Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

piątek, 28 września 2012

Aaaapsik!



Taaak. Dopadło mnie. Najchętniej udawałabym, że to wina halnego, który szalał od dwóch dni ale nic z tego. Mój miły, uroczy i skądinąd przykładny mąż , zbiesił się i obdarował mnie katarem. Całe życie, odkąd jesteśmy razem, dzielił ze mną wszystko. No to mam za swoje. I tak zachował umiar, bo jest w o wiele gorszej kondycji niż ja, jego Ksantypa. Ponoć złego licho nie weźmie. Zobaczymy. Wczoraj zaczął kichać piesek. Lejka, pupilek męża i wredna zdrajczyni pańci. Jak to jest, że gdy jesteśmy same, to świata za mną nie widzi a jak tylko pan pojawi się w  zasięgu jej wzroku, to dostaje małpiego rozumu? Nie powiem, ja też się cieszę ale na kolana mu nie wskakuję i nie gapię się rozkochanym wzrokiem albo mówiąc obrazowo, jak piesek w kość. Tak czy tak, Lejka kicha. Wczoraj leżała na dywaniku przy łóżku roznosiciela bakterii i tworzyli duet doskonały. A kto będzie tworzył kichający duet ze mną, co?
Dzisiaj znowu jesteśmy same. Nosiciel zarazków pomknął ochoczo do pracy. Tam nikomu ich nie przekaże, bo będzie sam. Za oknem słoneczko, na trawie przymrozek a w pokoju unosi się zapach maści mentolowej. Katarek jakby mniejszy ale jestem całkiem przymulona. A robota czeka. Dziadek na obiadek też. Może się zdziwić bo straciłam smak. Jedyna nadzieja w tym, że mnie kocha i wybaczy niewypał kulinarny. Nici z naszej pogaduszki, bo nie chcę go narażać na przeziębienie. Podam szybciutko  obiadek przez otwarte drzwi i zmykam do domku. 
Wieczorkiem zaaplikuję sobie herbatkę z „prądem”. Mam takowy schowany od zeszłego roku. Nalewka z  miodu na spirytusie. Ostatnia buteleczka. W zeszłym roku dałam dziadkowi butelczynę na wypadek „słabości” a sobie zostawiłam resztę. Po dziadkowej ślad zaginął, bo wzmacniał się nią w zimowe wieczory. Muszę zrobić mały zapas. Lejka ulokowała się za moimi plecami i grzeje mi cynaderki. Zdrajczyni. Nie ma pana, nie ma kichania. Do powrotu męża będzie się za mną snuła jak cień. 
Wczoraj po raz pierwszy była sama przez 8 godzin bo byliśmy w Zabrzu. Powitanie było gorące. W domu porządek, jedynie nasze butki przyniosła z garderoby na podest i położyła przy nich 4 orzeszki z kuchni. Mam je ułożone w skrzynce na podłodze jako, że chcę zrobić orzechówkę po krzyżacku. Dziadkowi też zrobię, bo co roku obdarowuje mnie wiadrami orzechów. Dokarmiam wiewiórki a resztę dzielę pomiędzy rodzinkę. Teraz odwiedzę Was na blogach a potem do roboty! Katar , nie katar a dziadek będzie czekał jak zawsze punkt 13.00 przy stole, uzbrojony w niezbędne akcesoria i głodny. Zawsze mnie to bawi, pełna gotowość do natychmiastowej konsumpcji. I za to też go kocham.

31 komentarzy:

  1. Zdrowia życzę !
    Mnie też coś łapie, ale się nie daję...

    OdpowiedzUsuń
  2. :) Zdrówka życzę, Haniu! Kuruj się. Ode mnie się póki co odczepiło, ale nie rozstaję się z syropem z cebuli i rutinoskorbinem. :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Na zdrowie, smarkatko:-)). Po herbatce z prądem przejdzie. Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. kuracja nalewką z miodu, brawo, jedna z niewielu osób, które nie piszą o czosnku, fuj, tylko miodzik, spirytusik:) zdrowiej!

    OdpowiedzUsuń
  5. Tyle tematów poruszyłaś, że ciężko odnieść się do wszystkich. Zdrowia życzę smarkulo, Twojemu mężowi też.
    Pozdrawiam. Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hanno, kichaj na to. Lejka, to żadna zdrajczyni, tylko się zwierzę przecież nie rozdwoi. Katar minie, przecież masz zdrowe, górskie powietrze, miodek i całą masę sposobów. Aaaa..., ja nie wątpię,że Dziadka cieszy orzechówka, ale takie walenie do lusterka, to chyba nie jest wskazane.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przechodzony, z kropelką "prądu" ponoć szybciej mija:))Nie pamiętam kiedy miałam ostatni raz katar, ale pamiętam,że nigdy nie trwał dłużej jak dzień.:)))życzę ci żeby i u ciebie stało się to "normą" Tulaczki dla Lejki,za wybitną psią madrość. :))Miłego spokojnego dnia.B.

    OdpowiedzUsuń
  8. Współczuję i zdrowia życzę -;))

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej Hanno :)

    Wracaj do zdrowia :) Teraz pogoda jest zdradliwa :)

    Mi bardzo pomaga czosnek, który uwielbiam

    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdrowiej Haniu! Mnie też chłopina z pracy przywlókł "prezent". Tyle, że on po jednym dniu wrócił do formy a mnie złożyło na amen;( Czosnku nie cierpię.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie chcę nic mówić, ale katar ma swoje prawa też i lubi się rozgościć przynajmniej na tydzień.
    Zdrówka więc życzę, Lejce również, żeby nie było. Serdeczności Haniu!

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj Haniu!A wiesz, że takich "apsikowych" ludzi można teraz dużo spotkać.Jest to pora, gdzie najłatwiej się przeziębić.Haniu zdrowiej kochana, kuruj się naleweczką i obyś jak najkrócej "apsikowała". Pozdrawiam Haniu bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. No prosze jaki post na czasie. Ja zmagam sie z uporczywym przeziebienskiem juz prawie 2 tygodnie...

    OdpowiedzUsuń
  14. No proszę. Mężuś lubi się dzielić wszystkim. Nawet apsikiem:-))) Że poszedł sobie do pracy? Przecież nie zostawił Cię samej. Masz nie lada towarzystwo ... Lejka, no i apsik :-))) A dziadziuś jest kochany. Czeka niecierpliwie na swojego Aniołka. Wie, że nie zawiedzie go nigdy:-)
    Buziaczki i serdeczności:-*) Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia:-) B & S

    OdpowiedzUsuń
  15. naleweczka cudowności! uleczy natychmiast. a lejka? a co ty sie dziwisz, ze ona faceta woli???zdróweczka życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  16. ...kobieta to nie pochoruje tak jak Pan Bóg przykazał wylegując się w łóżeczku;), mam tak samo...domownicy poza domem, a tu obiad trzeba ugotować i na dokładkę psinę na spacerek wyprowadzić...eh, takie życie...Zdrówka!
    Kreślę pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  17. Katar proszę przekazać dalej

    OdpowiedzUsuń
  18. Kuruj się. Wielu łączy się z Tobą w......smarkaniu :-)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Haniu*:))), Te słone aaaapsssik - to z chorym kontaktu wynik.
    Teraz nalewka i zagrzewka, a na nóżkach ciepła cholewka.
    Tydzień szybko minie. Za 7 dni katar zginie!

    Pozdrawiam cieplutko***

    OdpowiedzUsuń
  20. Haniu!
    Kuruj się. A może faktycznie nalewka pomoże?
    Dziwne, przecież jeszcze nie pora na Apsik.
    Powiem Ci, że podobno katar to nie choroba, ale dla mnie- okropność.
    Przy takiej dolegliwości jak iść do łóżka? Gdy jest się w domu, to obiad wypada ugotować, z psem wyjść...
    Życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
    Ślę moc serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  21. Zdrowiej Haniu, a potem proszę o przepis na tę orzechówkę po krzyżacku:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Są, Hanno, gorsze upierdliwości niż jesienny katar, a orzechówka po krzyżacku brzmi bardzo groźnie! Tamdaradej...
    ściskam

    OdpowiedzUsuń
  23. Zdrowia życzę - u nas też wszyscy zasmarkani...Nigdy nie piłam żadnej nalewki!!!Ale wolałabym taką z miodku, niż czosnku;))

    OdpowiedzUsuń
  24. Witaj
    A ja mam dla Ciebie garść sprawdzonych porad medycznych- zapraszam :)
    Słoneczko ślę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. jantoni341.bloog.pl29 września 2012 16:40

    Życzę zdrowia, a na blogach,
    to chyba jakaś epidemia.
    Szczęściem, że nie ma takich
    wirusów.
    LW

    OdpowiedzUsuń
  26. Sunie tak pewnie mają. Moja Kama też moją fanką jest do powrotu pancia z pracy. A potem ON jest jej. Zabawa, wygłupy, a po wszystkim zmęczona zasypia na kapciu pana, aby bliziutko. My narazie trzymamy się dzielnie, choc wokół już wirusy sie rozgościły. No i jak zaprzyjaźnic się z jesienią? Pozdrawiam Haniu i życzę szybkiego pogonienia wirusa !!

    OdpowiedzUsuń
  27. U mnie w pracy połowa klientow tak kicha i smarka ,co bedzie zimą zobaczymy ,herbatki dobre na wszystko :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Ta herbatka z pradek postawi Cie na nogi!!!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  29. Czyli jesteś smarkata . I na to najlepsze są sprawdzone przepisy naszych babć . Nie będę podpowiadała , bo zapewne znasz je wszystkie . Kuruj się , a zdrajczyni wybacz . Przecież kocha Twojego Męża , a nie cudzego . Pozdrawiam życząc zdrówka . Aromatyczna

    OdpowiedzUsuń