka patrzała z politowaniem a ja amoku dostałam. Odbiło mi. Wszystko naraz i szybko. Po 5 godzinach miałam dosyć. Spojrzałam w lustro i słów i mi brak. Nijak nie byłam podobna do Perfekcyjnej Pani Domu. Obraz nędzy i rozpaczy ale efekt pracy był widoczny gołym okiem. Postanowiłam trochę odpocząć, zaparzyłam kawę w ekspresiku, gazetka do łapek i….. 
Podjeżdża samochód. No tak. Mąż wrócił z pracy . Lejka jak zwykle pobiegła go przywitać a ja nijak nie mogłam wstać z kanapy. Na schodach słyszę rumor i wołanie męża, ruszam wreszcie tyłek … i  gorzko tego żałuję. Na podeście stoją sobie dumnie 2 wory ogórków! Całe 20kg! A mąż donosi a to cebulę a to marchewkę a to paprykę. W cieniu podestu widzę worek buraków. Piorun we mnie strzelił ale zanim odzyskałam głos usłyszałam: no co? Powiedziałaś, że chcesz dziś zrobić  parę słoików  sałatek bo pojutrze przyjeżdża Gaja i nie będziesz miała czasu. Kupiłem trochę więcej! Popatrz jakie ładne! Słów mi zabrakło. Fakt, coś o tym wspomniałam ale o ile skleroza mnie całkiem nie pogrążyła to miało być 4kg ogórków i tej całej reszty. Co to ja przetwórnia jestem?
Dziś jest piątek. Słoiki przygotowane, sałatka się przegryza a ja piszę posta. Został mi jeszcze jeden worek ogórkowego i buraczkowego piekła. Do wieczora mam zajęcie ale za to weekend będzie tylko mój i wnuczki. Żadnego gotowania obiadków. Relaks i pełnia szczęścia. A we wrześniu kapusta… ale tym razem to ja zrobię zakupy!

74 komentarze:

  1. O bony! Jak się wali to wszytko na raz. Nie zniosłabym takiego horroru, ale Ty dałaś sobie świetnie radę i pogratulować. Post napisałaś z wielkim poczuciem humoru, cały czas miałam uśmiech na ustach. Milusiego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i serdeczności przesyłam May'u

      Usuń
    2. Nawzajem... mów mi Maja...po prostu tak:-) Buziol.

      Usuń
  2. Siebie widziałam z tymi porządkami,całkiem niedawno po tym jak się młodzi wyprowadzili. Ale nie mąż, bo mu już gabinet po tamtej stronie lustra niepotrzebny, ale ja tu z powrotem mam moje miejsce do klikania i to tylko dla mnie. A przetworów już nie robię i nawet mi nie żal ze osy zajadają ten nadmiar przepysznych jabłek.Brat ma klęskę urodzaju ogórków ale nie ze mną te numery hi hi.Jem puki świeże a owoce również jem puki prosto z drzewa. Reszta do dyspozycji chętnych,ale młode nawet schylać się nie chcą.No nie wszyscy jednak, bo mój starszy syn i jego żona także podobnie do Ciebie robią gigantyczne ilości przeróżnych przetworów. Ale oni to lubią robić, a pyzatym u nich jeszcze cała rodzina w komplecie. Takie to teraz pokolenie nam wyrosło. Pozdrawiam Hanna-;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze mi się chce Uleczko ale nie wiem jak długo.Mam kogo obdzielić, całe 2 rodzinki. Serdeczności

      Usuń
  3. Witaj,skomentuję po południu, po ogórki na działkę jadę ;)

    Póki co,

    Zapraszam po odbiór nagrody

    http://meg1168.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jest na stronie. Dziękuję Meg

      Usuń
  4. A to Cię Pan Mąż zrobił niespodziankę :-)))
    Nie ma co wyrzekać , bardzo dobry człowiek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku jego dobroć mnie przygniotła z lekka. Serdeczności.

      Usuń
  5. Haniu, ja Ciebie przepraszam, ale rozbawiłaś mnie po pachy!
    Oraz zakupy jak widać mus robić samodzielnie, bo mąż może przedobrzyć ;-)
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie ma za co przepraszać bo i ja uśmiałam się serdecznie u Ciebie.Z tymi zakupami trafiłaś w sedno Akularku. Serdeczności.

      Usuń
  6. ...eh, tak to jest z chłopem...mój też ma często takie "trafione" pomysły... lubi nawieść mi czegoś niespodziewanego z działki swoich rodziców bez porozumienia ze mną...tak było w niedzielę, rano tuż po 9.00 przywędrował do mnie olbrzymi kosz ogórków, rada nie rada musiałam zakasać rękawy i spędzić dzień z ogórkami zamiast go "święcić" jak Pan Bóg przykazał ;)
    Serdeczności:)

    Ps...Program "Perfekcyjnej Pani Domu" niemal wprawił mnie w nałóg układania, pucowania i tańcowania z mopem...przy okazji moich wyczynów obrywało się domownikom...a to za to, że nie tak, nie w tą stronę, nie w tym miejscu... już nie oglądam, mam zakaz...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze się panowie dziwią, że entuzjazmu brak.Przecież chcieli dobrze. Ja zakazu nie mam bo większość dnia spędzam solo i mogę sprzątać do upojenia tyle, że nie chce mi się. W dwójkę mieszkamy. Niektóre podpowiedzi z tego programu są niezłe, warto skorzystać.Serdeczności Meg

      Usuń
    2. ...wiesz, zakaz to zakaz, a ja grzeczna jestem więc przestrzegam ;) A Panowie, cóż myślą linearnie i nic na to nie poradzimy...i tyle:)

      Usuń
  7. Facet jak już coś zrobi... :) A może to i dobrze. Będzie na zimę, jak ulał :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie albo i nie bo potomkowie rozgrabią . Jak co roku. Buziaki

      Usuń
  8. Faceci jeśli chcą dobrze wychodzi im jak zwykle -:)
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tomy ksiąg można by o tym napisać Asiu. Serdeczności.

      Usuń
  9. Hanno, czasami taka chwila szaleństwa, jak pięciogodzinne porządki, wychodzi na zdrowie. Jak widać, poszłaś po rozum do głowy i planujesz weekend z Gajką, bez żadnych zbędnych prac domowych. I tak trzymać, bez żadnych wyrzutów sumienia, nawet bez zmarszczenia brwi- ja, Woland, Cię rozgrzeszam :-)))
    Miłej zabawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż tak z ręką na sercu, to mnie by do pięciogodzinnych porządków i kijami nie zagonili, psami by poszczuli i psy przerażone uciekałyby w popłochu!!! Dwie- trzy godziny, zniosę, ale pięć, Hanno, na Jowisza!!!

      Usuń
    2. Wielkie dzięki Wolandzie. Już mi lepiej. Słowo daję, że jak wpadnę w amok to pozamiatane. W przenośni i dosłownie.A z Gajką będziemy szaleć na całego.Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  10. dobrze, że nie powiedział, że teraz możesz sobie odpocząć przy sałatkach :)))
    A ciekawi mnie, czy Ci pomagał w przetwórstwie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, co Ty? To nie masochista. Pomagał, nie będę ściemniać a dziś popołudniu będzie ciąg dalszy.Serdeczności Ewo.

      Usuń
  11. Witaj,
    weszłam na Twój blog, bo Ola dużo wspominała, więc zawitałam ;)
    Chyba się nie gniewasz?

    5 godzin sprzątania? hm. Chyba nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak wygląda mieszkanko. Efekt na pewno piorunujący.

    Zastanawia mnie myśl, dlaczego ta perfekcyjna pani domu tak wygląda, pociągająco. A my, po paru godzinach takiego latania ze szmatką albo mopem wyglądamy jak nie wiadomo co...


    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A witaj serdecznie.Ola jest cudna, prawda? To nie mieszkanko to dom. Jedno sprzątam, drugie czeka.Masakra.Na szczęście to wyjątkowy zryw, bo po remoncie. Wygląda pociągająco bo to magia małego ekranu. Choć w jej przypadku nawet odziana w łachy wyglądałaby świetnie. Nie ma sprawiedliwości, oj nie ma.Serdeczności.

      Usuń
    2. Oj tak. nie ma sprawiedliwości, pod każdym względem.
      A Ola? Lubię czytać, to co pisze. A wracając do wpisu, to życzę zrelaksowania się podczas weekendu i muszę pomyśleć, co ja pocznę w ostatnie dni urlopu.

      Dziękuję za odwiedzi i jeżeli się nie obrazisz, dodam Cię do ulubionych, żeby częściej do Ciebie zaglądać.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Będzie mi miło.Pozdrawiam.

      Usuń
    4. Jeżeli miałabyś ochotę to zapraszam do mnie na nowy wpis, chciałabym poznać Twoje zdanie.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Genialny wpis:) Czy Twój mąż ma na imię Darek?
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ale powinien.Od czasu do czasu daruje mi to i owo. Szczególnie niewyparzony język.Serdeczności Basiu.

      Usuń
  13. Haniu,ja tak miałam po przeprowadzce,dobrze tylko,że nie miałam co zaprawiać,bo ogródeczek troszkę za malutki. Mnie już siły nawet na uśmiech dla męża nie starczało.Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego wypoczynku z Gajką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu.Mam nadzieję, że tak będzie. Serdeczności

      Usuń
  14. Poczytalam i juz cie lubie za ironiczne spojrzenie,za twoja prace a glownie za niezmienny dobry humor.No i te salatki -oj! chetnie bym skosztowala chcialaby bab do raju tylko ten raj ciut za daleko.Pa moja mila!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczucie humoru to mam takie bardziej skrzywione ale miło, że do kogoś przemawia.Sałatkę zrobiłam parę dni temu na próbę, dałam do oceny no i teraz mam za swoje. Buziaki

      Usuń
  15. O,matko,że ja tu musiałam zajrzeć,teraz mnie zeżrą wyrzuty sumienia ,ze leń mnie dopadł! Jak tydzień temu dostałam napadu pracowitości i pomyłam okna to teraz spoczywam na laurach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No,co Ty! Gdyby nie ten remont to udawałabym, że szkiełka mi zaparowały. Tak ortodoksyjna to ja nie jestem.Ale przetwory lubię robić a jeszcze bardziej zerkać jak "dostają nóg" ze spiżarki.Serdeczności

      Usuń
  16. Haha, dziekuje Haniu za ten post, poprawil mi humor po poscie Klarki! :)
    Na szczescie ja powiedzialam mezowi, ze przetwory zrobie z wlasnych warzyw, a cos w tym roku nic mi specjalnie nie rosnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to mądra dziewczyna! U mnie to niestety nie wypali bo dostawcę warzyw posiadam i na nic miganie.Jak widzę oczy kotka ze Shreka to się poddaję.Serdeczności Agato.

      Usuń
  17. Wiem co to remont mieszkania, miałam rok temu. Dobrze, że już po...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak. Nareszcie spokój. Serdeczności Deva.

      Usuń
  18. A u mnie remont właśnie się zaczął. Po remoncie nastąpi zamiana miejsc:) Ja idę na pokoje dzieci, a dzieci na moje... A dlaczego tak się stanie, niebawem napiszę:)
    Pozdrawiam Haniu i podziwiam za te porządki:) Pięć godzin powiadasz na sprzątanie poremontowe? No nieźle się musiałaś uwijać, no i potem te przetwory brrr:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było wyjścia Rodorku, samo się nie chciało zrobić. Serdeczności.

      Usuń
  19. No to dzielna bardzo jesteś. Mnie czeka wymiana okien. Nie mam telewizora, to nawet nie wiem, co to za program. Porządki robię, kiedy uznam, że już czas, ale po remoncie to najlepiej od razu, żeby się nie nosiło i nie "utwardziło" no i żeby było widać zmianę. Do przetworów też już mnie nie namówią, bo jeszcze niedawno wynosiłam z piwnicy słoiki z dziesięcioletnimi kompotami. Jedyne co robię, to trochę mrożonek.
    Myślę, że oddech w miłym towarzystwie dobrze Ci po tym sprzątaniu i zaprawianiu zrobi, zatem miłego odpoczynku :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziękuję Jaskółko.U mnie przetwory znikają w ekspresowym tempie.Jak przestaną to i ja dam sobie spokój.I Tobie życzę miłego odpoczynku

    OdpowiedzUsuń
  21. Wszystko to sobie wyobraziłam. Mam tak samo, wszelkie prace porządkowe po remontach robię bardzo szybko, żeby mnie nie denerwował obraz pobitewny. A potem siedzę z miną Stańczyka i pozą również, bo wszystko mnie boli. Kochana, za taką robotę to ja Tobie diadem najpiękniejszy przyznaję. A przetwory przydadzą się, jak znalazł, na potem. Nie ma złego..... Buziaczki ślę :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, fakt. Co mam to mam chociaż jak znam życie to na długo nie wystarczy. Serdeczności Gaju

      Usuń
  22. Szczerze Haniu podziwiam. Mnie mama zawsze goniła do robienia przetworów, tzn do pomocy. Wszyscy siedzieli na podwórku, a ja myłam słoiki i nakładałam dżemy i inne wynalazki. teraz nic nie robię i mam święty spokój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na odwrót było. Dopiero jako dorosła kobieta sama wpędziłam się w te sidła.Serdeczności.

      Usuń
  23. Nawet troche Ci zazdroszcze nie zmęczenia oczywiście :):), ale tych zapraw dla mnie czasy robienia przetworów po nocy mineły nie mam dla kogo i po co bo mam wszystko cały rok swieże:) ale to nie to samo ,miłego spędzenia czasu z wnuczką

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze jest to co świeże Bogusiu ale zimą tego nie uświadczysz. W dodatku są chętni na przetwory, taka moja dola. Pozdrawiam Cię serdecznie

      Usuń
  24. Odkąd pamiętam przetwory zawsze robiła Babcia. Gdy Jej zabrakło pałeczkę przejęła Mama. I tak jest do dzisiaj. Mając wszystko gotowe nigdy nie próbowałam sama i nawet nie wiem, czy potrafiłabym...:(

    Miłego, spokojnego i udanego weekendu życzę Wam Hanno ♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrafiłabyś, kwestia wprawy. Buziaki

      Usuń
  25. Ostre wejście w sezon ogórkowy Haniu.
    Gratuluję determinacji.
    Pozdrawiam. Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja już jestem taka zdeterminowana.Istne przekleństwo,ot co. Serdeczności Grzesiu

      Usuń
  26. Masz rację, że Onet fiksuje. Często nie mogę tam dopisać komentarza. Natomiast w sprawach remontowo-porządkowo zaprawowych... podziwiam Ciebie z całego serca. Świetnie to wszystko opisałaś. Z przymrużeniem oka i z dużą doza samokrytycyzmu. Uwielbiam czytać Twoje posty. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Marysiu i serdeczności przesyłam.

      Usuń
  27. Witaj
    Dobrze Haniu, przy okazji jednego, zrobiłaś inne. Masz teraz czas dla siebie :)
    Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, weekend minął a ja znowu w przetworach ale koniec już bliski.Pozdrawiam serdecznie Morgano.

      Usuń
  28. :)))ale jaka przyjemność z znikającej zawartości tychże słoików dla rodzinki:))) i dla ciebie :)Miłego weekendu, zasłużyłaś :)))B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybciej znika niż się robi. Chętnych mam za dużo ale co im będę żałować.Buziaki Alex

      Usuń
  29. Podobno jak Pan Bóg chce kogoś ukarać, to mu rozum odbiera. Musiałaś zmalować coś wielkiego kalibru, bo zdrowo Cię pokarał! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co się dziwisz, grzeszę to cierpię.Zawsze coś tam mam na sumieniu. Serdeczności

      Usuń
  30. U mnie wczoraj też ogórkowo tyle , że na ostro i kurkowo...prosto z lasu nie z kurnika.
    Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, nie ma to jak towarzyszka niedoli. Serdeczności.

      Usuń
  31. Faceta trudno sprowokować programem telewizyjnym. Chyba tylko do otwarcia następnego piwa.I nie jest to do końca takie złe. Chyba. Za to ogórki również przytargałem wczoraj do domu i zauważyłem te pełne zaskoczenia oczy żóny. Ale wieczorem przyniosłem słoiki z piwnicy, tak że nie ma że się nie udzielam dla wspólnego dobra.
    Słodka godzino - jak ja dawno nie słyszałem tego określenia. Kiedyś miałem kontakt z takim mechanikiem który tak pięknie wzdychał. Z tego powodu powszechnie nazywany był Słodką Godziną.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś tam zrobiłeś i to się liczy.Myślę, że żona to doceniła.Pozdrawiam Cię serdecznie

      Usuń
  32. Klik dobry:)
    Jak to"niewinnie" brzmi - raptem parę pokoików :)))

    Ogórków nie robię od czasu, jak mi w słoikach znikły. Była tylko błotnista woda, koper i czosnek, a po ogórkach ani śladu.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez tak mi się zdarzyło ale teraz mam dobre źródełko ładnych ogórków i koniec z kłopotami.Pozdrawiam Cię serdecznie Elu.

      Usuń
  33. Nie znoszę remontów, ale czasem trzeba. Z przetworami też nie fiksuję odkąd dzieci wyprowadziły się z domu. W tym roku przerobiłam tylko parę litrów czarnej jagody osobiście zebranej w lesie przeze mnie i córkę. Miałam jeszcze robić dynię w occie, ale chyba nic z tego nie będzie, bo coś słabo rośnie na działce.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało kto lubi remonty ale wszyscy lubią efekt końcowy.Przetwory podrzucam rodzince, bo młodzi jak to młodzi. Pracują całymi dniami i nie mają czasu. Serdeczności.

      Usuń
  34. Poniewaz przeprowadzalam sie okolo 10 razy wiem co to za praca po remoncie.Wspolczuje,ale jakie potem jest swieto.Ja to jak bylam mloda czesto przestawialam meble.Czulam sie wtedy jak bym miala nowe mieszkanie.Mialam doslownie na tym punkcie cos nie po kolei.Teraz juz tak nie wydziwiam,bo nie moge.Ale czasem mnie tak korci ,a moze by tak cos zrobic........Pozdrawiam Halina moj swiat-zycie codzienne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dziwnego Halinko.Ja też lubię zmiany w swoim otoczeniu i czasem mnie nachodzi mała rewolucja pokojowa. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  35. Toś się Haniu zakopała w tym remoncie i ogóreczkach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po same uszy Rodorku ale tylko do soboty i będzie przerwa. Serdeczności.

      Usuń