Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 19 lutego 2013

Wspomnienia



Bosa , zasmarkana i szczęśliwa. Wcinająca pajdy pachnącego chleba z „tustym’ (smalcem). Pijąca wodę prosto z kranu i zrywająca owoce rosnące na działce. Zapach jabłka, smak malin i truskawek. Nie było telewizora ale na honorowym miejscu stało radio i kusiło zielonym oczkiem. Był rowerek wyproszony przeze mnie i okupiony dużym wyrzeczeniem przez Mamę. Nie było telefonów komórkowych, smsów i e-maili. Były zabawy czymkolwiek i w cokolwiek. Zbieranie szkiełek, gry w scyzoryka, klasy czy w  dwa ognie. Były rozmowy, psikusy i zwiedzanie tajemnych zakamarków. Za blokiem rozciągała się moja kraina szczęśliwości. To tzw. bagry. Zalesione, pełne czystych, małych stawów obfitujących w raki i traszki. Unosił się nad nimi zapach ogniska i pieczonych ziemniaków. Często leżałam na zielonej trawie i wpatrywałam się  w delikatny dym niosący w sobie obietnicę niezłej uczty. Niecierpliwie rozgrzebywałam ognisko i wyławiałam gorące , pachnące lekką spalenizną ziemniaki. Parząc palce obierałam je ze skórki choć niezbyt dokładnie. Do domu przychodziłam umorusana , syta i szczęśliwa. Z takim bagażem wchodziłam w wiek młodzieńczy.



Chmurny, durny, pełen błędów ale przecież też na swój sposób pociągający. Jak każdy, byłam zagubiona tym swoim dojrzewaniem, szukaniem akceptacji i przyjaźni. Stawałam przed problemami z którymi musiałam poradzić sobie sama. I radziłam sobie. Miałam swoje obowiązki a było ich niemało ale oprócz nich  były też obozy wędrowne, spływy kajakowe, był autostop. Były koncerty i opera, był teatr. Mama wprowadzała mnie w ten Jej świat abym  nie zasklepiała się tylko w swoim. Rewanżowałam się tym samym. Niemena i Czerwonych Gitar słuchała równie często jak ja „Księżniczkę Czardasza”. Pokazała mi całe bogactwo muzyki i sztuki ,poszerzając moje zawężone wtedy horyzonty. Klasyka i Niemen. „Ania z Zielonego Wzgórza” i „Czarodziejska Góra”. „Ten obcy” i „Cichy Don”. Dziwne połączenia ale taka właśnie wtedy byłam. Czytałam dużo i chętnie. Pokochałam zapach starych książek , który unosił się w osiedlowej bibliotece. I taka pozostałam do dzisiaj. Chłonę nowinki choć się nimi nie ekscytuję. Korzystam z nich choć nie stanowią dla mnie ważniejszej sfery życia. Lubię Adele choć ze wzruszeniem słucham Pavarottiego.
A dlaczego ten post? Chciałabym, żebyście poznali mnie trochę lepiej.
Pozdrawiam Was serdecznie.


Naj….

Wieczór już zapada i mgiełka w oddali
Pusta kartka czeka na Muzy natchnienie
Siedzę nieruchomo, myśli krążą w głowie
Na białej firanie pierwsze mroku cienie..

Najtrudniejszy bywa wiersz nie napisany
Słowo co umyka i  znika w przestrzeni
Dusza pognębiona nad karteczką białą
Bo przewrotna  muza tak chętnie się  leni.

Najbardziej  nurtują myśli  rozbiegane
Jak tu je  pochwycić i w więzach osadzić
Przystaną na chwilę , znowu uciekają
Dalej pusta kartka, cóż na to poradzić.

Najłatwiej  przychodzą czyny których nie ma
Takie wydumane  tu  w cichym pokoju
Te, o których marzysz bez jednego gestu
Takie wymyślone lecz bez cienia znoju.

Najmocniej  udręczy miłość niespełniona
Co niosła nadzieję lecz dała  za  mało
Błysnęła, odeszła , na koniec  zdążyła
Rozbudzić  złą gorycz, której się  nie chciało.


piątek, 15 lutego 2013

Powolutku wracam



Długo mnie tutaj nie było i długo nie było mnie na Waszych blogach. Niewinnie wyglądające przeziębienie zamieniło się w mały koszmar a autorka tegoż bloga w stałą petentkę w swojej maleńkiej przychodni zdrowia. Było groźnie, było straszno i niestety nie było śmieszno. Stres dołożył swoje i Wasza Hania zamieniła się w chodzącą kupkę nieszczęścia. Aż do dzisiaj. Pierwszy dzień w którym czuję się całkiem nieźle. Pierwszy dzień, w którym nowy operator podłączył mnie do swojej sieci. Jednym słowem jest nadzieja na lepsze. Pod każdym względem.
W głowie puściutko, siły jeszcze nie te ale wierszyk napisałam. Za oknem biało a w duszy:

Przyniosę ci miłość wiosną

Przyniosę  ci miłość wiosną
Lekko, cichutko, na palcach
Przyniosę Ci miłość wiosną
W takt zielonego  walca.

Przyniosę Ci miłość wiosną
Dotykiem, niepostrzeżenie
Przyniosę Ci miłość wiosną
I w tęczę ją zamienię.

Przyniosę Ci miłość wiosną
Jak powiew wiatru wśród ciszy
Przyniosę ci miłość wiosną
Jeśli mnie tylko usłyszysz.

Pozdrawiam Was serdecznie i do rychłego spotkania na Waszych blogach.

sobota, 2 lutego 2013

Odmienność

(google.grafika)


Odmienność nigdy nie była postrzegana pozytywnie. Kole w oczy, powoduje agresywne wypowiedzi i czyny. Słowa potępienia płyną wartką strugą. Spróbuj być innym a dostaniesz za swoje. Jeśli jeszcze masz odwagę o tym mówić to już po tobie przyjacielu, bracie, siostro czy nieznajomy.
No bo czym się tu chlubić? Odmiennością? Zamiast siedzieć cicho jak mysz pod miotłą,
to wychodzą takie różne indywidua i gadają oczekując zrozumienia. W d…e im się chyba poprzewracało. Wrócić do szeregu, nie wychylać się i być wdzięcznym, że nie płoną już stosy.
Nie mam pojęcia dlaczego naszym posłom, wszystko kojarzy się z seksem. Zresztą nie tylko im. Związki partnerskie? Pedały i lesbijki używają sobie  bezproduktywnie doprowadzając państwo na skraj katastrofy demograficznej. Życie bez ślubu? Sodoma i Gomora. No bo jak to tak? Bez papierka? Jak się kochają to niech ślub biorą a nie bredzą o swoich prawach obywatelskich.
Żadne tam dziedziczenie czy prawo do opieki nad partnerem. Siedzieć cicho i nie fikać. To państwo głosami polityków decyduje a obywatele i obywatelki buzie w kubeł. Rodzina jest pod szczególną opieką państwa. Tak mówi Konstytucja. Mówi również o równym dostępie wszystkich obywateli do bezpłatnego leczenia. I co? Sami wiecie jak jest.
Coraz więcej par żyje w związkach wolnych. Czy to znaczy, że mają być pozbawiani swoich praw i są dla państwa niewidzialni? Pracują, wychowują potomstwo i płacą podatki. Dlaczego mają być poza nawiasem?
Inna kwestia.
 Przypadek Anny Grodzkiej. Pomijam oddźwięk polityczny.  
Mnie interesuje coś innego. Człowiek, który staje przed poważnym problemem. Płeć mózgu i płeć ciała. Kompletnie się rozmijające. Jesteś mężczyzną a czujesz się kobietą. Jak to jest? Spoglądasz w lustro, widzisz ciało z którym się nie utożsamiasz. Walczysz, męczysz się, przeżywasz dramat. Jesteś sam. Coraz bliższy samounicestwienia, bo nie możesz tak żyć. Jeśli zdecydujesz się na podjęcie walki o siebie i swoje życie wiesz, że czeka cię daleka droga. Pełna bólu i odrzucenia. Tracisz rodzinę, swoje dotychczasowe życie, nie masz już przyjaciół. Odwracają się wstydliwie na twój widok. Kto by chciał afiszować się z takim kimś jak ty? Stajesz się dziwadłem, nie jesteś już jednym z nich. Radź sobie sam ale pamiętaj, nie możesz być w czymkolwiek lepszy od normalnych obywateli. Nie wychylaj się, nie pchaj na afisz bo dopiero wtedy doświadczysz gniewu otoczenia. W najłagodniejszej wersji zostaniesz potraktowany/a instrumentalnie. Tak jak Anna Grodzka. Bo tak naprawdę jest opluwana przez konserwatystów a jednocześnie jest (z czego sobie zdaje sprawę) prowokacją wobec nich. To, że jest dobrą i aktywną posłanką , ma tu niewielkie znaczenie. Jest jak bila, za pomocą której każdy chce nabić sobie punkty.

Wybaczcie, nie miałam netu prze  dłuższy czas a na dodatek dopadła mnie fatalna angina. Operatora zmieniam w połowie lutego, bo już sił do niego nie mam. Pozdrawiam Was serdecznie.



Odmieniec

Kiedy w stadzie kruków
Żyje barwny ptak
zagryzą, zadziobią
i zrobią to tak:

Okrążą, zagonią, rozpoczną ataki,
Jego barwne pióra denerwują ptaki.
Dziobami poranią ,choć  bez jego winy,
I zniszczą odmieńca całkiem bez przyczyny

Kiedy w stadzie kruków
Żyje barwny ptak
Inne mu zazdroszczą
Myśląc cicho tak:

Nie trzeba inności co porusza  duszę,
Ode mnie się różni , usunąć go  muszę.
Nie będzie się pysznił i stroszył swe piórka,
My go usuniemy z naszego podwórka.

Kiedy w stadzie kruków
 zginie barwny ptak,
One się ucieszą
Myśląc sobie tak:

I po co mu były te przepiękne piórka
Po co się wyróżniał wśród ptaków z podwórka
Teraz gdy go nie ma ,radość wśród nas gości -
Kruki odleciały, pozostały kości.