Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

środa, 12 grudnia 2012

Syzyfowa praca



Wczoraj rano niechętnie otworzyłam oczęta, zerknęłam za okno i już wiedziałam, że czeka mnie ciężki dzień. Śnieżek prószył leciutko ale droga do ulicy była zasypana. W wyobraźni widziałam jak mąż zostawia samochód gdzieś tam i brnie w śniegu do swojej niewątpliwie kochanej połowicy. No, cóż. W miłości nie liczą się słowa ale czyny. Do łopaty przymierzałam się tak ze trzy razy. Stała w kącie i słowo wam daję, szczerzyła się do mnie radośnie. No, dobrze, niech tam. Obrobię wjazd przed furtką i koniec!
Wzięłam się do odśnieżania i jak to kobieta nie znająca umiaru rozpędziłam się na dobre. Załatwiłam podjazd i pomyślałam.. a może jeszcze kawałek?
Skończyłam przed samym wejściem do domu. Marne 4,5 x 50m. Pękałam z dumy, bo przecież to kawał roboty. A może jeszcze trochę na tarasie? Duży jest, tak około 40m kwadratowych ale co to dla mnie? Pestka. Sikorki się nie zapadną w śniegu, ziarna będą miały jak na dłoni. Myślisz i masz! Po wszystkim usiadłam na kanapie i usiłowałam wrócić do równowagi. Po powrocie Połówki zostałam pochwalona nad wyraz i pogłaskana po główce. Super.
A rano…..

Droga wyglądała tak


Taras tak…


I co teraz?
Za oknem sypie, mężczyzna mojego życia  wróci dziś późno , czyli co?
No dobrze, poświecę się raz jeszcze. Mówi się, że gorąca miłość potrafi stopić ołów. Jak widać nie tylko. A łopata znów się szczerzy....

40 komentarzy:

  1. ...Zabawa w stylu; Hania kontra śnieg :)... Niestety Hania przegrywa tę walkę...:)
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo:). Przypomniałaś mi moje zmagania kiedy miałam lat 50. Zasuwałam łopatą w sylwestra a śniegu było drugie tyle co u Ciebie. Nie zapomnę tej chwili. Młodzież przed TV a stara matka zasuwała niczym młodziak. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Do mnie Haniu szczerzy się żelazko,ale nie reaguję.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie bym Tobie pomogła, bo choć może to dziwne, uwielbiam odśnieżać;-) Gdy babcia z którą mieszkałam miała jeszcze piec na węgiel, drugą moją ulubioną rozrywką było wrzucanie węgla do komórki;-) Serio, serio!
    Serdeczności Haniu!

    OdpowiedzUsuń
  5. o to ja Ci zazdroszczę kondycji:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie zazdroszczę tej gimnastyki, choć z całą pewnością by mi się przydała :) Oraz zazdroszczę nerwów i zdrowia do tego. :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja za to lubię odśnieżać, o dziwo :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyrwij łopacie to czym się szczerzy;) Powodzenia.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jasne, że odśnieżanie kiedy zapowiadają opady to syzyfowe zajęcie hihihi Ja odśnieżam 2 x dziennie przed domem -taki przepis ale podwórka nie. Robię tylko ścieżkę :))Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak dobrze, że u mnie ma kto tą łopatą wymachiwać...
    Pozdrawiam również zasypana i codziennie od odsypywana ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Taki jest urok domków :-)))
    Podziwiam ja bym nie dała rady tyle odśnieżyć.
    A u nas na szczęście śniegu mini mini...

    OdpowiedzUsuń
  12. u nas sniegu tyci, tyci, a poniewaz oboje nie pracujemy juz, to sila rzeczy odsnieza plec meska. marzy mu sie odsniezarka...

    OdpowiedzUsuń
  13. ja tez znam ten bol ;p ale niestety jak sie mieszka w domku to trzeba ;-) tylko ja nie mam ok 5 m odsniezania tylko ok 20 do bramy ;-(

    OdpowiedzUsuń
  14. Haniu, taka praca jest świetna. Nie musisz iść do masażysty. Wszystkie mięśnie doskonale rozruszane. Całe szczęście, że w tym roku śnieg jest puszysty a więc lekki. W innym przypadku, mogłaby kochana łopata szczerzyć do Ciebie...
    A teraz bardzo poważnie. Współczuję Ci odśnieżania. Życzę aby u Ciebie mniej padało.
    Ślę pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie też sypie i sypie. Całe szczęście mieszkam w bloku, więc nie muszę machać łopatą. Ale ma przyjść odwilż, więc niedługo skończy się Twoja syzyfowa praca.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. To może ta gorąca miłość stopi śnieg... :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze, ze w lecie nie masz pola do zaorania , bo pewnie konia byś wyręczyła...Miłość ci nie pomoże jak kręgosłup się odezwie. Ja cię po główce nie głaszcze....A zdjęcia cudowne i za to buziole:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Haniu u nas to samo, odśnieżamy po trzy razy dziennie chodnik przed domem
    i podwórko. Całe szczęście nie ma tego tak dużo jak u Ciebie.
    Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  19. Serdecznie współczuję:-) To rzeczywiście syzyfowa praca. Dobrze, że u nas płeć męska zajmuje się tą "twórczą" pracą:-)
    Buziaczki Kochana Hanno:-*) B & S

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie dziś wnuczek odsnieżał

    OdpowiedzUsuń
  21. HA HA HA codziennie tak zaczynam pracę ,nawet w CZYNIE SPOŁECZNYM dla tej sprawy jade wcześniej ,inną drogą z naturą jeszcze nikt nie wygrał ,zawsze upomni się o swoje hahahahha pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Moja przyjaciółka musiała kiedyś kopać łopatą tunel w dwumetrowej wysokości zaspach, żeby karetka pogotowia dojechała do domu po nieprzytomne dziecko, a mąż w Warszawie na szkoleniu...

    OdpowiedzUsuń
  23. istotnie - praca typowo syzyfowa:) ale krajobraz bajkowo piekny:)
    pozdrowionka:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jesteś Haniu bardzo dzielną dziewczyną ale obawiam się, że z aurą nie wygrasz. Odpalaj jak najszybciej odśnieżarkę. Śnieg piękny chociaż uciążliwy. U mnie na razie go niewiele.
    Pozdrawiam serdecznie. Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
  25. No tak, ale gdybyś tego nie zrobiła to jak byś dzisiaj wyszła z domu? przez komin jak swiety Mikolaj? :)))))))) A u mnie wczoraj lało i...po śniegu :(( No to jutro Kochana ...do łopaty :)))

    dobrej nocki

    OdpowiedzUsuń
  26. jantoni341.bloog.pl12 grudnia 2012 23:24

    Mnie by przydało się trochę ruchu,
    ale powierzchnia samochodu
    na parkingu to dziecinna łatwość.
    Podziwiam i gratuluję.
    LAW

    OdpowiedzUsuń
  27. Witaj Haniu! Haniu ale u Ciebie napadało. U mnie połowa tego, a może i mniej.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie ulegam takim szczerzeniom... Mogę, owszem, zgarnąc śnieg ze schodów, ale więcej nie. A odgarnianie rzeczywiście jest robotą głupiego, gdy sypie śnieg: mąż wczoraj przed pracą odgarniał przez 40 minut naszą posesję. Wrócił do domu, trochę odpoczął, a jak wyszedł, okazało się, że pług śnieżny zasypał mu wyjazd. Nie będę cytowała słów, które były wykrzykiwane....Serdeczności ślę, Haniu :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Klik dobry:)
    A to ci łaskawca dopiero z tego Połówki. Chwali, głaszcze po główce...
    Niech z łopatą też trochę potańczy, hi, hi...

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  30. Zima daje w kość nie tylko Tobie. Nasza dozorczyni też narzeka. Na szczęście Spółdzielnia zakupiła mały spychacz więc chodniki i ścieżki maszyną się oczyszcza. Dziś jest cudnie, bo na drzewach szadź. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  31. Zima dopiero zaczęła się, a co to będzie dalej...? Nie jest to łatwa i przyjemna praca, więc tym bardziej należą się Tobie słowa podziwu:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie mów, że u nas/Was tak sypało?????? Kilkanaście kilometrów różnicy i taka zadyma? kurcze... podziwiam. A teraz odpuść sobie, bo idzie odwilż :)

    OdpowiedzUsuń
  33. To musi być prawdziwa WIELKA MIŁOŚĆ,takie poświęcenie....gratuluję i pozdrawiam. Na pocieszenie dodam, że ja też co rano walczę ze śniegiem ale mam dwoje pomocników, którzy co i rusz próbują zabrać mi łopatę albo miotłe i mają z tego taką frajdę, że dzień zaczynam od zrywania boków ze śmiechu, ach te moje psiaki...
    cienieiblaski.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  34. Kiedy wciąż pada śnieg, tak jak ostatnio, to odśnieżanie rzeczywiście jest syzyfową pracą. Podziwiam Cię Haniu, że masz jeszcze tyle siły i energii. Ja czasem też odśnieżam bramę do garażu, jak muszę wyjechać, ale najczęściej tą pracą zajmuje się moja Druga Połowa. Pozdrawiam gorąco:)))

    OdpowiedzUsuń
  35. Pewnej pamiętnej zimy, Haneczko, roku też pamiętnego Klater napisał bluesa, oto fragment:
    "Wydumałem całkiem na czczo śród bezsennej nocy,
    Że prócz zimy to już chyba nic nie może mnie zaskoczyć,
    Nie przebije się przez zaspy z Mlecznej Drogi nimfa gwiezdna,
    A żona też... nieprzejezdna..."

    Roku pamiętnego...

    OdpowiedzUsuń
  36. :))))
    Nasz syn mieszkający w Danii połamał już dwie łopaty do odśnieżania, a świat zasypany na biało wcale nie jest oczywisty w okolicy, w której mieszka :) No cóż, od jutra podobno odwilż (czytaj zalodowienie)

    OdpowiedzUsuń
  37. To chyba Ci to już w nawyk wejdzie... :-)))To odśnieżanie...

    OdpowiedzUsuń
  38. ...dziś odwilż,przynajmniej u mnie,to zamiast odśnieżaniem można zająć się pieczeniem świątecznych ciasteczek i pierniczków,ja od rana szaleję w kuchni...:)pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Siedzę sobie w mojej gawrze przymusowo i mam komfort bo za mnie ktoś odśnieża. ale ja to zawsze lubiłam robić i wogóle lubię zimę . Tylko w domu ma być przytulnie ciepło i bez chorób. Pozdrawiam -;))

    OdpowiedzUsuń
  40. Witaj
    U nas powoli śnieg topnieje. Robi się szaro, buro, nijako...
    Pozdrawiam serdecznie na dobry dzień, nowy tydzień :)

    OdpowiedzUsuń