Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 20 listopada 2012

Śmierdzący problem



Niedługo zacznie się sezon grzewczy. Trochę mnie to przeraża. Od czterech lat mieszkam na wsi. Ktoś powiedziałby, takiej to dobrze. Nie mówię, że źle ale w zimie robi się z lekka tragicznie. Otóż nie ma czym oddychać. W powietrzu unosi się niesamowity smród. Gdy wychodziłam z Lejką na spacer, szybko rezygnowałam z tej wątpliwej przyjemności. Piesek sam uciekał do domu.
Jak to w takiej miejscowości, wiedzą sąsiedzi jak kto siedzi. Wystarczy popatrzeć na smoliste, rudawe kłęby dymu z kominów. Ludzie spalają w piecach wszystko co się da. Jest to o tyle dziwne, że gmina co kwartał odbiera bezpłatnie plastiki i inne odpady. Zostawia się pełne worki i odbiera następne, puste. Mimo to, do pieców wędrują wszelkiej maści śmieci. Gmina jest niezamożna. Brak chodników przy ruchliwej drodze, rowy melioracyjne nie są czyszczone a to grozi zalaniem domostw po obfitych opadach. Nie ma dofinansowania dla osób ogrzewających domy ekologicznym paliwem. Gmina sama sobie nie poradzi.
Problem jest coraz powszechniejszy i dotyczy coraz większej ilości miast i wsi. Normy zanieczyszczenia powietrza  przekraczane są o 200, 300, ponad 400%.. Często winę za ten stan rzeczy ponosi położenie, prywatne zakłady, często przydomowe kotłownie.
W Rybniku grupa mieszkańców chce zaskarżyć władze polskie o nieprzestrzeganie dyrektywy, która obowiązuje od 2010 roku. Filtry czyszczące mające działać rok, wysiadają po 4 miesiącach. Przepisy nie regulują norm w przypadku indywidualnego ogrzewania domów. Jedyne co miasta są w stanie zrobić, to ogłaszać komunikaty o pozostaniu w domach. Na wsiach każdy liczy na swój nos. A co z tymi, którzy wyjść muszą?
Ludzie są systematycznie podtruwani, nikt z tym nic nie robi a mieszkańcy wyjeżdżając na urlopy w kraju, muszą płacić opłaty klimatyczne. Im nikt nie płaci za siedzenie w smrodzie.
Najbardziej ekologiczne jest ogrzewanie gazem. Problem w tym, że mało kogo na nie stać. Ceny pieców nie należą do tanich, o cenie gazu nawet nie wspomnę Podobnie mają  się rzeczy z cenami pieców i cenami  eko-groszku. I pewnie tu jest pies pogrzebany. Nie ma żadnych ulg. Ludzie ogrzewają się  paląc mułem. Bo najtańszy. Palą plastiki bo oszczędzają nawet na mule. I tak to się kręci. A jak jest u Was?

31 komentarzy:

  1. ...u mnie to samo...
    Kominy przemysłowe robią swoje, dodatkowo ludziska też dostają worki, też jest wywóz jednak i tak wolą spalić

    OdpowiedzUsuń
  2. uciążliwe i systematyczne zanieczyszczanie środowiska należałoby zgłosić, to nie jest bezkarne.
    Ogrzewam dom gazem, rzeczywiście jest to bardzo drogie. Tu w okolicy już się ludzie pilnują, jest kanalizacja, domy ogrzewane są często dodatkowo kominkami na drewno, sama rozważam kupno kozy;)
    Miłego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zatruwanie środowiska szczególnie jest odczuwalne podczas mgły i wilgotnego powietrza. Rzeczywiście, ludzie spalaja wszystko: stare buty i odzież, stare opony. Czasem wręcz smród jest nie do wytrzymania. A i węgiel bywa nienajlepszej jakości. Przepisy unijne mają mocno zaostrzyc wymogi ekologiczne, chyba od 2015 roku. Coś muszą zrobic, bo narażamy się na wdychanie trucizny. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny raz zapomniałam dodac, że prezentujesz nam piękne zdjęcie :))

      Usuń
  4. Cześć!
    Mnie nie pytaj. Mogę jedynie skrytykować palących świństwem w piecach, ale przecież nie o to chodzi. Powodem takich działań ludzkich jest najzwyklejsze ubóstwo ludności. Może zacznijmy szukać "od pieca" (nomen-omen)? Zawsze się zastanawiałam, co by było gdyby. Gdyby w dużych miastach ogrzewanych centralnie, nagle coś "trzasnęło" i zimą nie byłoby ciepła? Co wtedy? Czarno to widzę.
    Pozdrówka:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Klik dobry:)
    To problem nie tylko wsi i mniejszych miejscowości. To problem także np. Trójmiasta i Krakowa, a w jednej z dzielnic Warszawy mieszkańcy sami poprosili władze o interwencję, bo już nie wytrzymują w tych śmieciowych dymach. Pewnie także innych miast, ale o tych akurat głośno było, to zapamiętałam.

    Podobnie jest na moim osiedlu w mieście. Każde mieszkanie to indywidualna kotłownia z kilkoma kominami. Z biedy spala się także butelki plastikowe i stare buty. Ludzie nie chcą podłączenia miejskiego c.o. ze względu na wysokie opłaty za ciepło. No i koszt jednorazowy wynoszący kilkanaście tysięcy złotych.
    No i jak przymusić? Nie ma wyjścia chyba.

    Na ten temat też pisałam: http://alella.blog.onet.pl/archives/104

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. W każdym mieście są domy ogrzewane "byle czym", bo ludzie spalają co się da, nie zdają sobie sprawy z tego, ze zatruwają środowisko. Czasami z sąsiedniego domu, wpada nam przez okno, drażniący dym, a to tylko dwa niewielkie domki obok wieżowców. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lotko - to co napiszę, już zostało powiedziane: często to nie ignorancja, a bieda zmusza ludzi do ratowania się, czym się da.

      W jednych miejscach śmieci płoną w piecach, w innych zalegają na wysypiskach - i tak źle i tak niedobrze

      Usuń
  7. u nas jakos tego smrodu nie czuć, być może dlatego, że domy stoją w dużej odległości od siebie. ale już jadąc "do miasta" przez inne wsie smród jest okropny, ja nie wierzę, że nie ma na to żadnej kary. jeśli nie wolno na własnej posesji palić obciętych gałęzi, to w piecach wolno opony? jakies to nienormalne jest, serdeczności, hanno

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakaś telepatia: Ja też przymierzam się do notki o domowym ogrzewaniu- na przykładzie pomysłowych rodaków z Irlandii, a także samych Irlandczyków- oni mają swoje grzeszki wynikające ze swoich nawyków.
    Sprawa dofinansowania mniej uciążliwych dla środowiska systemów ogrzewania, niż tradycyjne ogrzewanie węglowe jest w Polsce o tyle trudna do realizacji, że naszym głównym polskim surowcem energetycznym jest węgiel kamienny. Dofinansujemy energię gazową- dofinansujemy Rosję, a upupimy polskie kopalnie. Dlatego, jeśli mowa o dofinansowaniu, to na dzień dzisiejszy sensowniejsze byłoby dofinansowanie alternatywnych źródeł energii: paneli słonecznych, pomp ciepła, etc.. I tutaj też należałoby się zastanowić, co zrobić, by nie importować tych urządzeń, lecz zachęcać do ich produkcji w Polsce, by nie transferować kasy za granicę. Gospodarka energetyczna to temat tyle ciekawy, co trudny, w którym nie ma prostych rozwiązań.

    OdpowiedzUsuń
  9. ...cóż, przemysłu u nas już nie ma, od roku 1989 zakład za zakładem zamykano, więc kilku trucicieli odpadło, jedynymi kominami są teraz kominy elektrociepłowni i niestety kominy prywatnych domostw...a ci...palą, sądząc po dymie wszystkim czym się da, szczególnie teraz kiedy nie ma mrozów...
    Kreślę pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  10. "Gmina za darmo odbiera plastiki", czyli ludzie za darmo oddają coś, za co w skupie by im zapłacono; nie dziwię się więc, że wolą badziewie spalić w piecu. Niestety, takie są realia. A gmina biedna? To może by ona sprzedawała te odpady do przerobu i pozyskiwała tym sposobem kilka groszy? Marzenie ekologa?
    A druga sprawa - i co gmina z tymi plastikami robi? Założę się, że przynajmniej część leży gdzieś odłogiem i też przyrodzie bruździ.

    Pozdrawiam

    PS Sama mieszkam na wsi w mikroregionie dotkniętym wysokim bezrobociem i niziutkiej klasy glebami (miejscami wręcz pachy)

    OdpowiedzUsuń
  11. W sumie u mnie nie jest tak źle, ludzie trochę się pilnują. Za dnia, wieczorem nie wychodzę z domu, a wiadomo - ciemno to nic nie widać. Ale czuć. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam centralne ze spółdzielni ,płace krooooocie ,a dogrzać sie nie moge ,ale na obrzeżach tam gdzie pracuje ,strasznie jest nie raz ,ludzie palą nawet opony ,smród ,że się dusimy ,to znowu ,coś białego lata w powietrzu z tych kominkow ,że biało na towarze wystawionym na dworze .Pomagamy im jak możemy ,dajemy skrzynki i kartony ,no ale to kropla w morzu ,a bieda aż piszczy u niektórych

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mieszkam w bloku więc tego problemu nie ma. W domach w okolicy mieszkają ludzie zamożni więc nic nie śmierdzi. Ale to o czym piszesz to jakiś koszmar.

    OdpowiedzUsuń
  14. Pewnie to z biedy i braku wiedzy.
    U nas ten problem jakoś nie występuje.
    My palimy drzewem i węglem albo gazem.
    Sąsiedzi chyba też, nic śmierdzącego nie czuję.
    Na wsi jak mieszkałam też nie palili niczym śmierdzącym,
    chyba drzewo raczej...

    OdpowiedzUsuń
  15. Niestety u mnie podobnie. Palą nawet opony i butelki plastikowe. A przecież spalane plastiki są rakotwórcze.
    Od rana do popołudnia palimy gazem, tak 19 st.C.
    Potem palimy drzewem. Gdy przyjdą mrozy, oczywiście, że w ruch pójdzie węgiel.
    Gaz pochłania kupę forsy.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Haniu i u nas jest podobnie. Też pisałam o tym bodajże w ubiegłym roku. Na mojej dzielnicy dużo ludzi jest bez pracy, dużo patologii, palą czym się da, a potem nie ma czym oddychać...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak widać i słychać jest to dość powszechne zjawisko. Parę dni temu szłam z sąsiadem, który przyznał się czym pali. Mnie zmroziło. Gdy dowiedział się, że grzejemy gazem zdziwił się, bo wie, że się nam nie przelewa. Wytłumaczyłam mu zalety ogrzewania gazem. Ale czy to coś da? Takiemu trudno wytłumaczyć. Tak się przyzwyczaił i koniec. Teraz mają chodzić komisje i sprawdzać, czym ludzie palą w domach. Zobaczymy, czy będą jakieś efekty.
    Serdeczności:-*) Barbara & S

    OdpowiedzUsuń
  18. jantoni341.bloog.pl20 listopada 2012 21:30

    Niby mieszkam w centrum Warszawy,
    ale przy samym parku Pole Mokotowskie.
    Obok setki działek, czyli sama zieleń,
    ale te działki na jesieni są zmorą,
    bo właściciele,wszystko puszczają z dymem,
    a szczególnie liście, uschnięte gałęzie.
    Palą na alejkach, na odchodne
    i szukaj winnego.
    Pozdrawiam
    LW
    LW

    OdpowiedzUsuń
  19. 13 LAT TEMU ZMIENIŁEM OGRZEWANIE NA GAZOWE. BYŁO MNIE STAĆ. DZIŚ - OKAZAŁO SIE DOPIERO, ŻE MIESZKAM W "ZABYTKOWYM" BLOKU - NIE MOŻNA OCIEPLIĆ Z ZEWNĄTRZ - , PRZEKLINAM SIEBIE ZA TAMTĄ DECYZJĘ. NIE MOGĘ BĘDĄC NA RENCIE, OGRZEWAĆ MIESZKANIA, TYLKO SIEDZĄC W ZIMNYM WŁĄCZAM WYJĄTKOWO . tO JEST DRUGA STRONA "MEDALU".
    w
    WNIOSEK; BRAK UREGULOWAŃ DO DBANIA O EKOLOGIĘ, A NIE KARANIE FINANSOWE ZA TO. tO tak w skócie.
    ps; znam zadłużonych mocno za opóźnienia w regulowaniu rachunków za gaz.
    Tu nie ma jednej recepty. System motywacji - w ogóle nie istnieje. Ot co.
    [[ przepraszam za caps locka]]

    OdpowiedzUsuń
  20. No prosze, to jestem zaskoczona... Mnie zawsze wies kojarzyla sie ze swiezym powietrzem. Ja sama mam ogrzewanie gazowe i strasznie zaluje, ze nie mam kominka, ale sasiedzi maja i uwielbiam wdychac zapach dymu z ich komina, taki piekny, zywiczny. Tutaj nigdy nie spotkalam sie z paleniem "byle czego", ale i przepisy sa znacznie ostrzejsze pod tym wzgledem...

    OdpowiedzUsuń
  21. Osiedle domków jednorodzinnych jest oddalone ode mnie nieco ponad kilometr. Mimo to czasami zalatuje przez uchylone okno jakiś dziwny "zapach", zwłaszcza własnie jesienią. Palone drzewo, liście i gałęzie to przy tym perfumy. Czy to na pewno tylko bieda? Guma, plastik spala się szybko i niewiele ciepła daje. To raczej chyba sposób na pozbycie się śmieci.
    Pozdrawiam. Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
  22. Znam to. Ja na razie palę drzewem, ale sąsiedzi śmierdzącym miałem dętkami. Wieczorem nie można otworzyć okna, w dzień także... ze wszystkich stron "paruje" z kominów. Jednak trzeba jakoś to wszystko przetrawić:(. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  23. U Ciebie na wsi to tylko dym z kominów, a u mnie oprócz tego, że ludzie palą w piecach czym się da, to jeszcze fabryki mnie zatruwają. To ja dopiero mogę powiedzieć, że nie mam czym oddychać :)

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Witaj Haniu! Najgorsze jest to, że się o tym mówi, jakie to szkodliwe, dla nich samych też, a ci ludzie w ogóle się nie przejmują.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Też na wsi, ale u nas jest nie najgorzej... Szczególnie, że sami mieszkańcy są czujni i reagują od razu gdy nie taki dym i swąd z kominów się unosi...Opał, to węgiel, miał, drewno, zboże...tak, tak zboże też i tu zapaszek jest taki sobie, ale nic trującego. Pewnie, że czasem jakaś butelczyna plastikowa w powietrze wyleci...ale chyba rzadko, w każdym obejściu jest kosz, z którego raz w tygodniu firma opróżnia zawartość... Może dlatego, ze w okolicy są tartaki, to i łatwiej o ścinki itp...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Haneczko, palenie śmieci jest karalne. Jeśli gmina nic z tym nie robi, pozostaje Uwaga, TVN24 lub Sprawa dla Reportera. Można gadać na media, ale nic tak nie zmusza do działania i ruszenia tyłka przez władze jak telewizja.
    Ściskam..

    OdpowiedzUsuń
  27. Niestety, znam ten problem. Nasi sąsiedzi też często palą tym, co mają pod ręką. Wydaje mi się, że powinno się więcej mówić na ten temat, aby uświadomić społeczeństwo. Pozdrawiam serdecznie:-)

    OdpowiedzUsuń
  28. strasznie mnie to zawsze drażni, ale zawszę mogę tylko westchnąć i usprawiedliwić ludzi "nie mają pieniędzy na drewno i węgiel.. " eh.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. ja i moi sąsiedzi palimy gazem i drewnem do kominka. Nie zauważyłam żadnych smrodów, ale myślę, ze gdyby ktoś tak zanieczyszczał, to na pewno znalazłoby się wiele osób, które napisałyby skargę do straży miejskiej.

    OdpowiedzUsuń