Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

piątek, 21 września 2012

Takie sobie rozważania

(google.pl/grafika)

Będzie post o pomarańczach. Właściwie o skórkach pomarańczy a dokładnie o tym z czym każda kobieta się zmaga.
Cellulit - nasz wróg.
To, że natura nie jest sprawiedliwa dla pań to wiadomo nie od dziś. Na dodatek jest  podła i seksistowska. Starzeć się z godnością - hasło cudowne ale jakby nie do końca. Botoks czy użycie skalpela odpadają a co pozostaje? Cudowne kremy i zabiegi za krocie. W pierwsze nie wierzę, drugich nie wypróbowałam.

No i  jest tak:

Zauważyłam paskudztwo przypadkiem. Nie powiem na której części ciała, bo nie uchodzi. Niby mało kto je ogląda ale sama świadomość człowieka dołuje. No i  jest zaraza jedna. Śmieje mi się prosto w twarz chociaż niby znajduje się po przeciwnej stronie ciała. Dosyć ważnej nie ukrywam.
Wypowiedziałam draństwu totalną wojnę. Gimnastyka, masaże cokolwiek przypominające ekwilibrystykę ale  co  tam.Wygimnastykowana jestem nad podziw. Przynajmniej tak mi  się  wydawało.
Rowerek stacjonarny odkurzony, tempo nastawione jak na Wyścig Pokoju. Pot leje się strugami a wizja lidera nie opuszcza mnie na krok.
Po 20 minutach lecę twarzą na kierownicę czy jak to tam nazwać.
Buzia zaczerwieniona, nogi jak galareta  ale nic to!
W ramach relaksu aplikuję sobie ćwiczenia rozciągające. Dla mnie to przecież pestka. Po 5 minutach daję za wygraną. Co jest? Gdzie się podziała moja kondycja? Poszła tam dokąd cellulit. Domyślcie się.
Przegrałam bitwę ale wojny nie przegram ! Ustaliłam harmonogram działań strategicznych na najbliższe dni. Wyglądał  on tak:

1)    więcej ruchu – pomoże Lejka bo cholernica ma energii za nas dwie
2)    zero słodyczy – będę łkać w kąciku a rodzinka będzie się  obżerać
3)    minimum  tłustego- zostaną mi same rybki i zielenina
4)    rowerek -wzmożony wysiłek fizyczny – umysłowy wtedy odpada
5)    mniej postów na blogu i mniej gniecenia kanapy- chyba popełnię seppuku
6)    dieta ŻP- żryj połowę

Przeczytałam sobie te punkty i dostałam ewidentnego doła. No, kurza kostka a co to ja męczennica jestem czy co?
Po namyśle skreśliłam punkt 1 - bo pieska mi szkoda,
Punkt 2 – nie będę psuła humoru domownikom
Punkt  4- należę do grona myślicieli ,czyli nie ważny tyłek a to co w głowie
Punkt 5 – seppuku jest bolesne a ja bólu nie lubię
Do realizacji pozostawiłam sobie punkt nr3 bo to akurat lubię.
Przy punkcie 6 doszłam do wniosku, że życie straciłoby swój  urok.

Nie ma to jak silna słaba wola a w tym to jestem mistrzynią
Panowie  się  lenią, obżerają, jedyny rodzaj sportu , który uprawiają to ruch palca na pilocie telewizora, kremów rzadko używają  i co?  Mogą patrzeć na pomarańcze bez obrzydzenia. Protestuję i zgłaszam veto wobec natury. Precz  z  seksizmem!

 (archiwum)

36 komentarzy:

  1. Poczytaj o diecie IG, albo o metodzie montignaca. Działa! I żadnych strasznych ograniczeń. Ruch, niestety, w każdym przypadku wskazany. Bez tego się nie da. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Hanno kochana:-) Nie Ty pierwsza i nie ostatnia boryka się z tym problemem i jakoś się żyje. A życie przecież takie krótkie. I po co aż tak się umartwiać:-) odmawiać sobie tego, czy tamtego:-) Barbara

    OdpowiedzUsuń
  3. Pokochaj cellulit i pisz więcej:))Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  4. eeee, tam, skórka pomarańczowa! teraz takie czasy, ze cellulit nawet nastolatki mają. no a my nieco wyrosłyśmy.ja tam się nie przejmuję. co mam - to moje! ściskam i na ciasteczko przewrotnie zapraszam, bo rybek nie lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tylko bardzo proszę, żadnych "smichow chichów". Zaczęlam nie lubić pomarańczy....na wiosne, keidy na wadze przybylo 9 kg. Brak prac ogrodowych w zimę, choc w telewizorni 2000 kanalow, żaden nie zastąpi rozmow na blogu i Skype czy innym Fb ze znajomymi. No i efekty bylo widać. Ale powiedzialam "o, co to to nie" i zaaplikowalam sobie dietkę Kwasniewskiego -

    Dzien 1

    Jedz tylko zupe i wszystkie owoce oprócz bananóv Pij nie slodzona herbate i wode.

    Dzien 2

    Warzywa. Jedz do syta warzywa surowe i z puszki. Staraj sie, aby wszystkie warzywa byly swieze i unikaj potraw z suszonego grochu, fasoli, kukurydzy. Warzywa jedz razem z zupa. Na kolacje mozesz sobie pozwolic na pieczonego ziemniaka z maslem. Zapomnij o owocach.

    Dzien 3

    Jedz tyle zupy, owoców i warzyw, na ile tylko masz ochote, Jesli przez te trzy dni nie przerwalas diety, stracilas juz od 2 do 3 kilogramów.

    Dzien 4

    Banany i odtluszczone mleko. Zjedz trzy banany, pij jak najwiecej wody oraz posilaj sie zupa. Banany i mleko bogate sa w kalorie i weglowodany. Tego dnia twój organizm bedzie potrzebowal potasu, weglowodanów, bialka, wapnia, aby zmniejszyc zapotrzebowanie na slodycze.

    Dzien 5

    Wolowina i ziemniaki. Mozesz zjesc stek 200-300 g, pomidory puszkowane lub do 6 swierzych pomidorów. Postaraj sie wypic 6 do 8 szklanek wody, aby oczyscic organizn z kwasu moczowego. Zjedz chociaz talerz zupy.

    Dzien 6

    Wolowina i warzywa. Jedz tyle wolowiny i warzyw, na ile masz ochote. Mozesz zjesc nav 2 - 3 steki z warzywami (z zielonymi liscmi). Nie jedz pieczonego ziemniaka. Nie zapomnij, ze raz dziennie musisz spozywac zupe.

    Dzien 7

    Ryz pelnoziarnisty, nie slodzony sok owocowy i warzywny. Znów najedz sie do syta. No i pamietaj o zupie.

    Pamietaj!!!
    Nie przekraczaj siedmiu dni diety: jesli to zrobisz, na pewno bedziesz niedozywiona!!! System trawienny kazdego czlowieka dziala inaczej, dlatego trudno przewidziec dokladnie, ile kilogramów stracisz, ale powinnas schudnac o 4 do 6 kilogramów. W czasie diety nie wolno pic alkoholu, jesc chleba i pic napojów gazowanych. Pij soki bez cukru i odtluszczone mleko. Jednego dnia mozesz zastapic wolowine ryba albo gotowanym kurczakiem. Po trzecim dniu odczujesz, ze masz wiecej energii! Po skonczeniu diety powoli wracaj do normalnego jedzenia, ale nie nadrabiaj natychmiast wszystkich zaleglosci!!!

    Zaaplikowalam sobie "po mojemu" - nie 1 tyfdzien a 2 i 2 tygodnie przerwy, w "przerwie" co drugi dzień rower, zaczęliśmy od 6 km, teraz to średnio 20-25. W lipcu już ważylam 10 kg mniej, pomarancze sobie po prostu poszly.
    To wszystko nie dla "szpanowania", nie w glowie mi takie fanaberie, ja wiem ze nie mam 16 lat ale 61 ale nie znoszę nadwagi, źle się czuję i już. I zdziwilabyś się Miła, ale pomimo 2 przepuklin lędźwiowych (kto dzis ich nie ma??jesteśmy przecież generacją ktora pracowala po 16 godzin na dobę i więcej i nikt nie narzekal) jestem w formie fizycznej, w jakiej nie bylam od lat. Choć nigdy nie robilam zadnych diet odchudzających, po prostu nie bylo takiej potrzeby. A w tej zupce ktora jest podstawą tej diety - same witaminy, bo oprocz papryki, wszystkie warzywa z mojego ogrodu.
    Powodzenia Haniu, wpisz spowrotem na swoją listę punkty ktore skreslilaś, albo sprobuj diety Kwaśniewskiego.

    Milego wieczorku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, zauwazylam ze na zegarze komentarzy masz zawsze godzine czasu zimowego, nie przyspiesaj kalendarza :))))))

      Usuń
  6. Z dietami bardzo ostrożnie. Najlepiej po konsultacji z lekarzem i dietetykiem. Nie ma jednej diety dla wszystkich, organizm każdego jest inny. Sportu natomiast jak najwięcej chociaż też z rozsądkiem. Jak już przekroczyłaś czterdziestkę:-) to nie powinnaś tak się zamęczać jak osiemnastka. Tamtej komórek przybywa nam już niestety ubywa.
    Życzę powodzenia i wytrwałości w postanowieniu.
    Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
  7. jantoni341.bloog.pl21 września 2012 21:34

    Pomarańczkę sobie zjem,
    a do tego z śliwek dżem
    i na odchudzania hasło,
    też arachidowe masło.
    Popatrzę na blogów listę,
    moje miejsce jeszcze... czyste?


    OdpowiedzUsuń
  8. Eh...ja to już nawet myślałam, żeby nad łóżkiem powiesić sobie wielki napis "Od jutra odchudzam się" co by od razu rzucało się w oczy jak rano tylko oko otworzę;))) Ale dietę podaną przez Elizę na wszelki wypadek sobie przepisałam. Jakieś wspomaganie musi być ;))

    Pozdrawiam cieplutko i życzę efektywnych działań :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak trzymac Haniu, bo po co tracic tyle energii na jakies tam skorki /smiech/ gdy piekna jesien, a On jak kocha to i te skorki takze pokocha!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć!
    W nic nie wierzę z dietami włącznie. Jestem szczupła, jem co lubię a to paskudztwo i tak mi się zagnieździło gdzie i Tobie. Tłustego, czekolady, słodyczy nie jem prawie wcale. Dużo owoców i warzyw, bo te lubię. I co? To samo. Kobietki tak mają. Trzeba baaardzo intensywnego ruchu, żeby się "draństwa" pozbyć. Sportowcem wyczynowym już nie będę. Pokochałam "draństwo" i już;)))
    Pozdrawiam:)
    P.S. Tym "draństwem" różnimy się od facetów;)

    OdpowiedzUsuń
  11. a komu to przeszkadza, jakaś cholerna moda taka przyszła, żeby się katować.
    Miłego dnia, ja tam szarlotkę upiekę i zjemy z lodami;)

    OdpowiedzUsuń
  12. A kto to widzi ??
    Klimat u nas taki,że za często się nie rozbieramy :-)))

    OdpowiedzUsuń
  13. A mnie jak toto wlazło ..lat temu dostałam wysypki, lecz z biegiem czasu przestałam się tym świństwem przejmować. Masowania szorstkim ręcznikiem deko pomagają, ale ile można sobie tortur dodawać. No ile? Niech się dzieje co chce i Ty się nie przejmuj bo Ci buzia zbrzydnie a tego chyba nie chcesz, co? :-))). Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  14. Haniu ja się poświęcę i zjem pomarańcza ze skórka. W moim przypadku wystarczy. No,wybiorę jeszcze punkt 3.Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  15. Klik dobry:)
    Hanno, to naturalna przypadłość ludzka. Czepia się nawet młodych ale nieobowiązkowo. A kiedy metryka wskazuje, że ma być obowiązkowa, to ma i już! Zupełnie nie rozumiem, jak można mieć "doły" z takiego powodu i robić z siebie męczennicę? Napatrzymy się na okładki kolorowych pisemek z ludźmi z fotoszopa i chcemy się do nich upodobnić. Nie ma takiej możliwości, bo tak, jak mają ludzie skórę w takim a nie innym kolorze, tak samo mają "pomarańczową". Po kij więc się umartwiać? Tylko dlatego, że koncerny farmaceutyczne i kosmetyczne nam nakazują tragedię robić z tego co naturalne i normalne?

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Był, jest i będzie niestety. Owszem, trochę ruchu trzeba, zeby nie gnuśnieć, ale katowac się nie mam zamiaru :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety po 50-tce trudno schudnąć, jeśli się regularnie nie ćwiczyło. Myślę, że Twój wysiłek pójdzie na marne.

    OdpowiedzUsuń
  18. pomaranczowa skórka wber pozorom nie jest od nadmiaru tłuszczu, a źle rozłożonej tkanki, nawt gwiazdy filmowe maja cellulit i nic sobie z tym nie robią :)

    OdpowiedzUsuń
  19. ...oj, i ja mam słabą silna wolę :) A zresztą skoro skórka pomarańczowa mnie lubi i lubi się u mnie gościć to niechaj gości...ja lubię gości, nie wypraszam;)
    Kreślę pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń

  20. Ja nie mam silnej woli i nawet jakbym sobie coś postanowiła to i tak po paru dniach by mi przeszło

    OdpowiedzUsuń
  21. Haniu, dam ci mniej uciążliwy przepis :) Weź dorodną pomarańczę, wyszoruj skórkę, zetrzyj na tarce i wcieraj w tę pomarańczową część swego "grzesznego ciała":)). Jednym słowem potraktuj ją, tę skórkę, jako lek homeopatyczny :)))Jak znudzi ci się na świeżo, możesz ją ususzyć po starciu na tarce. 2 dni powinno wystarczyć. Tak proszę rób co wieczór. Efekty obejrzyj po miesiącu. W lusterku w świetle lampy o dużej mocy. :))
    Rezultat przebije twoje oczekiwania :) Dodatkowym plusem, będzie wszędzie unoszący się zapach pomarańczy . Sama też mam zawsze suszone skórki w koszyczku. Dodaję do kąpieli, a jakże :) Jednym słowem pokochaj skórkę pomarańczową :)). Z tego zestawu akceptuję tylko punkt 6 i 3 ach, jeszcze 7 :) zapomniałaś dodać. Jest on najważniejszy! Brzmi; Śmiech!

    Śmiej się od ucha do ucha,
    gdy ujrzysz swoje "lico":)
    a to co pomyślisz,
    to tylko.... bógwico :)))

    Milutkiego dzionka :))) B.

    OdpowiedzUsuń
  22. Witaj Haniu! Ja to paskudztwo zauważyłam u siebie po menopauzie.Ale jakos nie przejmuję się tym.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Miłej niedzieli i zdrowia życzę, bo to najważniejsze w pewnym wieku. Wygląd działa na psychikę więc mądre Chińki podobno ,dawniej pokazywały się publicznie tylko przy wieczorem i przy blasku świec. hehe. Czyli pokazujemy nasze wdzięki tylko przy blaskach świec. I wszelka skórka pomarańczowa znika w pomrokach jak kamfora. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja też mam ten problem ;/ Walka z nim jest trudna ;/

    OdpowiedzUsuń
  25. Można pozbyc sie cellulitu w bardzo prosty sposób a więc należy od razu zrezygnować ze stosowania kosmetyków antycellulitowych a zacząć wykorzystywać składniki naturalne.
    Potrzebujemy olejki :migdałowy, grejpfrutowy i lawendowy. Przepis podała mi przyjaciółka : pół łyżeczki olejku migdałowego, pięć kropelek olejku grejpfrutowego i pięć kropelek olejku lawendowego. Olejki wymieszamy z naparem z bluszczu. Napar ten trzeba przygotowwac z dwóch liści bluszczu (dosłownie) zalanych 1/2 szklanki wrzącej wody. Liście parzymy przez ok. 20 minut pod przykryciem, po czym odcedzamy i studzimy. Smarujemy po każdej kąpieli. Albo przepis prosty: tylko maseczka z bluszczu na 20 minut raz dziennie - wieczorem. Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  26. Wszystkie te katiusze i wyrzeczenia są, Hanno, jeszcze przede mną! Mimo ukończonej sześćdziesiątki ciągle jeszcze mam posturę dobrze rozwiniętego trzynastolatka: 160 cm / 50 kg...
    Chyba dobrze mi tak!!!
    buźki

    OdpowiedzUsuń
  27. Aby to uwiarygodnić, to melduję, że moje profilowe zdjęcie zostało pstryknięte po koniec czerwca tego roku...

    OdpowiedzUsuń
  28. A czy bez tej Twojej skórki będziesz lepsza, milsza mądrzejsza? NIE!!!! to nie ma co się przejmować.
    Pisze to mądrala teoretyczka, która od ponad 20 lat zmaga się z tym co elegancko nazywane jest "zaburzeniem odżywiania)w wersji hard core. Ale rację mam przecież. A z Twojej listy fajny jest nr 1 i 4. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  29. Witaj
    Haniu, a nie lepiej skupić się na swoich atutach i walorach? każda z nas ma w sobie uroku wiele, wystarczy nim błysnąć :)
    Pozdrawiam na miły tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
  30. A niech się ta pomarańcza pocałuje tam, gdzie nam wlazła :P ja się do mojej przyzwyczaiłam. Miałam ją nawet jak ważyłam 53 kg, chociaż w mniejszym stopniu. I co z tego, że była ze mnie szprycha jak się patrzy, kiedy nierówności na mych udach i pośladkach zakłócały mi odbiór obrazu swojego w lustrze. Po latach przyszło pogodzenie - i teraz jakoś sobie koegzystujemy, Bo co bym nie jadła, czym bym się nie paćkała, ile się nie ruszała - ona TAM jest. Cóż - jest widać tak samo uparta jak ja. Więc się pogodziłyśmy ze sobą, przybiłyśmy piątkę i jakoś współistniejemy.

    OdpowiedzUsuń
  31. Podobnie jak Ty Haniu z silną wolą jestem na bakier:( Odnośnie upływającego czasu. Kształty się zmieniają, zmarszczek dosłownie z dnia na dzień mi przybywa, włosy coraz mocniej siwieją, ale... nie mam cellulitu. Naprawdę! Może dlatego, że mam szczupłe nogi, a może dlatego, że dużo się szwendam? Nie wiem...
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja tam z tym nie walcze ,nigdy nikomu to nie wadziło ,teraz taka moda nastała zwalczać to co naturalne ,a i tak sprawdziłam czy mi sie usadowił tam gdzie tobie hahahahahahhahaha

    OdpowiedzUsuń
  33. Ano precz z seksizmem !!!!! :)) Że też się przejmujesz tymi "skórkami". Dej se luz jak mówią nasi górale. Ja już kilkakrotnie próbowałam realizować taki sam program i... eh... tak mało życia mi zostało i jeszcze będę się katować. NEVER!

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja też się tym nie przejmuję. Na plaży się nie wygrzewam i nie opalam.
    Bo kobieta, która skończyła" 25" nie powinna tego robić.
    Lubię wypoczynek bardzo czynny. Codzienne biegam wieczorem z Bellusią po Moim "Małym Lasku". Tłustego nie lubię. Schaboszczaków nie smażę. Mam słabość do czekolady. Zjadam 4 kostki dziennie dla zdrowotności. Ja nie chcę ale muszę bo tam jest magnez...
    Korzystam z życia ile tylko można i wybacz mi Haniu, głupotami nowomodnymi nie będę się zajmować.
    Wiesz do Bytomia mam słabość, kiedykolwiek wracałam od zachodniej granicy, zawsze w Bytomiu błądziliśmy. Teraz kocham Bytom...bo jest autostrada A-4
    Ściskam Cię bardzo mocno.

    OdpowiedzUsuń
  35. Jakbym czytał w swoich myślach. Też jestem podobnie skonstruowany i wiele razy już postanawiałem to czy owo. Nie odpuszczam jednak i tylko przekładam termin startu do walki o lepszą sylwetkę i zdrowie.
    Niestety, zimne miesiące niezbyt się do tego nadają.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń