Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 16 października 2012

I po chandrze

To już drugi raz jak Dziadek stawia mnie do pionu i nie pozwala na jesienną chandrę. Staruszek, schorowany, nie rozpieszczany przez życie  ale za to rozpieszczany przeze mnie. A co, ktoś go rozpieszczać musi ! 

W zeszłym roku kazał mi nacupkać drewienek na podpałkę. Matko! Dostałam wycisk za wszystkie czasy. Rąbałam te pniaki aż zły nastrój diabli wzięli. Dziadek dzielnie mi sekundował w roli kibica i kusił kubkiem kawy. 

Wczoraj rano poszłam do niego uzgodnić menu obiadowe. Humor nadal miałam podły, bo pogoda kapryśna i daje mi w kość. Chimeryczna jestem , zmienna i wredna. Lejka nikomu o tym nie powie, wie kto ją karmi, cwaniara. Połówka wie i próbuje mnie obłaskawić orzechowym Prince Polo, cholesterol na sam widok batoników dostaje kopa . A dziadek niczego nie próbuje, nic nie mówi, tylko daje mi łupnia. Tak było i tym razem.
Weszłam  do pokoju z nietęgą miną. Coś tam zaczęłam bąkać o jedzonku a dziadek zerknął na mnie , pokiwał głową i powiedział
- idziemy na orzechy. Leżą i marnują się. W garażu są skrzynki !
 Powinnam była zwiać ale nic z tego. Pomaszerowałam karnie, stanęłam w progu garażu i szlag! 10 skrzynek czeka.
Dziadek wyjął taczki, załadował skrzynkami i maszeruje do ogrodu. Ja za nim. Usiadł na pniaczku i czeka. Skończyłam po 2 godzinach, zlana potem, czerwona i…. zadowolona. Skrzynki powędrowały do garażu, 2 trafiły do mnie. Z rozpędu zrobiłam obiadek i podrzuciłam dziadkowi. I tak sobie myślę, że jak mi źle to trzeba nadprogramowo dziadka odwiedzić.  Bo nikt tak mnie nie potrafi ustawić do pionu samym tylko zdaniem: młodoś jeszcze dziołszko, to rady dosz a jo już swoje lata mom i nie poradza. 

Słowo ”młodo” dźwięczy mi w uszach jak niebiańska muzyka i dostaję amoku. Mam gdzieś kapryśną aurę, dziadkowa kawa smakuje jak ambrozja a jego monologi rozśmieszają do łez. I jak tu takiego Dziadka nie kochać?
Dzisiaj rano bolą mnie wszystkie kosteczki, mięśnie przypomniały o sobie nie mniej boleśnie a humorek cudny. Za oknem ponuro  i niech sobie będzie. W piekarniku , czyli jak się tu mówi w „trombie” piecze się szarlotka  dla dziadka a na palnikach gotuje się obiadek. Orzechy umyte i wysuszone. Będzie co chrupać z zimowe wieczory. A dla Was wierszyk. Nie związany tematycznie ale go lubię.

Wrzeciono

Snuje nitkę życia, skręca życia kłosy
Kręci się wrzeciono nawijając losy.
Te tragiczne, trudne, mocno zaplątane
Kręci się wrzeciono jak zaczarowane.

Snuje nici losu i przeplata słońcem
Kręci się wrzeciono i przed życia końcem.
Radości, uśmiechy ,których ciągle mało
Snuło nam wrzeciono lecz nić tę przerwało.

Hej prząśniczko sroga co stoisz na straży
Pokręć znów wrzecionem, życie mi się marzy
Weź nitkę zerwaną, zacznij snuć od nowa
Niech wyjdzie spod ręki cudowna osnowa.

Kręć się, kręć wrzeciono , wysnuj mocną nić
Życia co szczęśliwe kiedy chce się żyć,
Kręci się wrzeciono, prządka pochylona
Nad losami ludzi ,mocno utrudzona.

27 komentarzy:

  1. Piękny wpis o Dziadku i starszym człowieku...
    Właśnie po to są starsi ludzie , by nas wspierać...
    Zajrzyj tutaj
    http://rodorek.bloog.pl/id,332168531,title,Przepis-na-mlodosc-wg-Danuty-Szaflarskiej,index.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, żeby i mnie ktos dał porządnego kopa:-)))). Ty masz cudownego dziadka i chwała Ci za to. Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Haniu, Twój Dziadek ma rację, że na wszelkie chandry i depresje najlepsze jest działanie tzn. konkretna, namacalna praca, dająca satysfakcję. Wypróbowałam tę metodę wielokrotnie na mojej działce, która wywiera na mnie zbawienny wpływ, o wiele lepszy niż tony środków uspokajających. Pozdrawiam gorąco:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Haniu szkoda,że ten dziadek tak daleko,bo pewnie prośbę bym miała do Ciebie,żebym go mogła chociaż raz w miesiącu odwiedzić. A niech tam robota,ważne jest jego podejście do życia i ten jego humorek.
    Wiersz bardzo mądry. Uściski posyłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny dzadunio, u mnie takiego kopa dawała babcia. Dopiero teraz to rozumiem kiedy jej zabrakło. Wierszyk fajny, ja żeby coś napisać potrzebuję odpowiedniej chwili. Wtedy szast prast i już jest... a na szarlotkę wpadnę :))

    OdpowiedzUsuń
  6. najwazniejsze ze Ty widzisz jaki jest wspanialy i jak moze pomoc "terapia praca" , on ma szczescie ze ma taka wnuczke a Ty ze masz jego. Pozdrowienia
    Grazyna1

    OdpowiedzUsuń
  7. Mądry dziadek. Zawsze mówiłam, że na wszystko pomaga porządna praca. Od razu człowiek inaczej się czuje. Smutki pryskają i jeść się chce.
    Kiedyś usłyszałam takie powiedzenie: "Na kaca najlepsza praca". Jak się okazuje, nie tylko na kaca;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo piękny wiersz. Pamiętam wrzeciono z dziecinnych lat, kobiety umiały kręcić na nim nici i dziwnie to wyglądało. Masz wspaniałego dziadka, on wie, ze lekarstwem na chandrę jest praca. Właśnie wczoraj umyłam okna, bo też zapadłam na tę chorobę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Widac Dziadek jest z tego pokolenia, ktore uwaza, ze zle samopoczucie najlepiej leczy sie ciezka praca, a wiekszosc chorob bierze sie z lenistwa. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj ciekawego masz dziadka wie, że na chandrę najlepsza jest praca.

    OdpowiedzUsuń
  11. ciekawe co ja zrobię, kiedy mnie dopadnie jesienno - zimowa chandra? nie mam takiego dziadka...trzeba będzie przeczekać. pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  12. A można dziadka wypożyczyć na kilka dni? Jak widać nie tylko na kaca jest zbawienna praca.
    Wiersz jak zwykle prima sort.
    Pozdrawiam. Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziouszko, Ty masz szczęście, które zauważasz. Zauważasz i potrafisz pięknie nam o nim opowiedzieć. Nie dziwota, że jesteś Ulubienicą dziadka. W samym pięknym słowie "Dziouszka" - ile kryje się ciepła, wiedzą ci, do których jest skierowane..
    ps: orzechy masz. Troskliwy - niewątpliwie - mąż, czeka zapewne na ciasto orzechowe. Dziadek,jako mężczyzna, pewnie to przewidział, Dziouszko. :-)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Witaj
    Miłe chwile spędzone na Twoim blogu, za które dziękuję :) zawsze czytam z przyjemnością o czym piszesz :)
    Dziadzio- szacunek dla Niego :)
    Pozdrawiam cieplutko z przemokniętej Małopolski :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zawsze mówiłam, starszych należy słuchać. :))) Dobrze się na tym wychodzi, jak się przekonałaś ;)Pozdrów dziadka:) Miłego wieczorku:)B.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak człowiek ma pracę to nie ma czasu myśleć o głupotach;))

    OdpowiedzUsuń
  17. Klik dobry:)
    Dziadek jest bombowy po prostu. Sto lat! Sto lat dla Dziadka.

    Pozdrawiam serdecznie.

    PS. Przy pierwszym zadaniu pomyślałam o dziadku do orzechów, hi, hi...

    OdpowiedzUsuń
  18. Ano młodo jeszcześ diołcho som :))))Jak fajnie, że mówisz po naszymu czasem. Babcia też w trombie piekła strudel, albo podgrzewała jedzenie dla dziadka.
    Twój dziadek ma rację. Jak mól gryzie, chandra tłucze, to najlepiej wziąć się za robotę. Na przykład strych wysprzątać :)))Zarozki gupi myśli pójdom prycz :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ach ta nasza śląska gwara ;) no, Dziadek faktycznie sympatyczny staruszek, brakuje takich ludzi

    OdpowiedzUsuń
  20. Hanno,
    Ty się masz dobrze. Na chandrę wystarczy Dziadek a nie żaden lekarz...
    Za takie leczenie, faktycznie szarlotka należy się!!!
    A wiersz? mnie również się podoba i też go polubiłam.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Wiele bym dala aby moj dziadek dzisiaj jeszcze byl z nami, przywolalaś mi wspomnienia. Niech zyje i daje Ci radośc jak najdluzej.

    Buziole

    OdpowiedzUsuń
  22. Z tego co pamiętam, to chyba nie jest Twój Haniu że tak powiem biologiczny dziadek, a po prostu Przyjaciel, któremu pomagasz. A może się mylę... W każdym razie sposób całkiem fajny na pozbycie się złego nastroju:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  24. czyli, że co? znów okazuje się, że praca najlepsza na wszystko... prawda stara jak świat i tylko takie osoby jak dziadek jeszcze się nią posługują... pozdrowienia Haniu dla Ciebie i Dziadka :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Witaj Haniu! Nacupkać pierwszy raz słyszę.Bardzo mi się podoba określenie tej czynności.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja jestem amatorem świeżych orzechów i Tobie radzę od razu zabrać się za ich konsumpcję, nie czekając zimy. Zasłużyłaś sobie...zwłaszcza tym pięknym wierszem .
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń