Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

piątek, 19 października 2012

Marudzenie



No i mam weekend z głowy a plany miałam, że ho, ho. Jeden telefon i moje wędrówki odeszły w niebyt. W sobotę dostanę skrzynię grzybów. Nie, nie skrzynkę. Skrzynię. Mało tego, do odbioru będzie czekać 30kg kapusty do kiszenia.
A gdzie problem?
Problem w tym, że:
 1) grzyby w niewielkiej ilości miały być w poniedziałek
2) moja zacna Połówka radośnie oświadczyła, że w sobotę…idzie do pracy. Nadprogramowo!.
Uwielbiam grzyby ale te w zalewie i słoikach. A tu…masakra. Mój pomagier zwinie się z gracją jelonka i z  cichą radością w sercu, oddalając  się o 70km od źródła chaosu i klnącej w żywy kamień małżonki.
Przedtem , raniutko pojedziemy na targ, potem  szybki obiadek dla dziadka i do roboty babo. Pan i władca ze skruszoną miną potruchta do auta, pomacha dłonią i tyle go zobaczę. Z kąta kuchni będą się szczerzyć  podgrzybki, maślaki i prawdziwki a wory z kapustą zajmą lwią część niewielkiej kuchni.
Na Lejkę nie mam co liczyć, bo już w zeszłym roku pokazała jaka z niej pomoc.
Kupiłam dwa worki papryki. Umyłam ją ładnie i rozłożyłam do suszenia. Wpadłam na chwilę do dziadka a po powrocie papryki jakby mniej. Co jest, myślę. Duchy czy co? Obeszłam włości, złodzieja papryki nie znalazłam. Lejka towarzyszyła mi z radosną miną a ja zaczęłam już myśleć, że mam zwidy.
No nic, zrobiłam co trzeba, popakowałam do słoików i po sprawie. Dumna z siebie i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, usiadłam przed laptopem a tu piesek zaczyna piszczeć i kręcić się wokół legowiska za fotelem. A tam, w koszyczku Lejki leżą moje zaginione papryczki. Całe 3kg. Wszystko co kobiecie może opaść do kostek, opadło. No i zabawa zaczęła się od nowa. Nie, na Lejkę nie ma co liczyć. 

A dzisiaj poszłam wyżalić się do dziadka. W końcu do ścian gadać nie będę. No i mam pomocnika. Jutro na dany znak, dziadek przydrepcze z kozikiem pod pachą. Do grzybów ma anielską cierpliwość  i pomoże. Mało tego, weźmie część grzybów i  podsuszy na blasze. Ma wprawę, bo za życia żony robił to rok w rok. Nie ma to jak współpraca na dwa fronty. Damy radę. 


A na deser fotki zrobione z tarasu.   



Życzę Wam miłego i pełnego słońca weekendu.


36 komentarzy:

  1. No to dobrze,że chociaż pomocnika znalazłaś.
    Dziadek jednak wie,że na Ciebie zawsze może liczyć,a i czas z nim spędzony minie szybciej i weselej.
    Uściski Haniu i głowa do góry.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od pewnego czasu mam robotę z grzybami codziennie. Codziennie znajduję po kilka grzybków, albo kilkanaście, zależy jakie. Teraz sezon na opieńki, ale i znajdzie się po parę koźlaków. Oczywiście w ogrodzie. Nie mamy ich dużo, ale zawsze to trochę roboty. Współczuję tych skrzynek, czy też skrzynki:-) Chyba bym zrezygnowała na sam widok:-)))))))))))))
    Buziaczki i miłego:-)))))))))))))))) weekendu:-* przede wszystkim cierpliwości:-*))) Barbara & S

    OdpowiedzUsuń
  3. Każdy grzybiarz ma swoje sposoby. Pierwsza selekcja to co na co. Później już tylko z górki.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak widać nawet marudzenie, może czasem objawić się niespodziewaną pomocą ...przy czyszczeniu grzybów chociażby;-)
    Serdeczności Haniu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Na razie cisza z wekami i niech tak juz zostanie. :))
    Fajnie i lekko piszesz. Uśmiech samoczynnie pojawia się na mojej papunci jak czytam twoje notki. :))

    OdpowiedzUsuń
  6. ...a u mnie grzybowa posucha, brak czasu, aby na grzybobranie się wybrać...:( więc nieco Ci zazdroszczę ...
    Pełnych koszy grzybów życzę i dobrego humorku na cały nadchodzący weekend!
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj Haniu! Marudzenie od czasu do czasu jak najbardziej wskazane. Haniu dobrze, że masz do kogo. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Spokojnie Haneczko, cierpliwie wszystko zrobisz. Powodzenia w pracy Ci życzę, a dziadzia pozdrów serdecznie i niech ten kozik lata mu w rękach jak najszybciej. Miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak Ty pięknie, Hanno mieszkasz! W towarzystwie, podgrzybków, maślaków, kurek, gąsek, rydzów i prawdziwków czuję się wybornie, bo sam już jestem stary grzyb! Pogratulować Ci dzielności i dziadka (mój w tym roku skończyłby 124 lata, toteż tylko przygląda mi się zza chmurki...)
    kusiole w pucele

    OdpowiedzUsuń
  10. Wzajemnie !!! Ależ piękny widok!!!
    Przypomniało mi się jak ja kiedyś wiozłam cały neseser grzybów z lasów z okolicy gdzie teraz mieszkam, a wiozłam do DM..Mama była zachwycona :) ja ledwo je dźwigałam ;)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Haniu, prześliczny widok z Twojego tarasu.Złocące się drzewa.
    Martwiłaś się a tu masz pomagiera do obierania grzybów.
    Kapustę kupujesz szatkowaną? ten problem nam już z głowy.
    Zawekowana całe 20 kg w 24 słojach 1 l.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szatkowaną bo nie dałabym rady z tą czynnością.Buziaki

      Usuń
  12. Ale piękne widoki z twojego tarasu. Złota jesień teraz u nas na całego. U mnie w domu dziś pachnie kołoczem z śliwkami nie grzybami. To wszystko już za mną. Te beczki z kapusta to także już tylko wspomnienie. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj
    Miłej pracy zatem, a na weekend słoneczka życzę :)
    Po co Ci tyle zapasów? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na 3 rodzinki.Teraz młodzież ciągle zapracowana, to nie ma czasu a tak to do mamusi myk i jest.

      Usuń
  14. Wprawdzie rzeczywiscie skumulowało się co nieco, ale z dziadkiem dacie radę !!! Lejkę zdecydowanie odsuń od pomocy. Niech gryzie pazury ze złości, ale odsuń. Osłodzic może Ci myśl, jaki czarowny zapach będzie unosił się w całym domu, hmmmm.....No i zimą będzie do czego sięgnąc,kolega małżonek też będzie zadowolony. Upsss, miałam nie dolewac oliwy do ognia....Buziaczki ślę, Haniu :))))

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiem, że dużo pracy przy przetworach, ale za to zimą fajnie będzie sobie otworzyć słoiczek i podjeść grzybków:)
    Pozdrawiam Haniu i mimo tych obowiązków, które na Ciebie spadły znienacka - życzę miłego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobrze mieć takiego Dziadka. Na chandrę pomaga i na grzybową "nawałnicę" też. Dacie radę. PS: Lejka swoje zbroi, bez obawy :-)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Pamietam te czasy kiedy po nocy robiłam zapasy ,oj było tego ,było, do tego sama zbierałam te grzyby ,znaczy z rodziną ,teraz juz nie robie ale smak tych domowych grzybków w zalewie pamiętam ,przyjemnej pracy

    OdpowiedzUsuń
  18. jantoni341.bloog.pl19 października 2012 19:21

    Wiele lat temu, przyjechał do mnie na obóz (pod Ostrołęką) mój kolega, znany biegacz - Zbigniew Makomaski i powrócił do domu z pełnym bagażnikiem
    dużego Fiata i dwoma papierowymi workami. Za dwa dni zadzwonił, że żona była... zadowolona, ale wzięła dwa dni "wolnego" w pracy.
    LW

    OdpowiedzUsuń
  19. Oprócz grzybów w zalewie i w słoikach uwielbiam grzyby w zupie, a raczej zupę grzybową oraz grzyby w sosie własnym z cebulką i jajkiem. Przede wszystkim jednak uwielbiam rydza smażonego na masełku, ale ostatniego takiego jadłem chyba z 15 lat temu. Lubię też grzyby- kanie robione trochę jak schabowe (mąka, jajko, tyle że najpierw kąpiel w mleku). Lubię tez zbierać grzyby, najbardziej mnie wkurzają szatany, bo człowiek się napali, a tu ZONK!
    Skrzyni współczuję, tak do trzech- pięciu kilo bym wytrzymał bez pomocy, na większą ilość bym nie miał cierpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale piekne jesienne widoki!
    A Dziadzio to chlop na medal! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie niestety grzyby w lesie pojedynczo rosną, nie w skrzyniach:-)
    Widoki z tarasu przecudowne.
    Pozdrawiam. Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
  22. jak dla mnie to MASAKRA :))) ...szczerze Cię Haniu podziwiam i dobrze, że masz tego Dziadka ... miłego weekendu ...

    OdpowiedzUsuń
  23. wiele lat temu tak miałam. wszyscy na grzyby, po powrocie spać a ja do roboty!i mam uraz do dziś. teraz zbierać grzybów nie mogę, zresztą mało ich w moich okolicach jakoś. te co pracuś zbierze to i sam oczyści. pozdrowienia słoneczno - sobotnie:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Haniu, fotki śliczne! A skrzynia grzybów i tony kapusty? Eh... trzymam za Ciebie kciuki!
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak dobrze,że znalazłaś pomocnika;) A Lejkę proszę pogłaskać;)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Coś mi się wydaje że ta Twoja Druga Połowa to sobie już dawno zaplanowała póście w sobotę do pracy. No ale jak i tak dasz radę to fajnie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  27. ja myślę, że to dla wszystkich bardzo dobry pomysł, dla Ciebie, bo wyręka, dla męża, bo nie musi, a dla dziadka, bo ma co robić i czuje się potrzebny.
    Gratulacje Haniu :)) Grunt, to dobra organizacja

    OdpowiedzUsuń
  28. Przepiękne masz widoki! Koją zbolałą duszę. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  29. U mnie dziasiaj pieknie czyli jesiennie bylo...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  30. Śliczne widoki jesieni. Na grzyby nie chodzę ponieważ się nie znam i nie lubię. Siostra z mężem przeciwnie. Codziennie jeżdżą i zwożą pełne kosze

    OdpowiedzUsuń
  31. Witaj Haniu!
    Przypuszczam, że sobotnia praca poszła Wam bardzo sprawnie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. Wspaniałe widoki masz z tarasu:)
    A tą pracę będziesz chwalić kiedy w zimowe wieczory otworzysz sobie słoiczek takich grzybków i powiesz... "tymi rencami" to robiłam;)))
    pozdrawiam!

    cafetime.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń