Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 17 września 2012

Co z tymi babami?



- Witam sąsiedzie. Co pan taki skwaszony, znowu korzonki dokuczają?

 - Jakie tam korzonki, pani Haniu.  Henia tak mi dopiekła do żywego, że  tylko zgrzytanie zębami zostało, ot co!

- Henia? Co pan sąsiedzie? Przecież to chodząca dobroć i pracowitość.
- Chodząca i pracowita  to pewne ale co do tej dobroci to bym się kłócił. Wie Hania, co? Znarowiła się kobieta ze szczętem. Kiedyś taka cicha była, spokojna, jak coś powiedziałem to robiła bez szemrania a teraz szkoda słów. Wszystko przez emancypację, mówię sąsiadce!

- Zaraz, zaraz sąsiedzie. Emancypacja to już dawno była a Henia dopiero teraz podpadła? Zresztą, co to za emancypacja jak Henia dom cały prowadzi, rodziną się zajmuje i jeszcze w polu pomaga?

- No niby tak ale oglądała Hania ten Kongres Kobiet? Henię tak przymurowało , że zupę przypaliła. Co tam zupa, sąsiadko. Posłuchała paru mądrości i mówi, że ona też tak chce. Znaczy, że chce mieć takie prawa jak ja. Słyszał kto podobne rzeczy? Na kurs tańca nas zapisała. Bez pytania! Mówię jej: Henia, odbiło ci na stare lata? Po co nam to? „Tańca z Gwiazdami” już nie ma. Lepiej byś poszła krowy zamknąć i wzięła się za obrządek. Matko jedyna, pani Haniu! Myślałem, że mnie spojrzeniem zabije .I za co? Jak się wzięła pod boki, jak zaczęła pytlować, to nie wiedziałem gdzie wiać. Pogoniła mnie  do roboty i było po mnie.

- No, fakt. Przesadziła. Przecież ma już sporo sąsiedzie. Kupę roboty! Jedyne czego nie ma, to te codzienne wyskoki z kumplami na piwko, moczenie wędki i te zaskórniaki co je sąsiad przed nią w kąciku chowa. A z tym tańcem to dobry pomysł. Trochę brzucha by sąsiad stracił. Kto wie, może Henia na nowo gorącym  uczuciem do sąsiada  zapała? Mówił kiedyś sąsiad, że coś ją często głowa boli? Ale co ja tam wiem!

 - E, tam. Hania też nie lepsza. Gorący to już w naszych latach tylko piec został! Henia mówi, że głowa ją boli od mojego dudrania a na to taniec nie pomoże. Najgorsze jest to, że w tym internecie siedzi, na wszystkim się zna, kurs zarządzania finansami  też jej w głowie. Po co, pytam? Chyba żeby mnie z tych zaskórniaków  co ja wiem a Hania myśl, złupić. Niedoczekanie z tą emancypacją! Po moim trupie!

- A co sąsiad takiego przyspieszenia dostał i przystępuje z nogi na nogę?

- Na ten kurs tańca idziemy pani Haniu. Taki mój marny los. A za te zaskórniaki to jej ten kurs zarządzania  zapłacę. Żeby tylko emancypantką tak ze szczętem nie została. Po moim trupie!

32 komentarze:

  1. O masz, emancypantką nie wolno :-)))
    Ale taniec fajna sprawa ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha, sąsiad za bardzo wrósł w fotel chyba ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. I chyba sąsiad ma rację. Emancypacyje, feminizmy jakieś, o co tu chodzi? Kurs tańca jak najbardziej chociaż, jak przez te kilkanaście lat swojego życia się nie nauczył to trudno będzie:-)
    Pozdrawiam. Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobre:) Zaczęło się od kursu tańca, ale z czasem sąsiad przekona się do tej całej emancypacji:)
    Pozdrawiam Haniu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na "starość"dobrze rozruszać kości w bardziej przyjemny sposób niż bieganie ze ścierą i garnkami. Świadomość kobiet też się uaktywnia :)) Zrozumiały, jak wszystko w domu "obrobią" to mogą sobie przyznać prawo do przyjemnej nauki tańca. A jak jeszcze partner w osobie męża, poda wreszcie ramię? :)))eh, tylko tańcować:)) Miłego dnia na jutro :))B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  6. Witaj Haniu! Taniec dobrze sąsiadowi zrobi.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Siedzę i myślę co napisać, bo mnie zatkało.
    Sąsiadka wie co robi, przytomna kobieta. Faceci po 40-ce zaczynają kapcanieć, co niektórzy uważają, że zmiana partnerki dobrze im zrobi. Ciekawe tylko na co?
    Kobiety spokojnie idą dalej w życie doskonaląc swoje umiejętności. Jakiekolwiek;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Co z babami? ano powoli też zaczynają mówić czego chcą.I chyba nic w tym złego

    OdpowiedzUsuń
  9. No i dopadła biednego faceta emancypacja kobiet;-))) Teraz musi ją wziąć na klatę, rady nie ma!I nie sądzę, żeby na tańcu i kursie zarządania się skończyło.
    Serdeczności Haniu

    OdpowiedzUsuń
  10. Ty oczywiście napisałaś bardzo żartobliwy post, ale dotknęłaś w nim bardzo ważnej sprawy: Odnoszę wrażenie, że w Polsce nadal jakieś 20-30% emerytów uważa, że to wstyd i głupota rozwijać zainteresowania po sześćdziesiątce. Tak się jednak składa, że to właśnie wtedy czasu jest najwięcej i dzięki temu można osiągnąć taką satysfakcję z życia, jakiej nigdy wcześniej nie było szans osiągnąć z powodu obowiązków. I zgadzam się, że największe zdziwienie budzi, jeśli to kobieta stara się zająć czymś konstruktywnym. Ponieważ dużo czasu spędzałem na basenie i siłowni, mogę powiedzieć, że w Irlandii na każdego mężczyznę- emeryta, korzystającego z klubu fitness, przypada 4- 5 kobiet.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hahaha... I dobrze :) Taniec to fajna sprawa :) Ciekawe, kiedy jej przejdzie :) Buziaki, Haniu!

    OdpowiedzUsuń
  12. no z czym to się chłopu przyszło zmagać, z emancypacją... a na tym tańcu to zdecydowanie lepiej wyjdzie niż na piwku z kolegami... miłego dnia Haniu

    OdpowiedzUsuń
  13. Taniec dobry sposób na rozruszanie starych kości, i nie tylko starych. Jak może niech ćwiczy, chociażby w domu przy muzyce. Buziaczki:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Emancypacja, feminizm, a wystarczy tylko ZDROWY ROZSĄDEK po obu stronach barykady...
    Tylko kto chce tego słuchać.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Aż mnie zatkało kiedy Pani mi rocznik wyznała-1926 rok urodzenia a wyglądała na rocznik najwyżej 1946. Podobno także uczestniczy na tańce. Namawiała mnie gorąco by także się zapisać.

    OdpowiedzUsuń
  16. jantoni341.bloog.pl18 września 2012 13:14

    Witam bratnią duszę,
    dodawać nie muszę.
    LW

    OdpowiedzUsuń
  17. No i proszę. Muszę też swojego na kurs tańca zaciągnąć.Tylko co ja mu moge obiecać??? Tak szybko nie da się na wędkę złapać.
    Super! Haniu.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  18. jantoni341.bloog.pl18 września 2012 14:46

    Nic nie trzeba
    obiecywać,
    niechaj w tańcu
    się wyżywa.
    LW

    OdpowiedzUsuń
  19. pięknie! moja sąsiadeczka swojego grzesia na krótkiej smyczy trzyma.
    oj nie podskoczy on, nie....i zaskórniaków to pewnie nigdy nie widział, biedak. a do roboty goni! sama też pracowita bardzo. czasem widzę, jak tańczy sobie sama na podwórku. serio. pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Może w tańcu wytrzepie z niego tego marudę i leniwca. Nie rozumiem dlaczego panowie w wieku 50+ są takimi malkontentami?

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo pouczająca rozmowa . Oj , znarowiła się Henia , że hej . Aromatyczna .

    OdpowiedzUsuń
  22. hahahaha, dobre :) podoba mi się sąsiadka :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kurczę, Haniu, trochę żal mi tego Twojego sąsiada. To się chłopina zamotał, nawet nie wiedział kiedy hihihihihi

    OdpowiedzUsuń
  24. Teoretycznie powinienem mu współczuć, a jednak...nie:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Witaj
    Uwielbiam te Twoje rozmowy zza plota :)
    Buziaczek :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Dobrze Henia zrobiła z tym kursem. Jak sąsiad pocwiczy walca a i kankana można i sambę, to marudzenie wywietrzeje mu z głowy. Będzie chłopisko jak nowiutki. Pozdrawiam, Haniu :))

    OdpowiedzUsuń
  27. Żonka ma nosa nic tak dobrze nie robi jak taniec:):) w kazdym wieku ,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Mądra kobieta z Hani. Sąsiad nauczył się pokory.
    I na kurs tańca z żonką idzie.
    Może tylko tak narzeka i ta odmiana jemu się spodoba?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  30. Świetne! Po sto razy będę Ci pisać, że te pogadanki są świetne. Polecam w Google + Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń