Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 5 listopada 2012

Utopiec



Wróciłam  wczoraj wieczorem. Wyjazd niespodziewany  ale konieczny. Brak dostępu do netu dopełnił reszty. Nareszcie jestem w domku. Przepraszam za brak info.
 
 Piękny , ciepły wieczór. Postanowiłam pójść nad staw. Zmrok spowił całą okolicę a ja usiadłam na maleńkim molo. Otulona szalem, wpatrywałam się w  taflę wody.  O dziwo, niebo było bezchmurne i pełne gwiazd. Czasem  w ciszę wkradał  się cichy plusk i lekki wiatr poruszał szuwarami. Lubię takie wieczory. Chciałam pozbierać myśli. Już miałam opuścić swoją Wyspę Dumania ,gdy na kępce wyrastającej ze środka stawu usłyszałam jakiś ruch. Zobaczyłam kręgi wody rozchodzące się wokół czegoś , co płynęło w moją stronę. Jak nic, to na pewno utopiec. Dojrzał zbłąkaną duszyczkę i ruszył na łowy.
Robiąc panicznie rachunek sumienia, żałując za grzechy, których mam w bród, zaczęłam  z wolna się  wycofywać. Gdy w niemałej już panice przedzierałam się przez krzewy, gałęzie  wplątały mi się we włosy. Strach jednak dodaje sił. Kiedy wreszcie stanęłam przed domem, serce biło mi jak szalone. Trzasnęłam drzwiami i myk do pokoju.

A tam:

- gdzie się włóczysz po nocy?
-coś taka zdyszana?
- o matko, co twoimi włosami?
- ducha zobaczyłaś?
- UUUUtopca -  wykrztusiłam.
- I nie złapał cię? Właściwie to mu się nie dziwię, już wyglądasz jak nieboskie stworzenie a utopiec gust ma. 
Słyszałem ponadto, że w dziewicach gustuje a jak już mężatka wpadnie mu w oko, to musi być grzeszna i występna. Jesteś?
-Noooo, hmmmmmm, eeee. W życiu!

Uzbrojeni w latarkę poszliśmy na zwiady. Minęłam krzaki i nagle fruuuu, coś uciekało spod moich nóg.
- Masz swojego utopca! Kaczka. Pewnie szczur wodny ją przegnał z kępy.
- Taaa. Akurat. Ja swoje wiem. To był utopiec , tylko w świetle latarki zmienił się w kaczkę.
-Szkoda, że nie w złotą rybkę. Kumulacja w totka czeka.

Dziękuję Ci 3x L  za nagrodę.


Odpowiedzi na pytania

1. Ulubiony kolor - lawenda
2. Czytasz książki w wannie- tak
3. Lubisz wstać kiedy świt czy wylegiwać się do późna- jestem skowronkiem
4. Spoglądasz czasami w niebo – bardzo często
5. Odpoczywasz w ciszy czy przy głośnej muzyce- przy cichej muzyce
6. Jaką czekoladę jadasz najchętniej - gorzką
7. Czy zapominasz czasami o czymś- często
8. Punktualny/a czy spóźnialski/ska - punktualna
9. Ulubiony zwierzak- koń, pies, kot
10. Ostatnia podróż – Zabrze, Bytom – właśnie wróciłam
11. Czy boisz się latać – tak, niestety

Pozdrawiam Was serdecznie



43 komentarze:

  1. Oj, Haniu! Ale się uśmiałam :)))) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczególną ostrożność przy wodzie zachowaj, by utopca w porę spostrzec. Pomylić się sposobu nie ma, bo brzydki on okrutnie i do ludzi nie podobien. Gdy więc mokrego stwora obaczysz, co głowę ma wielką zielonymi włosami zdobioną i odnóża jak patyki cienkie – uciekaj człeku, by śmierci w odmętach nie ponieść. Gdy zaś ostrożnym nie dość będziesz i wodnicy dasz się złapać, ciepnij jej różańcem w oczy, a bestię precz odgonisz. A różaniec przy sobie nosisz- nie! To na drugi raz noś he he . Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. brrrrrr aż mnie najpier przeszły ciarki a potem uśmiałam się do łez :))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Haniu! No bardzo szkoda. Taka rybka i taka kumulacja........Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaha ;) utopiec, na Śląsku Cieszyńskim bardzo znany ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję nagrody!
    Kolejne świetne opowiadanie.
    Uśmiałam się.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Strach ma wielkie oczy, można i Utopca zobaczyć:))Kaczusia pewnie też się przestraszyła:))Dobrze, że to nie był olbrzymi szczur brrrr:) Miłego wieczorku:)

    OdpowiedzUsuń
  8. A może to był Wodnik Szuwarek z bajki

    OdpowiedzUsuń
  9. Najpaskudniejszego utopca widziałam w Brennej w parku. Dopóki go nie pomalowali był prześliczny, kiedy go "ubrali" w kolory, zrobił się ohydny. ponoć najmaśniejsze utopce mieszkają w Wiśle koło Skoczowa, a najbardziej zabiedzone w Olzie koło Karwiny :)))))Zaliczyłaś cudną przygodę. Szkoda, że uciekłaś,bo taki żabok daje fajne pusy. Nie sprawdzałam, jakoś mi nie tęskno to mokrego cmok :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja pękam z Waszego poczucia humoru :))) O utopcach nie słyszałam /ja z podkarpacia/, ale domyśliłam się, kto zacz. Pozdrawiam :))
    gaja/An-Ula

    OdpowiedzUsuń
  11. jantoni341.bloog.pl5 listopada 2012 18:32

    Co tam utopiec,
    odpowiedzi,
    to dopiero
    smaczek.
    LW

    OdpowiedzUsuń
  12. No to mnie nastraszyłaś ,będę teraz omijać mój staw na osiedlu z daleka :):):): pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. :))))) w kaczke sie zmienil ? :)))))) a ja jestem na slasku i jak juz pisalam u mnie, jest swietnie :)))) urlop wszedzie jest swietny pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. ...mnie też wystraszyła kaczka kiedy pracowałem w ochronie, nie powiem ciśnienie trzysta...

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajna przygoda i opisana z humorem.
    ps; szkoda, że nie była to rybka :-)*

    OdpowiedzUsuń
  16. Mieszkam w Wielkopolsce i nigdy o utopcach nie słyszałam. Jednak blogi to cudny wynalazek...wszystkiego można się dowiedzieć:)))Oj...uśmiałam się przy tym serdecznie:-)

    OdpowiedzUsuń
  17. No fakt, następnym razem wypatruj złotej rybki, przynajmniej będzie pożytek :))))

    OdpowiedzUsuń
  18. nie słyszałam nigdy o utopcach, ale zapewniam cię, że nigdy więcej nie pójdę nad staw po zmroku. ściskam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Też utopiec obcy mi był do dnia dzisiejszego. Popsuł Ci taki ładny gwieździsty wieczór. Jak zwykle cudownie się czyta Twoje notki.
    Pozdrawiam. Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
  20. Zaraz tam Utopiec...: Poszedłem sobie nad wodę, pofiglować z rusałkami, zabawa trwała w najlepsze, gdy nagle usłyszeliśmy trzask łamanych gałązek. Rusałki w krzaki, ja za nimi, bo po co w internecie mają krążyć jakieś nowe sex taśmy, a tam jakiś kaczor drze dziób. Proszę, tłumaczę: Zamknij dziób, ptaku krótkonogi..., a on swoje. Gdy zobaczyłem światło latarki, niewiele myśląc- cap, kaczora za łeb i cisnąłem go w tamtym kierunku, odrobinę za mocno, bo najwidoczniej zgubił to, co go odróżniało od kaczki.

    OdpowiedzUsuń
  21. Hi, hi...w życiu nie przyszłoby mi do głowy,no strach ma wielkie oczy ;)
    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Oprócz 10 punktu mamy podobne odpowiedzi (gdyby ktoś pytał). Co do Utopca... legenda swoje a życie swoje. Może faktycznie za bardzo przesiąkłaś w te legendy? Ja wolę nie bo jestem taką samą panikarą jak Ty:-). Buziolki.

    OdpowiedzUsuń
  23. Długo, Haneczko, nie widzieliśmy się (sam tukej, a niy kaś w Zobrzu), tóż troszka sie poklachómy... Na początku nieco a propos Twego widziadła fragment facecji Mariana Załuckiego:

    "(...) siadł więc na stole pełen smutku
    I pił pokorny, skromny, cichy,
    Twierdząc, iż jesyt coś w krasnoludku,
    Że czasem musi... bez zagrychy!
    A przy tym mruknął: dobra... chłodna...
    Po czym wychylił flaszkę do dna!
    I chociaż wzrostu miał trzy cale,
    Zaczął rozrabiać niebywale:
    Napisał sosem na serwecie:
    Krasnoludki są na świecie!
    (...) Spalił dywan papierosem, Wanne zatkał kabanosem,
    Ściągnął obrus, szklanki stłukł,
    Mnie samego zwalił z nóg
    I podniósŁzy dziki krzyk
    Zbudził zonę, po czym... znikł!
    A żona widząc takie skutki,
    Dalej nie wierzy w krasnoludki!"

    Natomiast w czynie społecznym i spontanicznym, speszyli forju, odpowiem na te urocza ankietę;

    1. Sraczkowaty himmelblau
    2. W żadnym wypadku!
    3. Też jestem sqrvionkiem.
    4.

    OdpowiedzUsuń
  24. (pardon, głupio mi się kliknęło!)
    4. Częściej niebo spogląda na mnie.
    5. Tak samo jak Ty.
    6. Jak powyżej.
    7., 8.,9. Blank to samo!
    10. Do najwyższych rejonów Abstrakcji i nie chce mi się wcale wracać!
    11. Juz nie - dwa lata temu, po raz pierwszy w życiu na pokładzie starego, sportowego "antka"
    wzbiłem się na pułap 800 m

    Tela kusioli choby w szoli goroli!

    OdpowiedzUsuń
  25. Haniu następnym razem będzie złota rybka. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  26. Strach ma wielkie oczy, prawda? Od dziecka bałam się ciemności i do tej pory nie wychodzę z domu sama wieczorem. Nie mogę sobie wytłumaczyć, że świat się nie zmienia, tylko przybiera czarną barwę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Utopiec? Pierwsze slysze. :) Switezianki to znam, ale one raczej gustowaly w chlopcach... ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. ... spotkałam się z określeniem "utopiec"... swego czasu mieszkała obok mnie Pani ze Śląska, pamiętam, że recytowała wierszyk w którym owy utopiec występował, za skarby świata nie pamiętam tego wierszyka, ale utopca zapamiętałam :)
    A tekst jak zawsze świetny!
    Kreślę pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam coś takiego:
      W ..... pod Skoczowem mieszkały utopce.
      Tych utopców była cała gromada.
      Potem jest oczywiście jakaś treść. W czym pod Skoczowem, pojęcia nie mam. Nazwa miejsca, nazwa zbiornika wodnego? Pewnie chodziło o Wisłę.
      W Wiśle pod Skoczowem... pasuje!!!
      Pa:)

      Usuń
  29. Ale Ty masz dobrze! Też bym kiedyś chciała aby ktoś zadał mi tyle pytań na raz!!! ;-)Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  30. witam wieczorem
    ciepłym nastrojem
    i serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  31. Haniu ! Czekam i czekam i doczekać się nie mogę.Pocztę poprzeglądaj;)
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
  32. No tak, w nocy wszystkie koty czarne:) Uśmiałam się:) A kupon lotto chociaż wysłałaś...?
    Pozdrawiam Haniu serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Serwus Haniu.
    Tak sobie pomyślałem że Cię do dzieci poniosło.
    Sam jestem Wodnikiem, ale przyznaję że o Utopcu to nigdy nie słyszałem.
    Jestem o tyle lepszy że nigdy nikogo nie straszę i to jeszcze po nocach.
    Pozdrawiam i buźka Włodek Wojak

    OdpowiedzUsuń
  34. Fajna historia. czego to człowiek sobie nie wyobrazi jak nie dojrzy dokładnie. Pozdrawiam. cienieiblaski.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  35. Troche mi utopiec swietlika przypomina:)) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  36. Nigdy nie słyszałąm tej nazwy=)Ale pewne klimaty ,niezle wplywają na naszą wyobrażnie=)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  37. Witaj
    Mamy wiele wspólnych cech, np wczesne wstawanie, punktualność, spokojną muzykę, lubię patrzeć w niebo, obserwować chmury...
    Pozdrawiam miło :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Masz świetne poczucie humoru -:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Zapraszam do zabawy na mojego bloga .
    Szczególnie Ciebie :-)

    OdpowiedzUsuń
  40. Eeeeeee... Przecież to nie był utopiec ani kaczka, ani nawet łabędź. To był Wodnik Szuwarek!

    OdpowiedzUsuń
  41. Wyobraźnia płata nam figle. Ja lecąc raz samolotem mało zawału nie dostałam, bo wydawało mi się, ze tuż obok naszego samolotu leci inny. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to, że tankujemy w powietrzu (10 km w górze!) W popłochu rozejrzałam się po innych osobach, ale żadnej paniki nie zauważyłam. Gdy spojrzałam ponownie przez okno i bardziej się przyjrzałam okazało się, że to zachodzące słońce na horyzoncie zrobiło mi psikusa.
    Serdeczności ślę.
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń