Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 1 października 2012

A miało być tak pięknie...

( google.grafika)


Piątek

- Witam sąsiedzie. Niech tylko sąsiad za blisko nie podchodzi bo wirusem zarażę.
- No, właśnie widzę, że Hania kiepsko wygląda. I po co było latać z gołą …tyłkiem chciałem powiedzieć jak wiał halny? Wirusa to bym nawet od Hani złapał i to chętnie, bo przydałby się jak nic. Normalnie jakbym szóstkę w totka trafił. Pani Hania się przysunie i kichnie, co?

- Co też sąsiad opowiada!  Głowa mnie boli, zasmarkana jestem i na dodatek smaku jedzonka nie czuję a to już dla mnie istny dopust boży. Po co sąsiadowi wirus? Życie chce sobie obrzydzić?

- Jakie tam obrzydzić, pani Haniu. Już wredne się zrobiło. Mamusia Heni, znaczy się teściowa przyjeżdża. Czarne dni przede mną a znikąd ratunku, ot co. Jak pomyślę, że Henia i ta megiera będą kombinować jak tu mi życie obrzydzić, to widzę, że tylko w Hani jest ratunek. Pani kichnie, pani Haniu!

- Ja już siły do sąsiada nie mam. Wirusa złapie, rozchoruje się, z sił opadnie i co? Teściowa na głowę sąsiadowi wejdzie.

- Sąsiadko, wybawicielko ty moja ! Jakie rozchoruje? Ja tylko go przyniosę do domu i tyle mojej roboty. Henię może  oszczędzę bo nie najgorsza z niej kobieta, choć swoje za skórą ma ale jej mamusi nie daruję. Parę kichnięć i niech odlatuje na tym drapaku co w kącie  stoi. Pani kichnie, sąsiadko!

Poniedziałek

- Dzień dobry pani Heniu. Co słychać?
- A jaki tam dobry, pani Haniu. Mąż się pochorował. Leży, kicha , nic mu nie smakuje. Powiedział, że go przewiało tak  jak Hanię. Podobno Hania kuruje się herbatką z „prądem”. Prawda to? Bo coś mi się wydaje, że u Hani ten „prąd” to w herbacie jest a ten ancymon chciałby herbaty w „prądzie”. Mnie tam oczu nie zamydli! Akurat teraz musiał się pochorować jak mamusia przyjechała. Z tej choroby to coś się z nim porobiło. Chodzi koło mamusi, przymila się, chce całować. Odbiło mu czy co? Mamusia zrobiła się nerwowa, bo to do niego niepodobne a ja myślę  - cud prawdziwy. Bo on nigdy za moją mamusią nie był a teraz ….No, słów mi zabrakło.

- Niech mamusia uważa bo jeszcze się zarazi a potem  i ona zięcia pokocha na zabój.

- Mamusia? A, nie. Ona całe życie choruje i to na wszystko oprócz przeziębienia,  Pani Haniu. Obie tak mamy. Żadne tam grypy czy anginy. Od zawsze tak jest. No ale wiadomo, chłopina mało odporny i hipochondryk. Ma szczęście, że na mamusię trafił. Już ona się nim zajmie, bo ja wyjeżdżam do młodszego. Wczoraj dzwonił, że wnuczkiem trzeba się zająć przez parę dni. Mąż nie wiedzieć dlaczego, jakoś zmarkotniał po tym telefonie a przecież Mamusia już o niego zadba, jestem tego pewna. Żeby tylko tak ze szczętem się w niej nie rozkochał. Zdrówka, pani Haniu.

Dziękuję Wam serdecznie za życzenia. Idzie ku lepszemu choć powoli. Skorzystałam z porad Morgany i jest postęp. 

32 komentarze:

  1. to ja bym Cię poczęstowała jeszcze nalewką z miodu, cytryny i spirytusu;) Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kto dołki pod kim kopie... :)))) No to się na cacy załatwił :) Buziaki, Haniu!

    OdpowiedzUsuń
  3. zdrowiej haniu, zdrowiej! dobra ta twoja kuracja ale coś mało skuteczna. może prądu za mało? no to...na zdrowie!

    OdpowiedzUsuń
  4. No to sobie chłopina polepszył ;-))))
    Oraz nieustająco zdrowia życzę!
    Serdeczności Haniu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam kciuki......... za sąsiada. Nie pozbędzie się szybko...... choroby. Tydzień opieki ma zapewnione. :-)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Teraz, będzie musiał teściową pokochać, bez udawania ;)))wiadomo chory chłop w domu to gorzej jak dziecko :))żal mi teściowej :))))))Cieszę się ze ci lepiej ;) Buziole/

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciał dobrze dla siebie, a wyszło....
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hehehe..., spryciula, mamusia przyjechała, a on wymyślił jak tu sobie grzmotnąć kielona, żeby ją znieść. Nie ma tak dobrze! Nie po to mamusia jeździ, żeby zięciowi było znośnie!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Pozdrawiam Cię Haniu:) Daję tylko znak, że byłam, a poczytać wpadnę w wolnej chwili:)

    OdpowiedzUsuń
  10. No cudnie.... nie mam słów:) popłakałam się ze śmiechu :)))Ty naprawdę masz takiego fajnego sąsiada? I sąsiadkę z mamusią? Sam folklor :))) Pij herbatkę z prądem i zdrowiej do końca :)

    OdpowiedzUsuń
  11. jantoni341.bloog.pl1 października 2012 20:54

    Ja już od kilku lat, po antybiotyku, nie czuję zapachów,
    a niedawno pani laryngolog pocieszyła mnie,
    że miałem szczęście, bo mogłem ogłuchnąć,
    aż jej serdecznie podziękowałem za... pociechę.
    Nie życzę antybiotyków.
    LW

    OdpowiedzUsuń
  12. Omatkojedyna!!!!
    Ale się zestrachałam, że wstawiłaś zdjęcie mojej teściowej!!!! No mówię Ci, kropka w kropkę, tylko jakby bardziej wygładzona w Photoshopie...
    Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  13. Przedobrzył trochę sąsiad. Wypadałoby jakoś go wyswobodzić z tej opresji, jak myślisz Haniu?
    Pozdrawiam serdecznie.
    Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
  14. Popłakałem się ze śmiechu, a tobie zdrówka życzę...

    OdpowiedzUsuń
  15. Klik dobry:)
    Zdrowia! Zdrowia! Zdrowia życzę. Humor dopisuje, a to dobry znak.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Teraz ja dołączam do gangu smarkatych:-)). Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zdrówka życzę !
    To się sąsiad załatwił :-)))

    OdpowiedzUsuń
  18. Hi, hi, no chciałabym minę sąsiada zobaczyć, jak to się sam wkopał w objęcia teściowej ;P
    A Hani zdrówka życzę. W koło sami prychający, kaszlący i smarkający.
    A ja profilaktycznie czosneczek i miodzik, na razie pomaga :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj
    Haniu, bardzo mi miło, że mogłam pomóc :)
    A sąsiad doskonałym jest, he, he :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Witaj Haniu!Zawsze pięknie nie jest. Pozdrawiam sąsiada. Haniu ciesze się, że u Ciebie idzie ku lepszemu, jak powiedziałaś.Pozdrawiam Cię gorąca.

    OdpowiedzUsuń
  21. Z kobietami nie warto zaczynać,są nie do pokonania.A na pewno teściowe

    OdpowiedzUsuń
  22. oj tam, tak naprawdę to nie znam ani jednej wrednej teściowej. ten stereotyp jest przesadzony nieco. kuruj się haniu! wracaj do zdrowia. uściski:)

    OdpowiedzUsuń
  23. biedny chłopina... ale tak to jest, jak się za bardzo kombinuje :) a Ty Haniu wracaj do zdrówka...

    OdpowiedzUsuń
  24. Co to sie porobilo... wszyscy choruja! A co do tesciowych, /takowej nie mialam i miec nie bede/, ale moja Siostra miala i... chwalila sobie i to bardzo!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  25. Haniu, mam nadzieję, że powolutku wychodzisz na prostą.
    Choróbsko oddala się.
    Haniu, uwielbiam Twoje rozmowy z sąsiadami.
    Zawsze się przy czytaniu uśmieję do rozpuku.
    Tym razem chłopina przekombinował.
    Przesyłam pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie da ci panna,
    Nie da ci wdowa,
    To, co ci może dać
    Teściowa...
    kusiki

    OdpowiedzUsuń
  27. ... dopadły i mnie :(, ale synowa i zięcia mam daleko... nie da rady ich uszczęśliwić :))))

    OdpowiedzUsuń
  28. przekombinował jednym słowem :))
    A Tobie Haniu sił w zwalczaniu wirusa.

    OdpowiedzUsuń
  29. Zdrówka życzę. Też chodzę zasmarkana i na dodatek rozbolał mnie ząb :(
    Trzymaj się Haniu!

    OdpowiedzUsuń
  30. ...jeśli nie wydasz drukiem tych rozmów z sąsiadem to...Hanno, nu pagadi:)
    Kreślę pozdrowienia zasyłając życzenia zdrówka! Dbaj o siebie!

    OdpowiedzUsuń
  31. To sobie sąsiad wykrakał, he, he... Teraz mamusia wypielegnuje go w chorobie :)) Pozdrawiam, Haniu :)
    PS Popieram Meg - takie rozmowy przez płot warte są naprawdę okazania szerszemu gronu :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Witaj Hanno:))) Niestety, końcówka lata to zawsze okres zwiększonej "zapadalności". Sama na sobie to odczułam, łapiąc silne przeziębienie, na szczęście już po. Tobie również życzę powrotu do pełni zdrowia oraz przyjemnego weekendu:)))

    OdpowiedzUsuń