Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 26 listopada 2012

Feministka?

(google/grafika)


Zastanawiam się czy jestem feministką czy nie. I nie wiem. Wąsów nie mam, grubej Berty nie przypominam, płeć męska na mój widok nie wieje gdzie pieprz rośnie. Preferencje  seksualne  prawidłowe jak rzekłby rodak z Frondy. Dzieci posiadam i instynkt Matki Polki też. Cenię  sobie przyjaźń z mężczyznami i mimo sarkania  lubię i doceniam tę  płeć. Nie  jestem agresywna ani wulgarna, staników też nie palę, bo lubię ładną bieliznę i jest mi zwyczajnie żal pozbywać  się  pięknych ciuszków. Cynizmu nie znoszę , drapieżna nie jestem. Raczej takie połączenie synogarlicy z aniołem. No , proszę do tego skromna ze mnie niewiasta. Kariera  zawodowa jakoś mnie nie kręciła. Chyba nie jestem feministką ale…
Z drugiej  strony jako dziecko bawiłam się autkami, grałam w piłkę nożną, uprawiałam dżudo i zawód mam taki bardziej  męski. Wkurza  mnie dyskryminacja płacowa, postawa kościoła wobec kobiet i mówienie przez panów posłów i nie tylko,  co jest dla mnie właściwe a co nie, wskazywanie mi mojego miejsca w szeregu, porady kościoła, żebym milczała jak dzieje mi się  krzywda i przyjmowała to z pokorą. Denerwuje mnie  ślamazarne tempo  w jakim Państwo wspiera kobiety i  zbyt mała ilość pomocy dla matek. To może jestem feministką? 

Słucham  potwarzy i obelg pod adresem feministek i dziwi mnie jak  beztrosko panowie lubią wrzucać wszystkie poglądy do jednego worka i jak łatwo  przyklejają  etykietki kobietom. Walczy o swoje prawa-feministka, chce  legalizacji  aborcji-feministka,  gada coś o równości kobiet i mężczyzn w kościele-feministka i satanista. Dziękuję  Opatrzności, że stosy już nie płoną i że nie ma pławienia czarownic. 

Drażni  mnie swoją dwulicowością poseł  Piecha. Gorący przeciwnik aborcji, mający na sumieniu setki o ile nie tysiące przeprowadzonych zabiegów i tłumaczący się tym, że takie były wtedy czasy. Nie dla wszystkich pośle Piecha, nie dla wszystkich. Niektórzy pana koledzy nie robili skrobanek i nie słyszałam, żeby ktoś z nich był za to szykanowany. Drażnią  mnie słowa potępiające  in vitro a płynące z ust  pana czy pani mających kilkoro przychówku . Gadał  ślepy o kolorach.
 
Rozbawił mnie ostatnio (na szczęście już były poseł) Krzysztof  Oksiuta
„Rząd niewiele robi, by podnieść dzietność kobiet. A można przecież na rok zakazać sprzedaży środków antykoncepcyjnych „- napisał Oksiuta na Twitterze.
 Niezły pomysł. Proponuję wprowadzić podatek dla bezdzietnych rodzin, podatek dla singli i obligatoryjny nakaz rodzenia dzieci. Najlepiej w myśl zasady; co rok to prorok.
Kobiety w naszym kraju mają swoje problemy. Brak żłobków i przedszkoli, słabe reagowanie na przemoc w rodzinie,  słaba  polityka prorodzinna, utrudniony dostęp  do awansu zawodowego. Mówienie im jak mają myśleć i co mają czuć, to hipokryzja w najczystszej postaci.
I dalej nie wiem czy jestem  feministką  czy  nie.

30 komentarzy:

  1. nie jesteś feministką. po co? jesteś po prostu myślącą kobietą, (o matko czy to nie podpada pod feminizm???)która w odróżnieniu od tych, co się trzymają władzy rękami i nogami myśleć przestała i gada co im ślina na język przyniesie. o rany, nie ty, oni nie myślą - ale sobie skomplikowałam zdanie - najlepiej w mediach, bo więcej ludzi usłyszy. a jeśli chodzi o pana piechę, to niedobrze mi sie robi jak go widzę i słyszę. stary cap, co to dużo w swoim życiu nabroił.uściski

    OdpowiedzUsuń
  2. Niektórzy to się powinni obligatoryjnie leczyć... u psychiatry. Taki Oksiuta na przykład. Na podatku od takich idiotyzmów, to można by krocie zbijać. Buziaki, Haniu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry wpis, masz rację niestety...
    Dobrze ,że niektórzy już nie są posłami...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale mi zabiłaś ćwieka Ty feministko - albo i nie. O byłych i obecnych posłach wolę nie wyrażać się.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Serwus Haniu.
    Jako że Ciebie znam, mogę powiedzieć, że jesteś kobietą bez zadatków na feministkę, ale i one by wcale nie były potrzebne, gdyby tych wszystkich nowatorów naszego życia zatrudnić na właściwych miejscach. Tylko że dzisiaj była by to nagroda a nie kara przy obecnych trudnościach z pracą.
    Tak trzymaj "feministko" i obsmarowuj dokładnie wszystko.
    Ucałowania Włodek Wojak

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie, pierwszy problem, to definicja feministki. Zdaje się, że nie jest ona jednolita, ba, założę się, że gdybym dostał takie pytanie, to potrzebowałbym 5 minut na zastanowienie i napisał coś innego, niż dowolnie wybrana inna osoba. Nie wyobrażam sobie oceniania "nie wiadomo kogo" i to kategorycznego oceniania. Nie stronię od ocen, ale lubię precyzować, kogo oceniam i za co.
    Co się zaś tyczy fachowców od moralności, to nie bez powodu mówi się, że moralność, jak i prawda, jest jak dupa i każdy ma swoją. I każdy, kto używa tego słowa częściej, niż sporadycznie, to na ogół dupek, który nie potrafi postawić konkretnych zarzutów, więc używa sformułowania "to niemoralne" lub sformułowania bliskoznacznego. Z takimi ludźmi nie ma co wchodzić w polemikę, bo nie potrafią określić nawet tematu polemiki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  8. Znaczy jest nas wiecej ,,FEMINISTEK" co to mowia jak mysla i domagaja sie bezskutecznie.Pozdrawiam cieplutko KLUBOWICZKE !!

    OdpowiedzUsuń
  9. E, bo ludzie od razu lubia podpiac komus "etykietke". Jak kobieta ma wlasne poglady i nie chce byc tylko zajmowac sie domem i dziecmi, to od razu musi byc feministka... I oczywiscie to glownie mezczyzni tak nas postrzegaja!

    OdpowiedzUsuń
  10. Yyyyyy... To żeby zostać feministką, należy mieć wąsy, być grubą, mieć prawidłowe preferencje seksualne i brak instynktu macierzyńskiego?!

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj Haniu! A pamiętasz, jak był podatek od starych kawalerów? Ciekawe dlaczego nie od starych panien? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. ...a ja posłużę się cytatem " Nie ma prostszej definicji «obiektywnego» feminizmu: jest to przekonanie, że kobiety mają gorzej i należy to zmienić. Cała reszta to komentarze i przypisy. Pełno w nich sporów o to, w czym gorzej i jak zmienić." - Kinga Dunin... i z nią się zgadzam w całej rozciągłości.
    Serdeczności ślę:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zasadniczo wszystko zależy co się rozumie jako feministka. Czy jako panie jak Manuela Gretkowska czy Kazimiera Szczuka? Na taką feministkę nie wyglądasz, to co piszesz w poście to poglądy zdroworozsądkowe. Ja się cieszę, że mam możliwość pracy, kształcenia. Moi rówieśnicy to zniewieściali duzi chłopcy więc role się same narzucają.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeżeli zdroworozsądkowe podejście do tematu jest feminizmem , to pewnie jesteś feministką. A poważnie - i mnie denerwują tacy opiekunowie, którzy uzurpują sobie prawo do podejmowania decyzji za ubezwłasnowolnione kobiety. Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Hmmm... na podstawie tego co napisałaś, to ja też niem czy ja aby nie jestem feministką, bo może akurat jestem?
    Oraz rozbawiła mnie do łez wypowiedź jakieś posłanki bodajże, którą słyszałam wczoraj w TV, a która to posłanka sprzeciwia się wprowadzeniu do szkół nauki o seksualności, z powodu, że ta nauka nachalnie, chociaż skrycie pochwala aborcję. Większego idiotyzmu dawno nie słyszałam, chociaż może nie jestem na bieżąco.
    Serdeczności Haniu!

    OdpowiedzUsuń
  16. Moim marzeniem jest, aby mężczyźni ( w tym niedouczeni posłowie)przestali się interesować d...mi kobiet i stanowić nam prawa. Jeżeli dla K. in vitro jest wielokrotną aborcja, to ja mam gdzieś takiego człowieka, z małym rozumkiem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedyś mnie, Haneczko, napadły wyrzuty sumienia, że mogę być seksistą. Teraz, po chłodnej analizie dochodzę, że prawdopodobnie jestem... lesbijką! Chyba też niedobrze?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawet jakby? Co komu do tego. Ty jesteś Ty, to Twoje zycie i nie innym wściubiać nos do Twojej intymności. Nawet gdybyś była homoniewiadoma :))) to też sfera której NIKOMU przekroczyc nie wolno.

      Pozdrawiam tęczowo

      Usuń
  18. Pewnie jesteśmy z konieczności nie z wyboru ,chodz i tego nie jestem pewna ,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Haniu, nie jesteś feministką. Jesteś rozsądną, bardzo mądrą kobietą.
    Życzę sobie, aby panowie posłowie zbytnio o mnie się nie martwili.
    Mają tak dużo obowiązków, źle zrobionych ustaw, niechaj tym się zajmą...
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja jestem... Oczywiście nie skrajną feministką, bez palenia staników itp. Warto pamiętać ile zawdzięczamy pierwszym feministkom. Choćby prawo do głosowania. Uważam, że jest jeszcze wiele do zrobienia, by kobietom żyło się lepiej. Faceci za nas tego nie zrobią!
    Pozdrawiam serdecznie:)
    Ps. Czytam komentarze i nadziwić się nie mogę. Czy feministka równa się głupia??? Czy tylko nie - feministki są mądre???

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja raczej do feministek nie należę. Być może dlatego, że lubię być adorowana. Lubię jak się mnie w rękę całuje i gdy mi się drzwi otwiera. Mój tato zawsze i do dziś dnia całuje mnie w rękę na powitanie. Uważam, że to jest szarmanckie. Mój ukochany (24 lata pożycia) w wielu dziedzinach życia domowego jest mi pomocny. Mój mąż anegdotuje w tym temacie i znajomym opowiada, że on w domu może robić wszystko: może umyć naczynia, może zrobić pranie, może wyszorować wanne ale może też naprawić komputer i wynieść śmieci. Nie będę się upierała, że sama sobie dam radę, chociaż w razie konieczności by tak było.
    Kochane Panie, mężczyźni są nam potrzebni tak samo jak my im. Nauczmy się tylko zarządzać ich dobrymi cechami a będą się starali być jeszcze lepsi :-)
    Polecam film pt.:"Myśl jak facet" Miłego oglądania.
    Serdeczności ślę.

    OdpowiedzUsuń
  22. No z ust mi wyjęłaś ten post.
    Ja jestem po prostu kobietą. Świadomą swoich potrzeb, siebie, wiedzącą czego chcę.
    A feminizm? Takie słowo wytrych. Załatwia wszelkie niewygodne sprawy. Bo czy feministka nie może kochać? Myśleć? Być kobiecą?
    Wszystko to wymyślili faceci.
    Bo się boją...
    A my..RÓBMY SWOJE!

    OdpowiedzUsuń
  23. Daleko dzisiejszym feministkom do tamtych feministek o prawa nas kobiet walczących. Dużo tamtym kobietom zawdzięczamy. Czasem tylko o tym się zapomina. A co do dzietności w naszym kraju, to niestety cienko wygląda perspektywa dla tych młodych które teraz są . Kształcimy dla obcych krajów bo u nas ciężko z zatrudnieniem.

    OdpowiedzUsuń
  24. jantoni341.bloog.pl28 listopada 2012 14:33

    Opodatkowanie
    wcale jest nie nowe,
    w młodości płaciłem
    tak zwane... bykowe.
    LW

    OdpowiedzUsuń
  25. Feminizm pojecie złozone,jednakże kiedy walczy się o swoje niekoniecznie trzeba byc feministką,a człowiekiem=)
    ściskam =)

    OdpowiedzUsuń
  26. Witaj Dobra kobieto :) Mam koleżankę która miała takie powiedzenie : "jeżeli chcesz być 100% wzorową feministką, powinnaś do końca życia zrezygnować z korzystania z czegokolwiek, co wynaleźli mężczyźni" :))

    milego wieczorku

    OdpowiedzUsuń
  27. Był kiedyś podatek bykowy, to może teraz to, co Ty Hanno proponujesz, dla bezdzietnych kobiet;-)

    Serdeczności:-*) B & S

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja jestem feministką.
    I nie jestem agresywna ani wulgarna.
    Po prostu mam marzenie,że KAŻDY człowiek,któremu dane jest żyć na naszej pięknej Ziemi ma takie same PRAWA i OBOWIĄZKI bez względu na płeć,kolor skóry lub orientacje seksualną

    OdpowiedzUsuń
  29. Cześć! Muszę i ja dołożyć swoje trzy grosze, chociaż spóźnione. Tak płaczą posłowie nad niską dzietnością młodych rodzin, a NIC nie robią żeby tym rodzinom pomóc.
    In vitro jest taką pomocą, a posłowie mówią be! Dlaczego?
    Dlaczego kościół ciągle się we wszystko wtrąca? Wychodzi na to, że mamy państwo kościelne !
    Jeśli tak, to usadźmy księży w sejmie, wtedy będziemy wiedzieli na czym stoimy i kto naszym krajem rządzi.
    Śmieszy mnie dziwne podejście wielu ludzi do takich spraw jak aborcja czy wymienione tu już in vitro. Przecież przyzwolenie to nie bezwzględny nakaz stosowania. Nie chcesz, nie stosujesz! Czy sejm MUSI zajmować się wszystkimi aspektami naszego życia? Zaraz "wymyślą", że leworęczni mają obowiązek jeść wyłącznie prawą ręką, a blondyni ubierać się na niebiesko. Jabłka będziemy jadali trzy razy w tygodniu a granatów wcale, bo u nas nie rosną. Nasz sejm , to czystej wody paranoja, a wszyscy posłowie powinni leczyć się na głowę. Są też i ci właściwie myślący , ale to promil w morzu absurdalnie "myślących" głów.
    Kto ich wszystkich wybiera? Kolesie? Rodzina?
    Przestaję cokolwiek rozumieć:(
    Pa:)
    Pozdrówka:)

    OdpowiedzUsuń