Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 24 września 2012

Mój Bytom

(google.pl)


Nie powrócą już lata beztroskiego dzieciństwa spędzonego w starych familokach. Czas upływa nieubłaganie ale pozostawia nam w pamięci najszczęśliwsze chwile. Bytom mojego dzieciństwa był barwny i wesoły. Domy otaczały pełne zieleni podwórko, na którym roiło się od dzieciarni.
Centralne miejsce zajmował trzepak na dywany czyli tzw. klopsztanga. Było to miejsce spotkań całej dzieciarni i nieformalnych randek wyrostków.
Były gry w klasy, dwa ognie i zawody w rzucaniu scyzorykiem. W niedzielne popołudnia przyjeżdżał lodziarz a w wyznaczone dni do zapracowanych żon i matek,  człowiek ostrzący noże. Do dziś pamiętam jego zachrypnięty głos wołający: nooooże, noooże do ostrzenia.
W piątkowe popołudnia obowiązkowo zbieraliśmy się pod trzepakiem i całą grupą ruszaliśmy na pobliskie stawy. Woda czyściutka, żaby i traszki rozrabiały w najlepsze a my piekliśmy kartofle.
Z perspektywy lat powiem Wam jedno- nigdy później pieczone kartofle nie miały już tego smaku co wówczas.
Familoki były zamieszkiwane przez rodziny górnicze. Mieszkania malutkie i bardzo czyste. W soboty Babcia urządzała wielkie pranie. Balia i metalowa tara w niczym nie przypominały późniejszej Frani. Pamiętam wielkie kotły parujące na kuchenkach węglowych,  bawełniane firany rozciągane na specjalnych ramach. Żadne tam nylony. Własnoręcznie wyszydełkowane przez gospodynie. W powietrzu roznosił się zapach świeżo pastowanych podłóg i zapach piekącego się ciasta.
O telewizorach mało kto słyszał. Na honorowym miejscu stało radio przy którym zbieraliśmy się całą rodzinką. Mieszkania nie były zamykane na klucz a widok dzieciaka wrzeszczącego pod oknem "Mamo dej nom sznitka chleba z tustym" był nagminny. Sąsiedzi tworzyli wspólnotę, znali się od lat i panowała wzajemna życzliwość.
Często zdarzało się, że dzieciaki ku strapieniu matek jadały u gościnnych sąsiadek. Jednym słowem-wszystkie dzieci są nasze.
(mapofpoland.pl) 
Bytom mojego dzieciństwa był pięknym miastem. Z dużą ilością skwerów, parków i własnym ZOO, z przepiękną Operą Śląską. Wcinając dmuchaną watę patrzeliśmy rozbawieni na rozrabiające małpki i kąpiące się niedźwiadki. Stare piękne kamienice czarowały subtelnym wdziękiem a pędząca ul. Piekarską 38-ka budziła wesoły popłoch wśród dzieciarni.
Bytom mojego dzieciństwa pozostał we wspomnieniach jako oaza szczęścia i beztroski. Miasto nie poddaje się, walczy ze szkodami górniczymi, przeszłość nie wróci a teraźniejszość decyduje o jego przyszłości.

( google.pl)

51 komentarzy:

  1. Hej! Bytom... sypie się coraz bardziej. Szkody górnicze są nie do naprawienia i jedną z dzielnic może czekać wyburzania, ale zanim to, to pewnie jeszcze postoi :))) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usuwają zniszczone budynki. Rynek nie jest już tak piękny jak niegdyś. Zalany betonem a szkoda. Serdeczności

      Usuń
  2. Nigdy nie byłam w Bytomiu, a tak pięknie o nim piszesz, że chciałabym go zobaczyć. Pomimo ostatniego smutnego zdjęcia.
    Oraz kiedyś były inne, według mnie, bardziej przyjazne dzieciom czasy, mimo oczywistych braków w sklepach itp.
    Na każdym podwórku był chyba taki trzepak, a jak nie było, to był inny punkt zborny dla całej okolicznej dzieciarni. Ile było pomysłów w głowie, ile gier, zabaw i nikomu nie chciało się siedzieć w domu. Wszystko co najlepsze było na dworze, na podwórku, nad okolicznymi gliniankami, jak w moim przypadku. I chyba nawet przyjaźnie miały inną jakość.
    Serdeczności Haniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czasy dzieciństwa były całkiem odmienne od obecnych.Dzieciaki nie siedziały cały dzień przed komputerkiem, były bardziej otwarte niż teraz.Podobnie z przyjaźniami.Serdeczności Akularku.

      Usuń
    2. Niestety, to piękne miasto można przyrównać do panienki nieciekawych obyczajów - inne miasta się budują, a stary Bytom się... wali!!!

      Usuń
  3. pięknie napisałaś o bytomiu...wychowałam się w warszawie i mam dokładnie takie same wspomnienia jak ty. haniu. ściskam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej mamy co wspominać Ewo.Serdeczności.

      Usuń
    2. W Warszawie, Ewo, mieszkają moi mazowieccy ziomkowie. Okazało się, że herb Belina nadano memu praszczurowi ze strony taty już w XIV w.!
      Mimo to uważam się za rasowego hanysa!

      Usuń
  4. Jak pięknie opisane dzieciństwo,
    aż żal ,że już nie będzie takiego czasu...
    Nie zazdroszczę współczesnym dzieciom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja im nie zazdroszczę.Brak im beztroski i tej dziecięcej swobody.Serdeczności.

      Usuń
    2. Wiele z tych dzieci potrafi jeszcze pięknie się uśmiechać! A nie ma przecie nic piękniejszego nad uśmiech dziecka!

      Usuń
  5. A wiesz Ty, że ja nigdy jeszcze nie byłam na Śląsku....?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałaś i zobaczysz pewnie tyle pięknych i cudownych miejsc do których ja nigdy nie zajrzę.Śląsk bardzo się zmienił. I na dobre ale też niestety i na złe, co mnie smuci. Serdeczności.

      Usuń
  6. Wspomnienia budzą następne. Dobrze jest mieć co wspominać. Ja pamietam tylko wieś i życie w nim. Nie urodziłam się w mieście, ale i wieś ma swoje uroki. Buziaczki:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pewnie, że ma. Mieszkam teraz to wiem.Serdeczności Maju.

      Usuń
  7. Wszystko co związane z dzieciństwem będzie najszczęśliwszym okresem w naszym życiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jakoś się składa Atalio, że w moim przypadku tak właśnie jest.I dobrze. Czasem tylko zaskakują mnie te zmiany w Bytomiu. Niekoniecznie na dobre. Serdeczności.

      Usuń
  8. Wspomnienia, wspomnienia. To co było naszym dzieciństwem było słoneczne, piękne i beztroskie.
    Naszym punktem zbornym był hydrant koło kościoła. Jakie pomysły tam powstawały!!! o niektórych lepiej nie pisać:-) Chyba nasze dzieci nie odnalazłyby się w tamtej rzeczywistości, byłoby nudno!!!!!!!!!!
    Fajnie opisane wspomnienia, ciepło.
    Pozdrawiam. Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma takie zaczarowane miejsce Grzesiu.Pewnie teraz młodzież faktycznie nudziłaby się na całego ale my bawiliśmy się świetnie.Serdeczności.

      Usuń
  9. Haniu, bardzo lubię wspomnienia z dzieciństwa.
    To bardzo beztroskie lata. Ja też miałam wspaniałe dzieciństwo.
    Miło to wspominam.
    Haniu, nie mogę wpisać Twojego bloga do moich ulubionych.
    Pokazuje mi się stary jedyny post.
    Nie mam aktualnych Twoich postów. Nie lubię tego i wybacz mi ale wskakuję do Ciebie przez przypadek.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Haniu!
    Już Cię mam w swoich ulubionych!!!!
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to się cieszę Łucjo i pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  11. jantoni341.bloog.pl24 września 2012 16:26

    U nas na Pradze,
    sam trzepak był też sprzętem sportowym,
    na którego górnej i dolnej poprzeczce,
    dokonywaliśmy przeróżne przewroty - fikołki,
    bujania w zwisie i zeskoki. Najlepsi wykonywali
    całe serie tych "sztuczek" na obu poprzeczkach.
    To były czasy.
    Pozdrawiam.
    LW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, sama tak robiłam i to była dopiero gimnastyka.Było świetnie.Serdeczności.

      Usuń
  12. Klik dobry:)
    Ech.... wspomnień czar. To już drugi blog, na którym aktualnie wspomina się pranie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem jak wciskam guziczek w pralce to myślę o tym jak było wtedy ciężko kobietom.Serdeczności Elu.

      Usuń
    2. ...grzanie wody w kotle, jedna wanienka, tara do prania, druga wanienka do płukania, wykręcanie bielizny...pamiętam, potem luksus, pralka "Frania"...pamiętam...

      Usuń
  13. Moje miasto jest wciąż moje, zmieniłam tylko dzielnicę...i żal, bo mimo tego, że mam świetnych sąsiadów, żal tamtych lat, lat dzieciństwa, tamtej bezinteresownej życzliwości, tamtych zabaw czy lato czy zima zawsze(!)na podwórku, tamtych psot, całkiem nieszkodliwych, tamtych wieczornych letnich nasiadówek pod drzewem z grupą kolegów i koleżanek, i pierwszych motyli w brzuchu też żal...Czasem wracam tam...wiele się zmieniło, odrestaurowane domy upiększają ulicę, drzewa urosły, chodniki są równe, ale...ale nie ma tam nikogo z tamtych lat...
    Kreślę pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I moich znajomych nie ma już w starej kamienicy.Ruszyli w świat a tam czasem tylko starzy rodzice zostali. Serdeczności Meg.

      Usuń
  14. Witaj
    Kochamy swoje miejsca szczęśliwego dzieciństwa :)
    Obecnie moim miastem jest Alwernia- piękna, malownicza i moja- i tak od 23 lat :)
    Miłego wieczorku życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam kiedyś w Alwerni i wcale Ci się nie dziwię. Ma swój klimat. Serdeczności Morgano.

      Usuń
  15. Ech, piękne wspomnienia :) I mnie przyszły na myśl nasze podwórkowe harce, dzieci z mojego ówczesnego podwórka - jak pewnie większosc z tamtych lat - miały genialne pomysły. Jedno wyprzedzało drugie. Ileż fantazji, ile cudownych przyjaźni, ile wspólnych tajemnic. Nie wiem, czy teraz może istniec taka więź między dziecmi. Pozdrawiam Haniu, świetny i refleksyjny temat dzisiejszego postu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się mylę ale myślę, że nie Gaju.Teraz jest więcej powierzchownych kontaktów. Serdeczności.

      Usuń
  16. Nic już nie będzie takie jakie było w czasach naszej młodości. My się zmieniliśmy, zmieniają się miasta i obyczaje... Dlatego warto pielęgnować swoje wspomnienia:)
    Wzruszający wpis...Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Rodorku. Cieszę się, że mam takie wspomnienia i inni też.Chociaż to zostanie z minionych lat. Serdeczności.

      Usuń
  17. Tak zniszczyli to piękne miasto przez te kopanie węgla pod nim. Aż żal patrzeć co teraz z tego Bytomia pozostało.(-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam wrażenie, że to miasto zostało pozostawione same sobie z tymi problemami.Smutne. Serdeczności Uleczko.

      Usuń
  18. Znam Bytom od urodzenia i twierdze jak Uleczka strach niektórymi ulicami jechać znam te kamienice z czasów ich swietnosci ,a teraz świecą pustkami i tak strasznym zniszczeniem jak by ktoś okaleczył nasze dusze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak jest Bogusiu. Strasznie to dołujące. Serdeczności

      Usuń
  19. To se ne wrati. Ja mieszkam w takim familoku. Mieszkania zakładowe PKP. Teraz, jak wykupione, to "nowoczesność" wkracza i każdy prawie budynek - opłotowany. Już nie polecą dzieciaki do sąsiedniego, podwórzem. Nowoczesna "integracja"?W/g procedur i priorytetów, czy głupoty ludzi? Zostaną wspomnienia - jak u Ciebie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka izolacja będzie postępować i jej nie zatrzymamy.Buziaki.

      Usuń
  20. Bytom jest i mój..trochę:)Mam duzy sentyment do tego miasta ,ale to osobista historia.W Bytomiu urodziło się moje dziecko.Bywam czasem w Bytomiu ,znam ulice,parki,Operę Śląską,Gazetę Bytomską.Mam tam przyjaciół.
    Dziekuję za ten blog i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Oczywiście "Zycie Bytomskie" miałam na myśli:))

    OdpowiedzUsuń
  22. To ja dziękuję za Twoja wizytę.I mój starszy urodził się w Bytomiu.4 pokolenie.Zostało tam troche z moich przyjaciół z ogólniaka a nikogo z czasów dzieciństwa. Serdeczności przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wczesne dzieciństwo spędziłem na pograniczu Chorzowa i Bytomia, na chorzowskim Tigerfyrtlu (Dzielnica Tygrysów, wiadomo jaka!). Tam niedaleko za Balsam Górkami zbudowano niedawno przepiękne osiedle domków jednorodzinnych "Pod Arkadami". Studiowałem ponadto z dziewczyną z Hubertusa (obecnie pani prof. dr hab. polonistyki), a z pobliskich Szombierek pochodzi mój najserdeczniejszy druh - dr Bruncio -
    dr-brunet.blogspot.com
    W Bytoniu żech tyż robiół za agenta od ubezpieczeń!
    ściskam

    OdpowiedzUsuń
  24. A to niespodzianka bo i ja mieszkałam na Szombierkach sporo latek.Od 1967 do 1980 roku. To były czasy.Serdeczności dla Ciebie i Bruneta.

    OdpowiedzUsuń
  25. Miejsce przy trzepaku to było to. Nasz trzepak był przy śmietniku, ale jakoś nikomu to nie przeszkadzało :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało co wtedy nam dzieciom przeszkadzało.Serdeczności.

      Usuń
  26. PIĘKNIE opisałaś swoje miasto :) Od zawsze wiem,że ci wychowani pod trzepakiem mają duszę i rozumu im staje:), w każdych sytuacjach.:) Serdeczności :)B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak tu się z Tobą nie zgodzić Alex. Serdeczności spod trzepaka

      Usuń
  27. Mój trzepak też był przy śmietniku, tak jak u Dor.baj, ale to była zaleta, bo można było wejść z niego na dach śmietnika, a potem przeskoczyć na dach garaży, a z nich na drzewo lub odwrotnie. Kto tej trasy nie umiał pokonywać, to był dupa wołowa :-)))
    Najbardziej mi szkoda tego, że kiedyś ludzie nawiązywali ze sobą kontakt, a dziś uciekają szybko do swoich domów, bo przecież w środku jest zajefajny telewizor, który zastępuje rozmowę, sport, seks i cholera wie, co jeszcze.

    OdpowiedzUsuń