Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

sobota, 6 października 2012

Tak bardzo się boisz....

(google. grafika)


Nie przychodzi do ciebie z dnia na dzień. Skrada się niepostrzeżenie, krok po kroku. Z każdym dniem ciebie jest mniej a jej coraz więcej. Jeszcze nie możesz albo nie chcesz jej nazwać. To tylko kolejny smutny poranek. Przecież tak bywa. Po nim kolejne beznadziejne popołudnie i wieczór. Nie możesz zasnąć. Nie pozwala na to natłok dręczących myśli. Mijają dni. Jesteś coraz bardziej zmęczona a poczucie strachu i beznadziei nie odstępuje cię ani na chwilę. Robisz to, co możesz. Płaczesz. Bez powodu. Boisz się. Chwytasz dłoń kogoś, kogo kochasz. Tak prosisz o pomoc. Nie wiesz co się z tobą dzieje. Prawdziwa udręka.
Proste codzienne czynności stanowią barierę nie do przeskoczenia. W pracy masz pogodną twarz. Nie chcesz aby ktoś, z kim spędzasz parę godzin  dziennie, wiedział, że tak naprawdę cię nie ma. Sama nie chcesz się do tego przyznać. Ale to się zmieni. Kiedyś. Pewnego dnia spojrzysz w lustro i ją zobaczysz. W smutnych oczach bez blasku. W pochylonej postaci, w bólu i lęku, który cię skręca. W twarzach bliskich, którzy patrzą bezradnie, nie wiedząc jak ci pomóc. Nie rozumieją. Stajesz się własnym cieniem, chociaż szepczesz do siebie cicho-dam radę. 
Może tak. Kiedyś. A może sama sobie nie poradzisz. To trudne, czasem niewykonalne. Zapadasz się w sobie słysząc kolejne-weź się w garść.
Przecież to robisz. Ukrywasz smutek i swoją bezradność. Czy oni tego nie widzą? Dlaczego męczą cię swoimi oczekiwaniami? Kiedyś może byłaś silna i pełna życia ale to się zmieniło. Wszystko cię przerasta, miotasz się pomiędzy niknącą sobą a wrogim światem zewnętrznym. Chciałabyś , żeby to się skończyło. Czytasz w prasie, że nie ty jedna. Dopada wszystkich, tych wpływowych, zamożnych, żyjących swoją pasją również. Myślisz sobie-nie jestem sama a potem czytasz stek obelg w komentarzach. Bezdusznych, bolesnych i bezwzględnych. Przestajesz oczekiwać zrozumienia. Jest coraz gorzej. Pamięć płata figle, gubisz się najpierw w drobiazgach, potem w istotnych sprawach. To nie miało prawa ci się zdarzyć. Przecież zawsze byłaś taka obowiązkowa i skrupulatna. Zawsze dbałaś o siebie i rodzinę. Tego już nie ma. Dlaczego mnie to dotknęło, myślisz z bólem.
Jeszcze się bronisz, jeszcze próbujesz ale nic z tego. Jesteś tylko człowiekiem. Dlaczego tak trudno ci to zrozumieć? Masz prawo do słabości ale też i prawo do walki o siebie. Walcz, bo jeśli ty tego nie zrobisz, to żadna pomoc nie będzie skuteczna. Nie udawaj , mów co cię boli. Ktoś zrozumie, ktoś wyśmieje. Jak to w życiu. Najważniejsze to  przestać się bać i wstydzić. Po  prostu wyjdź z tej skorupy, w której się zamknęłaś. Będzie bolało? Tak, ale dasz sobie szansę.

30 komentarzy:

  1. Coś mi to zaczyna przypominać... :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Poznałam ją dwa lata temu. Przyszła po cichutku, szarą, deszczową jesienią...Czuliśmy, że dzieje się coś złego... Ona jest silna, dlatego zaraz zwróciliśmy się do lekarza. Pomoc przyszła w porę.
    Nie należy się wstydzić, nie należy się bać.
    Trzeba chcieć by pomógł nam fachowiec. Teraz wiem, że gdy zacznie się znowu skradać, zaraz poszukam pomocy...
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedyś, wiele lat temu usiłowała mnie dopaść. prawie chwyciła mnie za kark! zauważyły moje dzieci, bo ja jej nie widziałam. pogoniły ją batem. nie przyszła już więcej, ale czasem ja widzę, obserwuje mnie....czeka...
    ale teraz i ja widzę ją i nie pozwolę się zbliżyć...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dopadaja mnie takie mysli kiedy jestem kompletnie wykonczona i skrajnie niedospana...

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety, nie wszyscy dają sobie radę. Czasami i pomoc lekarska nie jest skuteczna, a w głowie dojrzewa ta jedna, jedyna myśl.........
    Pozdrawiam. Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeszłam przez to. Koszmar. Najgorsze jest to, że nie zauważamy początków, pierwszych objawów. Dopiero gdy wszystko zajdzie zbyt daleko i świeci własnym blaskiem zdajemy sobie sprawę co nas dopadło. Byłam u lekarza. Opamiętałam się gdy przez leki "ogłupiające" zaczęłam robić jakieś głupoty. Świadomie odstawiłam leki i zaczęłam się brać w garść. Kilka lat to trwało, ale jest dobrze. Znowu zaczęłam się śmiać, no i prowadzę bloga:)))
    Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak Ozonek za namową lekarza założyłam bloga "Napotkane perełki".
      Otworzyłam się na wielu wspaniałych ludzi.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  7. Niemal codziennie walczę z dopadającą mnie depresją. Kiedyś nie potrafiłam jej nazwać, dziś wiem już, jakie są jej objawy i jak nie pozwolić, aby mnie całkowicie nie opanowała. Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja sobie z nią już chyba nie radzę. Jeszcze udaję, ale czuję,że mnie pokonuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale trafiłaś Hanna tym postem popatrz ile nas tu jest walczących z tym demonem samotności.

    OdpowiedzUsuń
  10. jantoni341.bloog.pl6 października 2012 23:03

    Jak to dobrze być chłopcem,
    dużo łatwiej się żyje.
    Malowanie mi obce
    i mnie... stanik nie pije...
    Przepraszam, że tak komentuję
    pierwszą zwrotką mojego wierszyka.
    Pozdrawiam Panią.
    LW

    OdpowiedzUsuń
  11. Też miałam taki okres. Choć było to krótko... Wydaje się, że już nie będzie lepiej, że tak musi być, że tak będzie. Że szczęście jest tylko chwilowe. Cóż, może to prawda, lecz warto walczyć dla chwili, bo to chwile są ważne, one budują nasze życie, nas.
    Pozdrawiam i ściskam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  12. Co chwilę wyrywam się jej. Co chwilę walczę o siebie. Jest ciężko, ale mam o co walczyć. O całą resztę mojego życia, bo szkoda mi czasu na udrękę. Miałam depresję poporodową, która trwała wiele lat. Wyrwałam się cudem sama. Przerobiłam ją. Teraz umiem stawić jej czoła. Łatwo nie jest, ale warto.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj Haniu! Coś wiem na ten temat. Haniu dopadła mnie depresja poporodowa. Niektórzy mówią, że ktoś udaje. Tak właśnie mówił sąsiad do swojej żony, a ona przychodziła do mnie o wsparcie, bo wiedziała, że ja....... .Pozdrawiam Haniu

    OdpowiedzUsuń
  14. Każdy w swoim życiu ma niedobre chwile,
    ale najprostszy sposób to nie czekać aż pojawi się na maksa,
    pierwszy sygnał i ostre przeciwdziałanie...
    Przecież już wiesz, jak się zaczyna ?

    OdpowiedzUsuń
  15. Znając przeciwnika, wiemy jak działa:) dlatego fakt,że nie jest i nie będzie zaskoczeniem to 3/4 wygranej. a z resztą można nauczyć się żyć:)Terapia muzyką, wspaniała rzecz :) Miłego dzionka.B.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie ma chyba nikogo, kto nie doświadczył by tego w krótszym czy dłuższym czasie. Najgorzej to dać zapuścić korzenie. Ale to wymaga też pracy...pracy nad samym sobą. Nie jest to łatwe ale jest możliwe.

    Serdeczności ślę ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Mało kto uniknął w życiu depresji. Aktualna pora roku szczególnie jej sprzyja. Chocby na jakiś czas, ale dosięgła. Jest niszcząca, dlatego jak piszesz - nie chowac się, nie udawac siłacza. Iśc do lekarza, teraz leki są przyjazne, nie ogłupiają, a pozwolą znowu cieszyc się życiem. Nie pozwolic, aby zawładnęła nami ostatecznie. Pozdrawiam Haniu :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Też z nią walczyłam. Zafundował mi ją mąż. Na nowe życie - bez niej (i bez niego!) zapracowałam sobie sama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu widzisz wlasną siłę i własną wartość i nikomu nie musisz mowic "dziękuje" i po tym doświadczeniu, mozesz podeprzeć innych na ktorych ten ponury okres w zyciu spada.
      pomyslnosci.

      Usuń
  19. Depresja...jeszcze siedzą we mnie jej echa.. jeszcze czasami mam ochotę poddać się biegowi- niech się dzieje- Jaskół czuwa:))) Znalazł się w moim życiu wspaniały Jaskół, który mi pomógł, a ja mu zaufałam :) Życzę wszystkim potrzebującym takiego Jaskóła przy sobie w tych ciężkich chwilach:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki Jaskol to lepiej niż wygrana fortuna... Trzeba pielęgnowac takie przyjaznie bo zaczynaja byc na wagę zlota, powodzenia

      Haniu pozdrowionka

      Usuń
  20. Znam to Haniu... najgorsze, że znamy zasady jej działania i niby możemy się bronić, a i tak dopada!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Haniu ja tutaj też odnalazłam siebie w pewnym okresie mojego życia.
    Jest dużo lepiej.Pracuję nad sobą dalej i myślę albo mam nadzieję,że się uda.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Hola:-). O, coś o moim stanie, uhm... Już mi troszkę lepiej, ale nie - najlepiej. Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  23. jak w każdej chorobie dotykającej psychikę, trudno czasem samemu ją leczyć...

    OdpowiedzUsuń
  24. Rzecz polega na tym , że NIE MOŻEMY się bronić. Jest to skryty wróg, nie objawia się z głosem trąby. Przychodzi cicho i niszczy człowieka. Zanim się obejrzysz już ma Cię w garści.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zbyt myśląca głowa
    słabnąca psychika
    nieraz poważnego
    psikusa nam fika.

    Więc lepiej wspominać
    dawne młode lata
    wtedy myśli inne
    a serce kołata.
    Ucałowania Haniu i przeczytaj nowy wierszyk Włodek Wojak

    OdpowiedzUsuń
  26. każdy doświadcza tego na pewnym etapie życia u mnie niestety jest on teraz, choć z całych sił staram się bronić/walczyć...

    OdpowiedzUsuń